Shot weekendu: Manhattan

Opublikowano Grudzień 5, 2015 | przez MB

man2

Cykl „Shot weekendu” to poradnik alkoholowy, w którym dowiecie się, jakie trunki są aktualnie na czasie i które warto spożywać by wyglądać cool. Poznacie również smaki, które być może dotychczas były dla was zagadką. W tym tygodniu pijemy wielkomiejsko.

Jeśli zdarzyło wam się, panowie, obejrzeć z partnerką kilka odcinków „Seksu w wielkim mieście”, to być może kojarzycie, że Carrie Bradshaw, czyli Sarah Jessica Parker (to ta podobna do konia), popijała sobie tam Cosmopolitan. To taki typowo kobiecy drink dla tych niezależnych i przebojowych lasek. Piszemy o tym dlatego, ponieważ w męskim świecie istnieje jego odpowiednik – Manhattan.

Ten popularny drink, mimo że najczęściej jest podawany w koktajlowym kieliszku, to zabawa zdecydowanie dla dużych chłopców. Przede wszystkim, dlatego, że nie wypijecie go w pierwszym lepszym klubie, barze lub kawiarni, gdzie wódka z colą kosztuje dziesięć złotych, tylko w ekskluzywnych lokalach, w których za dychę można co najwyżej kupić wodę mineralną. Dlatego, gdy będziecie go sączyć, przyłapiecie się na tym, że macie na sobie garniak, krawat i eleganckie spinki do mankietów.

Ze względu na to, że picie Manhattanu nie jest traktowane w kategoriach codzienności a, podobnie jak wyjście do opery lub jazda nowym Maserati, aspiruje do miana pewnego rodzaju przeżycia, trzeba go sączyć w wyjątkowych warunkach. Miejsce, czyli wytworna restauracja lub koktajl bar o podwyższonym standardzie, narzucone jest z góry. Warto też zadbać o towarzystwo szykownych kobiet oraz zaoszczędzić trochę hajsu na rozrzutny wieczór. Trzymając w ręku Manhattan trzeba szastać pieniędzmi. Ten, kto go pije, może z powodzeniem aspirować do tytułu króla miasta.

Może też być spokojny o samopoczucie dnia następnego. Koktajl co prawda daje niezłego kopa, bo jest połączeniem żytniej, kanadyjskiej whiskey, czerwonego wermutu i angostury, ale zazwyczaj nie można go pić w dużych ilościach. Raz, bo zwyczajnie nie wypada, Manhattan to nie czysta żołądkowa, a dwa, że posiada niepowtarzalny smak, którego urok odkrywa się dopiero w trakcie wolnego picia.

W przygotowaniu jest raczej prosty i zrobienie go nie wymaga znajomości specjalnych tajników sztuki barmańskiej, wystarczy znać proporcje (60 ml whiskey, 20 ml wermutu, 5 kropel angostury, wisienka jako dodatek). Cała przyjemność związana ze spożywaniem Manhattanu nie polega jednak na preparacji. Ekskluzywność tego drinka polega na tym, że ktoś powinien wam go podać w odpowiedniej oprawie i w odpowiednim miejscu. Picie na chacie na pewno odpada. Zapraszamy do dobrego baru.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , , , , , , ,



Back to Top ↑