Shot weekendu: Akvavit – wódka, która robi furorę

Opublikowano Grudzień 3, 2016 | przez MB

Akvavit

Cykl „Shot weekendu” to poradnik alkoholowy, w którym dowiecie się, jakie trunki są aktualnie na czasie i które warto spożywać by wyglądać cool. Poznacie również smaki, które być może dotychczas były dla was zagadką. W tym tygodniu pijemy po skandynawsku.

Jeśli zadajecie sobie pytanie, który alkohol robi teraz największą furorę, to odpowiedź może być tylko jedna – akvavit. Wódka ze Skandynawii podbija obecnie Europę i powinna znaleźć się w barku każdego, kto ceni sobie dobre i niecodzienne trunki.

Nazywany też aquavitem lub akevittem destylowany jest ze zbóż lub ziemniaków a aromatyzowany ziołami, owocami, kilkoma przyprawami oraz olejem. Specyficzny i bardzo charakterystyczny dla tego alkoholu posmak zapewniają kminek, kardamon, anyż, cytryny, skórki pomarańczy oraz koper włoski.  Podniebienie przyzwyczajone do czystej Żubrówki może być więc zaskoczone, ale warto dać akvavitowi szansę. Szczególnie, jeżeli zależy nam na upijaniu się zgodnie z europejskimi trendami.

W butelce czeka na nas od czterdziestu do czterdziestu pięciu procent alkoholu. Trunek ma bardzo ładną, bursztynową barwę, dzięki czemu potrafi nacieszyć nie tylko kubki smakowe, ale także oczy. W dodatku kolor wydobywany jest wyłącznie naturalnymi sposobami. Ten, kto zabarwia akvavit sztucznie, zupełnie nie wie o co w nim chodzi i nie powinien się do tego przyznawać. Przede wszystkim przebywając wśród Skandynawów, którzy mają prawdziwego hopla na punkcie swojej wódki. Przyznają się do niej i Szwedzi, i Duńczycy, i Norwegowie. W każdym z tych krajów robią swój akvavit, któremu dodają coś od siebie, przez co za każdym razem może smakować odrobinę inaczej. Ciekawostką jest, że w piętnastym wieku Skandynawowie łączyli go z piwem i pili jak medykament. Po latach niestety zrezygnowali z tej tradycji. Na szczęście w Polsce kielich nadal uchodzi za najlepsze lekarstwo.

Kiedy już zabierzecie się za spożywanie akvavitu, pamiętajcie, że koniecznie trzeba go pić z kielonka. Przechylanie prosto z gwinta zdecydowanie odradzamy, ponieważ w ten sposób zabijecie szlachetny charakter trunku i wkurwicie kolegę ze Szwecji. Jeśli planujecie pić go do obiadu, to najlepiej przygotujcie lub zamówcie sobie wykwintne owoce morza.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,



Back to Top ↑