Shot weekendu: martini wstrząśnięte, nie zmieszane

Opublikowano Listopad 7, 2015 | przez MB

martini

Cykl „Shot weekendu” to poradnik alkoholowy, w którym dowiecie się, jakie trunki są aktualnie na czasie i które warto spożywać by wyglądać cool. Poznacie również smaki, które być może dotychczas były dla was zagadką. W tym tygodniu pijemy po tajniacku.

W związku z premierą filmu „Spectre” nasz wybór nie mógł paść na inny alkohol niż martini wstrząśnięte, nie zmieszane. Nie ma na świecie bardziej kultowego drinka niż ten. Jeśli w ten weekend zamierzacie sączyć go do upadłego, to koniecznie załóżcie garnitur i nauczcie się na pamięć kilku cytatów z Jamesa Bonda. Broń Boże, nie pijcie go byle gdzie i z byle kim. Tak legendarny trunek wymaga specjalnej oprawy, takiej jak kasyno, wyścigi konne albo bal charytatywny.

Dokładny przepis na najsłynniejszy koktajl, czyli Vesper Martini (Vesper od imienia pierwszej kobiety, którą pokochał Bond), znajdziemy nie w przewodnikach czy barmańskich atlasach, ale bezpośrednio w książce o Agencie 007, w części „Casino Royal”. Dokładny przepis brzmi następująco: „Trzy miarki ginu, jedna miarka wódki, pół miarki likieru Lillet. Wstrząsnąć z lodem, nie mieszać, udekorować spiralką z cytrynowej skórki. Zaleca się podawać w głębokim pucharku (do wina), najlepiej w dużych porcjach.” Fani całej bondowskiej idei wiedzą, że w filmach 007 nie pija tak jak przykazał Ian Fleming. W filmach Bond dostaje alkohol w kieliszku koktajlowym, nie dostaje likieru, za to do drinka często wrzucana jest oliwka. Oryginalny przepis został wykorzystany jedynie w… „Casino Royal”.

Legenda głosi, że Fleming szukając odpowiedniego drinka dla swojego bohatera, kierował się własnymi upodobaniami. Gdyby jednak podporządkował się nim w stu procentach, tajny agent MI6 prawdopodobnie równie często piłby whisky. A tak zdarza mu się sięgać po dobrze zmrożoną wódkę albo po Heinekena (ten product placement ze „Skyfall” przejdzie do historii).

O co jednak chodzi z tym wstrząśnięciem? Czy ten jeden ruch naprawdę zmienia postać rzeczy? Ponoć tak. Przy wstrząsaniu tarcie między lodem i alkoholem jest zdecydowanie większe niż w trakcie mieszania. Dzięki temu trunek napowietrza się i mocniej schładza. Można to również wytłumaczyć tak, że woda utleniona o wiele szybciej rozkłada się w martini, które właśnie zostało wstrząśnięte. Taka reakcja daje lepszy smak i powoduje, że drink jest, uwaga, zdrowszy.

Kto jeszcze nie próbował tego drinka, ma ku temu dobrą okazję. Dwudziesty czwarty film o Jamesie Bondzie jest już w kinach. Czy padnie w nim to słynne zdanie? Nie widzieliśmy jeszcze produkcji, ale zakładamy, że pewnie tak, choć stuprocentowej pewności nie ma. Zdarzyło się już bowiem kilka wyjątków a najbardziej pamiętnym jest ten z „Żyje się tylko dwa razy”. Wówczas Bond otrzymuje od kelnera martini zmieszane. Aż dziw bierze, że chłopak nie dostał za to w mordę…

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , , , , , ,



Back to Top ↑