Shot weekendu: rum i jego rodzaje

Opublikowano Lipiec 18, 2015 | przez MB

rumrum

Najczęściej rum kojarzony jest z tym specyficznym posmakiem w pedalskich drinkach. Z tego powodu w hierarchii alkoholi spożywanych na co dzień plasuje się dość nisko i jest trunkiem mocno niedocenianym. Raz na jakiś warto go jednak odczarować, bo wśród butelek z rumem można przebierać godzinami i tyle samo czasu spędzić na poznawaniu jego różnych smaków.

Najpopularniejszy jest rum light, tzw. jasny, tzw. biały, tzw. srebrny. To jego najczęściej barmani wlewają do kolorowych koktajli i to jego nuta jest powszechnie znana. Nawet takie nazwy jak Bacardi Superior czy Havana Club kojarzy każdy laik. Czasem jednak barman pyta, o to jaki rum nalać i wtedy warto nie wyjść na głupa i zabłysnąć nawet minimalnym rozeznaniem.

Następny w kolejce jest rum gold, tzw. złoty, tzw. bursztynowy, tzw. brązowy, tzw. amber. Wszystko więc wskazuje na to, że ma ciemną barwę i jest tak w rzeczywistości – to od leżakowania w beczkach.  Ponownie pojawia się marka Bacardi, tym razem pod hasłem „ron 8 anos”. Równie dobry jest Matusalem Clasico.

Zarówno light jak i gold mogą być wzbogacane o przyprawy i karmel, wówczas mamy do czynienia z rumem spiced, tzw. przyprawionym.

A jak barwa alkoholu jest jeszcze ciemniejsza – to od jeszcze dłuższego leżakowania – to mamy do czynienia z rumem dark, tzw. ciemnym, tzw. czarnym, tzw. black. Wykorzystywany jest przede wszystkim w gotowaniu, ale raczej na poziomie zaawansowanym. Osoby, którym cudem udaje się nie przypalić jajecznicy, nie powinny porywać się z motyką na Słońce. Mogą sobie za to zamówić szklaneczkę w barze, najlepiej Captain Morgan Black.

Amatorzy, którzy do tej pory kojarzyli jedynie rum light i pili go w drinach, zamiast od razu łapać się za gold lub dark, mogą przeskoczyć najpierw na rum flavored, tzw. aromatyzowany. To taki odpowiednik cytrynówki, czyli rum smakowy przykładowo o smaku pomarańczy. Zamiast mieszać go z sokiem, być może uda się wypić go na lodzie. Do najpopularniejszych należy oczywiście Malibu.

Idąc dalej można już natknąć się tylko na rumy dla prawdziwych wyczynowców.

Overproof to ponad czterdziestoprocentowa zawartość alkoholu. Przy czym „ponad czterdziestoprocentowa” to np. siedemdziesiąt pięć procent.  W produkowaniu takich skurwieli specjalizują Australijczycy i Austriacy wyrabiając odpowiednio rum Bundaberg oraz Stroh. Na ten szlak lepiej nie wchodzić bez zabezpieczenia, bo można sobie nogi połamać.

Ostatni szlak, szlak oznaczony premium, to pasmo sporych wydatków. Za luksus trzeba jednak płacić. Pod względem leżakowania ten typ rumu porównywany jest do najlepszych koniaków. Potrafi dojrzewać nawet przez kilka lat. Jest przygotowywany bardzo pieczołowicie i charakteryzuje się niepowtarzalnym aromatem. Tak jak na przykład Flor de Cana.

Co do sposobu spożywania rumu, to wszystko zależy od spożywającego. Rum nie jest tak bardzo sakralnym trunkiem jak whisky, więc niepisane przyzwolenie na mieszanie z innymi trunkami i napojami jak najbardziej istnieje. Ludzie o delikatnych podniebieniach do samego końca będą pić drinki. Ci o podniebieniach zahartowanych zostaną przy lodzie. Warto jednak spróbować przynajmniej trzech rodzajów, by wiedzieć, co się pije i dać sobie możliwość wyboru.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , ,



Back to Top ↑