Shot weekendu: B53, razi niczym ładunek nuklearny

Opublikowano Kwiecień 25, 2015 | przez lucky bastard

11118479_10153238560054231_965004930790321316_n

Jeśli nie wiecie, czym było B53, to zanim zaczniecie robić driny, lepiej zajrzyjcie do książek do historii. Tym bardziej, że przygotowanie akurat tego shota zajmuje niewiele więcej czasu niż samo jego wypicie (nie mówiąc o jego wydaleniu, kiedy okaże się, że w sobotni wieczór jednak mieliście za duży rozmach).

B53 – amerykańska bomba wodorowa o największej mocy spośród wszystkich ładunków tego typu. Łącznie wyprodukowano ich trochę ponad 300, każda ważyła skromne 4,5 tony, a wyglądem przypominała… No, zajebiście wielką bombę, którą łatwiej obejść niż przeskoczyć. Gdyby z niej skorzystano (w przypadku ataku na Stany Zjednoczone), miałaby większą moc niż te zrzucone na Hiroszimę i Nagasaki. Funkcjonowały przede wszystkim jako straszak na potencjalnego agresora.

Jeśli odrobiliście już pracę domową i czujecie powagę sytuacji, możecie rzucić książkę w kąt i przystąpić do tego, co miłe i przyjemne. Potrzebujemy:

– wódki. Tylko dobrej, a nie jakiejś „Starogardzkiej”.

– słodkiego likieru Kahlua – znajdziecie w dobrych sklepach

– likieru Amarula 17%, również do kupienia.

Nie jest to całkiem pospolity shot z żubrówki, ale czasem warto się odchamić. Na jednego wystarczy po 15 mililitrów każdego specyfiku. Wlewać warstwowo, według podanej wyżej kolejności. Podziwiać, jak spektakularnie się układa…

A na koniec uważać na bombową siłę rażenia.

Komentarze


Tagi: , , ,



Back to Top ↑