Seks wczoraj i dziś – czy to ciągle ta sama dyscyplina?

Opublikowano Marzec 31, 2015 | przez lucky bastard

Seks sex

Opublikowano Marzec 31, 2015 | przez lucky bastard

0

Ostatnio wpadła mi w ręce kapitalna książka Waldemara Łysiaka, „Dobry”. Powieść, do napisania której autor przygotowywał się całymi miesiącami, między innymi prowadząc długie rozmowy z przedstawicielami warszawskiego półświatka. Uczył się grypsery i poznawał historie ludzi, którzy – umówmy się – przeżyli i widzieli znacznie więcej, niż przeciętny Kowalski. Łysiak niejako wgryzł się w świat ówczesnych królów życia, a później przełożył go na klimat i fabułę swojej powieści.

Bohaterowie „Dobrego” czerpali z życia pełnymi garściami. Rozrabiali, bawili się, pili i bzykali – często i w dużych ilościach. Książka została napisana w połowie lat 80., a mi – czyli w książkowym slangu frajerowi – większość przygód wydawała się dosyć abstrakcyjna. Większość, poza scenami seksu, które były mocno ugrzecznione i uderzająco naiwne. Poniżej przykład pierwszy z brzegu:

Moja miała na imię Elka. Przylepek, tuliła się, ja to lubię. I pokombinowałem, że jest okazja na coś specjalnego; więc jak zaczęła mnie rozpinać, ja nic, łapy w kieszeni.

– A ty mnie, kotku, nie rozbierzesz? – szepnęła.
– Po co?
– Jak to po co? Majteczki mnie uwierają!
– Nie musisz ich ściągać.
– Jak to?… Niegrzeczny chłopiec! Cóż to za moda, żeby…
– Moda francuska, dziecinko!

Roześmiała się, i lu! Ale potem i tak ją rozebrałem, żeby przekręcić starą modą, należało się jej.

Zaraz, zaraz – gdzie tu okazja na coś specjalnego? We współczesnym rozumieniu coś specjalnego to prędzej egzotyczny trójkącik z Latynoską i Azjatką, kiedy obie gotowe są na wszystko. Natomiast zwykłe obciąganie to przeciwieństwo czegoś specjalnego. To raczej sposób, w jaki nieprzyzwoicie młode dzieciaki uczą się wchodzenia w bliższe relacje.

Kilka lat przed ”Dobrym”, w znacznie bardziej wyzwolonych Stanach Zjednoczonych, do nagiej sesji pozowała nikomu nieznana Madonna, wtedy jeszcze modelka. Piękna dziewczyna, top topów tamtych lat. Oprócz jej kuszących kształtów, w oczy rzuca się jeden szczegół – zupełne pominięcie tematu depilacji. A skoro Amerykanka pozująca do nagich zdjęć była tak bogato owłosiona, to łatwo sobie wyobrazić, jakie normy obowiązywały u większości gospodyń domowych w Polsce.

Pewnie zarzucicie mi brak wyobraźni, ale jakoś nie widzę młodej Madonny regularnie uprawiającej miłość francuską. Od czasu do czasu tak, ale przy codziennej grze wstępnej – już nie. Bardziej przemawia do mnie oczywisty problem z utrzymaniem higieny, zwłaszcza podczas długich i intensywnych dni poza domem. Jak przypuszczam, każde zabawy z języczkiem wymagały pieczołowitych przygotowań i tak zwanej weny z obydwu stron.

Wniosek jest więc prosty i mało odkrywczy: jeszcze 30 lat temu seks oralny w ogóle nie był na porządku dziennym. Jasne, niektórzy go uprawiali, ale z pewnością nie na taką skalę, jak dziś. Wtedy wiele kobiet pod pewnymi względami przypominało Madonnę, a dla facetów, i to takich zaprawionych w bojach, obciąganie ciągle było czymś specjalnym.

Mamy więc do czynienia z rewolucją seksualną. Uderzającą zmianą na przestrzeni – było, nie było – dosyć krótkiego okresu. Po trosze przyczyniły się do tego zmiany światopoglądowe, słabnący uścisk religii i prężny przemysł porno. Skoro na przestrzeni 30 lat aktywność seksualna dostępna dla nielicznych stała się normą, to aż strach pomyśleć, co w swoich sypialniach wyprawiać będzie kolejne pokolenie.

Czy w okolicach 2040 roku dzisiejsze osobliwości, jak na przykład seks grupowy, też będą na porządku dziennym? Czy każdy facet i każda dziewczyna będą mieli na koncie dziesiątki takich figli? A może wszystko pójdzie w stronę innego udziwnienia? Dopóki jednak jesteśmy w stanie to sobie wyobrazić, nikt nam nie zarzuci, że wypadliśmy z obiegu. Gorzej, jeśli w seksie, tak jak wielu innych dziedzinach życia, dokona się postęp skokowy.

Na początku XX wieku w Stanach Zjednoczonych przeprowadzono ankietę, w której zapytano ludzi, jak widzą przyszłość. Wielu opisywało wtedy ogromne i ultraszybkie statki pasażerskie, przewożące ludzi pomiędzy Ameryką Północną i Europą. Nikt natomiast nie był w stanie wyobrazić sobie, że za kilka lat powstanie pierwszy samolot, który zrewolucjonizuje cały transport, i że statki pasażerskie w ogóle odejdą do lamusa.

Ale nie było też tak, że ludzie zupełnie nie zdawali sobie sprawy z możliwości powstania samolotu. Przeciwnie, wielu futurystów, z Da Vincim na czele, od setek lat kreśliło tego typu wizje. Po prostu nikt z ankietowanych nie wpadł na połączenie maszyny do latania z transportem ludzi. Dziś wydaje się to oczywiste, ale na początku poprzedniego wieku było nie do wymyślenia.

Z seksem może być podobnie. Zabawy, które dziś w ogóle nie kojarzą się z uprawianiem miłości, mogą zdominować fizyczną bliskość w przyszłości. No chyba, że przyjdzie jakaś wielka wojna lub inny przewrót, który z powrotem wycofa nas do lat 70-tych. W kwestii seksu ciężko przewidzieć, która ewentualność byłaby gorsza…

Komentarze


Tagi: , , ,



Back to Top ↑