Drink weekendu: koniak z sokiem pomarańczowym a’ la Olbrychski

Opublikowano Czerwiec 20, 2015 | przez ZP

DANIEL-OLBRYCHSKI-950x633

W latach 60. i 70. w Danielu Olbrychskim kochało się pół Polski. Dziewczęta patrzyły na młodego, przystojnego aktora maślanym wzrokiem, ponieważ oczarował je rolami w takich filmach, jak „Bokser” czy „Pan Wołodyjowski”. Od tego czasu minęło około pół wieku, a mimo to dojrzały artysta nadal jest na fali. Tyle że nie z powodu swoich ról, a z innej przyczyny: Daniel Olbrychski stał się idolem młodzieży, ponieważ wyznacza nowe trendy w piciu alkoholu.

Do niedawna wydawało się, że licealiści i studenci w XXI wieku zmiksowali już procenty z każdym możliwym napojem mniej lub bardziej gazowanym. Wóda z red bullem, martini ze spritem i inne tego typu połączenia weszły już do tzw. kanonu chlania. Człowiek podziwiał współczesną młodzież za inwencję, ale równocześnie ostatnio zauważył, że dzieciarnia jakby doszła do ściany, jakby straciła już swój dawny polot w wymyślaniu coraz to nowych drinków. Zwrócił na to uwagę również Olbrychski, a ponieważ starsze pokolenie lubi brać na siebie odpowiedzialność, postanowił pokazać gówniarzerii co to znaczy myślenie out of the box.

Pan Daniel długo zastanawiał się, jakie dwa skrajnie różne smaki zmiksować ze sobą w celu uzyskania drinka perfekcyjnego i – dzięki Bogu – w końcu udało mu się szczęśliwie rozwiązać to niełatwe zadanie. Jako że aktor, jak każda wybitna jednostka, jest człowiekiem skromnym, to nie podał do publicznej informacji swojego ulubionego zestawienia alkohol plus ciecz bezprocentowa. Zamiast Olbrychskiego zrobiła to jego żona, Krystyna, która wyznała narodowi w „Dzień Dobry TVN”, że „Daniel nawet koniak Hennessy rozcieńcza sokiem pomarańczowym, bo po prostu nie pije ostrych alkoholi, bo ich nie lubi”.

Ha, koniaczek plus sok pomarańczowy, wpadlibyście na to? No pewnie, że nie, matołki, aby wymyślić coś równie niebanalnego, to trzeba mieć jednak umysł wybitny, umysł, który pochłonął setki książek i tysiące filmów.

Starczy tego przydługiego wstępu, przechodzimy do konkretów. Szczęśliwie udało nam się wyciągnąć od pana Olbrychskiego przepis na ów drink dekady, już go podajemy:

Do stworzenia drinka koniak Hennessy plus sok pomarańczowy potrzeba koniaku Hennessy i soku pomarańczowego.

Czyż to nie jest genialne w swojej prostocie?

Uczciwie uprzedzamy jednak, że połączenie, które dla dojrzałego artysty jest czymś naturalnym, dla was może okazać się zabójcze. Czyli po wypiciu takiego miksu możecie rzygać dalej niż widzieć, dlatego nasz przepis na drinka wypada rozszerzyć o kilka ważnych podpunktów:

a) miej pod ręką wiaderko, do którego możesz haftować

b) miej pod ręką mopa, gdyby targały tobą straszliwe konwulsje, wiaderko może nie wystarczyć, a podłoga sama się nie zmyje

c) miej pod ręką komórkę z wstukanym już numerem 112, interwencja lekarza może być tu niezbędna

Na koniec jeszcze jedna uwaga, skierowana szczególnie w stronę niezarabiającej jeszcze hajsu dzieciarni: drink a’ la Olbrychski, niestety, nie jest tani. Hennessy to nie piwko czy Żubrówka z monopolowego, w internecie ciężko znaleźć pół litra tego trunku za mniej niż 100 zł, a zdecydowana większość butelek z tym koniaczkiem to koszt od 300 zł wzwyż.

Komentarze


Tagi: , , , , ,



Back to Top ↑