Seks pamiętnik Cebulaka – odcinek 5

Opublikowano Marzec 28, 2013 | przez cebulak

podryw

Wiosną faceci ubierają się skąpiej, aby szpanować wypracowanymi zimą w siłowni muskułami. Niektórzy z nas przesadzają wówczas ze strojem do tego stopnia, że wyglądają niemalże jak striptizerki. To wcale nie jest jednak najgłupsza rzecz jaką robimy o tej porze roku. Dziwniejsze od naszego wyglądu bywa bowiem zachowanie…

Relacja koleżanki: Wyszłam z siłowni. Za wycieraczką przedniej szyby miałam kartkę z numerem telefonu i tekstem „proszę pilnie zadzwonić, stało się coś złego”. Nie wiedziałam, o co chodzi. Zarysowałam komuś auto czy co? Zdenerwowana wykręciłam numer. Odbiera jakiś kolo. Tłumaczę kim jestem. – O, miło, że się odzywasz, umówisz się ze mną? Gościu okazał się totalnym pojebem. Dobrze, że dzwoniłam z zastrzeżonego. Przynajmniej nie miał się mnie jak uczepić.

Kiedy za oknem pojawia się słońce nam, facetom, odbija. Dostajemy małpiego rozumu, podrywamy laski w najdziwniejszy, najmniej sensowny sposób. Liczymy na to, że docenią naszą oryginalność. Niesłusznie. Większość dziewczyn które znam, a uwierzcie znam ich sporo, uważa takich kolesi za wariatów. I prawie nigdy nie idzie z nimi na randkę.

Szczerze? Nie dziwię się im. Gdyby ktoś zrobił mi taki numer jak ten kolo od wycieraczki, kazałbym mu spierdalać. Ale ale, to jeszcze nic. Goście w swoich zalotach bywają dużo bardziej hm, jakby to napisać? Prymitywni? Niebezpieczni? No coś w tym stylu.

Koleżanka nr 2: Podchodzę do auta. Widzę, że na jednej z opon mam flaka. Zanim zdążyłam pomyśleć co z tym zrobić, znienacka pojawił się jakiś mężczyzna. Przedstawia się i mówi, że pomoże mi zmienić koło. Coś mi w nim nie pasowało, przyszpiliłam gościa do muru, w końcu przyznał, że… sam przebił mi oponę, żeby mieć pretekst, aby do mnie zagadać.

Powiedzcie czy taki człowiek jest normalny? Przecież od takiego zachowania już tylko krok do przecięcia hamulców. Niech dupa rozbije się w okolicy, uratuje jej życie, odwiedzę w szpitalu, może potem się umówi – zapewne nie brakuje idiotów, którzy myślą w ten sposób.

Poza perfidnymi samcami irytujący są jeszcze ci, którzy nie rozumieją słowa „nie”.

Koleżanka nr 3: Wychodzę ze stacji benzynowej. Przypałętał się facet. Pyta, czy się spieszę. Odpowiadam, że tak. Niewzruszony mówi: – A może znajdziesz pięć minut na kawę? Podziękowałam. Dalej idzie ze mną. Docieka, czy nie umówię się z nim jutro. – Nie  – odpowiadam coraz bardziej zdenerwowana. Mimo to koleś nie opuszcza mnie ani na krok. Dochodzi ze mną do drzwi mojego auta. Wspomina, że bywa na tej stacji codziennie, zawsze pije tu kawę, więc może kiedyś będę miała dla niego chwilkę. Tłumaczę, że jestem tu przypadkowo, normalnie tankuję gdzie indziej.

Kobiety powinny mieć ustawowe prawo do strzelania do takich gości. Swoją drogą nie brakuje ich nie tylko na stacjach, ale i w klubach.

Koleżanka nr 4: Czekał na mnie przy łazience. Podszedł, uśmiechnął się i wypalił:

– Żułbym twoje usta jak surowy boczek.

Hm, że co?

– Idź się lecz.

– Ha, wkurzyłem cię, to znaczy, że budzę w tobie emocje. Czyli podobam ci się.

– Nie w tym życiu stary.

– Oj chodź, zatańczymy.

Męczył mnie tak z pół godziny. Próbował zajść na parkiecie od każdej strony. Chciał macać, przytulać, a i pewnie całować. Odpuścił dopiero po pięćdziesiątym „spadaj”.

Kurwa, jak mnie denerwują takie typy. Lałbym ich po mordach za to, że robią normalnym gościom czarny PR. Przez nich laski w klubach traktują potem wszystkich facetów jak idiotów.

Nic to, idźmy dalej – ciekawymi przypadkami są też ci, którzy mają się za oryginałów.

Efekt ich podbojów poniżej.

Koleżanka nr 5: Gościu w autobusie podaj mi znienacka swój telefon. Było w nim napisane: „jeśli zdradzisz mi swój numer, moje życie stanie się piękniejsze”. Nie wpisałam.

Koleżanka nr 6: Dostałam ostatnio od jakiegoś typa wiadomość na fejsie. Pytał czy… mam dużo piegów w lato i czy często wtedy chodzę w bikini. Centralnie go zlałam.

Koleżanka nr 7: A mnie dojrzały facet chciał wyrwać na… kartę vipowską w Luxmedzie. WTF? Myślał, że polecę na niego bo będę miała darmowego laryngologa?

Ci powyżej byli jeszcze w miarę subtelni. Teraz przykład hardkorowy.

Koleżanka nr 8: To był starszy facet. Zagadał do mnie w ten sposób:

– Czy mogę ci wylizać cipeczkę? Robię to wyjątkowo delikatnie.

Koleś sięgał mi do ramion. Był łysy, z wąsami. Normalnie trauma na następnych dziesięć lat.

Czytam ten tekst drugi raz i dochodzę do wniosku, że jesteśmy nienormalni. Większość z nas wymaga leczenia. Ci, którzy zachowują na co dzień klasę też. Bo przez wariatów nie uda im się nic poderwać i wpadną w końcu w depresję…

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Komentarze


Tagi: , ,



Back to Top ↑