Seymour, mim i Banal Random. Damon Albarn nie tak dobrze znany

Opublikowano Luty 25, 2014 | przez MB

albarn

Największą gwiazdą tegorocznego Malta Festival w Poznaniu będzie Damon Albarn. Człowiek-instytucja, buntownik, pracoholik, muzyk niekonwencjonalny i niepokorny. Gwiazdor, showman, zwierz. Trochę świr i psychol. Uwielbiany i nienawidzony.

W Polsce szczególnie mile widziany, bo swoimi występami nie rozpieszcza nas za bardzo. Ubiegłoroczny koncert Blur na Openerze uznany był za prawdziwą sensację. Podobną rangę zyskał solowy występ na Malcie. I choć wydaje się, że postać Albarna raczej dobrze znamy, to biografia żywej legendy brit popu kryje wiele stron, o których oficjalnie się nie mówi. Poznajmy kilka z nich.

Jeśli dobrze wczytacie się we wkładki płyt, przeszukacie dokładnie sieć, archiwalne fanziny oraz znajdziecie informacje dotyczące licznych projektów Albarna, zauważycie, że niekoniecznie regularnie występuje pod swoimi imieniem i nazwiskiem. Często używa anagramów, z których najbardziej znanym jest Dan Abnormal. Czasami figuruje także jako Damn Oral, Abandon Marl, Banal Random oraz Anal Mad Born.

Nie zawsze też Blur było Blur. Na początku było Seymour. Ale wybredna wytwórnia płytowa nie chciała się na tę nazwę zgodzić, więc zespół musiał się przemianować. Zmiana była oczywista? Niekoniecznie. Nazwa słynnego brytyjskiego zespołu znalazła się na długiej liście propozycji, z których w trudach i znoju padło w końcu na Blur.

Ale zanim w ogóle do tych rozważań doszło, Albarn miał co innego na głowie. Na przykład trzy kapele, które ogarniał jedna po drugiej: Two’s A Crowd, The Aftermath i Real Lives. A jeszcze wcześniej próbował swoich sił w roli mima. Podziwianie Damona z pomalowaną na biało twarzą, ubranego w czarny kostium i próbującego się wydostać z niewidzialnej skrzyni zaliczam do zestawienia Dziesięciu Nieodżałowanych Widoków, Których Nigdy Nie Będzie Dane Mi Zobaczyć.

Przy odrobinie szczęścia być może uda się za to znaleźć gdzieś w sieci thriller pod tytułem „Face” z 1997 roku. Wokalista zagrał tam u boku Roberta Carlyle’a („Trainspotting”, „Goło i wesoło”) i Raya Winstone’a („Ostatnia prośba”, „Propozycja”). Produkcja nie zdobyła jednak wielkiego rozgłosu i całkowicie przepadła. Ciekawe czy słusznie?

Rólka u boku brytyjskich gwiazd to nie jedyny związek wokalisty z kinematografią. Jego muzykę można usłyszeć w „Drapieżcy”, „Przyzwoitym Przestępcy”, „101 Reykjavik” i „The Boy In The Oak”. W utworze „Rock The House” Gorillaz wraz z Danem Nakamurą wykorzystali motyw przewodni filmu „Modesty Blaise” z 1966 roku, w którym tytułowa kobieta zarabia na życie jako tajna agentka z łatwością zmieniająca wizerunek, by w ten sposób nie dopuścić do kradzieży diamentów (film oparty na serii komiksów). Z kolei w krótkometrażowym filmie „Nastroje Anny” użycza swojego głosu ojcu tytułowej bohaterki.

Jego naturze na pewno bliżej do nieposłusznej i krnąbrnej Anny. Jako nastolatek był niesforny, niesubordynowany i bezczelny. Był też na bakier z nauką, dlatego olał bądź oblał wszystkie najważniejsze egzaminy, które w Anglii zdają uczniowie w wieku jedenastu lat.

Równie niepokornego Albarna znajdziemy w tekstach. W utworze „Clint Eastwood” grupy Gorillaz pada fragment „I got sunshine in a bag”. Owe „sunshine” to nic innego jak zielsko bądź też równie nielegalna substancja psychoaktywna. Podobną torbę z dobrodziejstwami nosił Clint w „Dobry, zły i brzydki”, tylko zamiast zioła chował w niej lśniące złoto.

Nie był to pierwszy raz, kiedy muzyk zagrał na nosie poprawności politycznej. W 1997 roku wraz Noelem Gallagherem z Oasis otrzymali zaproszenie od samego Tony’ego Blaira, ówczesnego premiera Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej. Gallagher z zaproszenie skorzystał, podczas gdy Albarn rozczarowany polityczną postawą polityka wysłał list, w którym oznajmił, że nie jest już zwolennikiem tzw. New Labour (kierunek polityki rządu brytyjskiego wyznaczony przez British Labour Party, której między 1997 a 2010 przewodniczył Blair) i został komunistą. Przy okazji życzył miłej pogawędki z liderem Oasis.

Polityka Tony’ego Blaira nie jest jedyną ideą, przeciw której głośno opowiada się autor „Song 2”. Dzięki silnej relacji z dziadkiem, który w czasach II Wojny Światowej był więziony jako tzw. obdżektor, czyli osoba odmawiająca odbycia służby wojskowej z powodów moralnych, religijnych lub etycznych, stał się silnym przeciwnikiem wszelkich działań zbrojnych.

Ze względów estetycznych z kolei nie trawi programów typu talent show a X Factor to według niego jeden wielki chlew. Twierdzi, że kultura celebrytów wysyła niewłaściwy przekaz i hołduje niepoprawnym wartościom. Uczy odbiorców nieróbstwa i daje poczucie otrzymywania czegoś za nic. X Factor jest jednym z pierwszych niebezpiecznych elementów popkultury, który niezwłocznie trzeba rozbroić i rozmontować.

Mocno wierzymy, że podczas czerwcowego pobytu w Polsce uda mu się co nieco rozmontować u nas.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , , , , ,



Back to Top ↑