Siedem faktów z życia Piątkowskiej. Poznajcie polską mistrzynię Europy

Opublikowano Grudzień 21, 2015 | przez ZP

Piatkowska1

Jeśli nie interesujecie się kobiecym boksem, to macie prawo jej nie znać. No, chyba że oglądaliście wrześniową galę Polsat Boxing Night i czekając na pojedynki mężczyzn, akurat zawiesiliście oko na dwie ładne kobiety tłukące się po twarzach na ringu. Dziewczyna, o której piszemy, przegrała wówczas ze swoją imienniczką, Ewą Brodnicką. Według niej samej i jej obozu – niezasłużenie.

Czy faktycznie tak było? Ciężko powiedzieć. Decyzja sędziów była co najmniej nieoczywista i wzbudziła niemałe kontrowersje. Ale nawet prestiżowa porażka z największą rywalką na krajowym podwórku nie zamknęła jej drogi do międzynarodowej kariery. O kim mowa? Poznajcie polską mistrzynię Europy w boksie zawodowym – Ewę Piątkowską.

Po tytuł Piątkowska sięgnęła 27 listopada w Rzeszowie. Pierwotnie przeciwniczką Polki miała być Szwajcarka Ornella Domini – zawodniczka naprawdę wymagająca – ale ostatecznie przyszło jej walczyć z Niemką Marie Riederer, która przegrała dwie ostatnie walki. Tak, dobrze rozumiecie – zmierzyły się ze sobą pięściarki, które łącznie nie wygrały od trzech poprzednich starć. Nam też trudno to ogarnąć. W każdym razie – Piątkowska była wyraźnie lepsza i z uśmiechem na ustach zdobyła mistrzowski pas.

Ewa to dziewczyna, o której w Polsce mówi się mało, a grzechem zaniechania byłoby przeoczenie faktu, że pod koniec listopada dokonała czegoś historycznego. Warto zatem przytoczyć kilka – w tym przypadku konkretnie osiem – faktów z jej życia, o których – o ile nie jesteście zapalonymi fanami tej zawodniczki – mogliście wcześniej nie słyszeć.

1. Pas zdobyła w wadze o dwie kategorie wyższej niż jej nominalna.

Piątkowska zawalczyła o mistrzostwo w kategorii, która nie jest dla niej naturalna. Z Brodnicką rywalizowała w wadze lekkiej, a teraz mierzyła się w półśredniej, czyli takiej, gdzie limit jest wyższy o ponad pięć kilogramów. Gdyby to był męski boks, różnica byłaby naprawdę duża. U pań nie ma to aż takiego znaczenia, ale i tak warto to docenić, bo niełatwo w ciągu dwóch miesięcy tak radykalnie się przestawić.

2.Po mistrzostwo Europy sięgnęła jako pierwsza Polka.

Nigdy wcześniej żadna nasza rodaczka nie sięgnęła po ten tytuł. Ani Agnieszka Rylik, ani Iwona Guzowska, ani Karolina Koszewska-Łukasik. Wymienione panie zdobywały mistrzowskie pasy różnych federacji (Łukasik pod flagą niemiecką), ale Europy – żadna z nich. Powód? Przyznajemy uczciwie: nie jest to najbardziej prestiżowy tytuł. Ale sam fakt – warty odnotowania. Zresztą, wygrana w Rzeszowie może otworzyć przed Piątkowską drzwi do większej, światowej kariery.

3. Zaczęła trenować boks, bo chciała schudnąć.

Piątkowska przez dwa lata mieszkała w Stanach Zjednoczonych. Konkretnie w Kalifornii, gdzie upodobała sobie tamtejsze jedzenie. Dodajmy – bardzo kaloryczne jedzenie. Jej gust – delikatnie mówiąc – nie był w tamtym czasie szczególnie wyrafinowany. Śmieciowe żarcie wchłaniała niczym dobrze funkcjonujący odkurzacz. Efekt był zatrważający. Jej waga w szybkim tempie podskoczyła do prawie 80 kilogramów (przy wzroście 175) i – jak sama podkreślała – na pewno nie była to masa mięśniowa. Kiedy wróciła do kraju, postanowiła, że coś z tym musi zrobić. I zrobiła. Zaczęła trenować boks w wieku 22 lat. Późno? Bez wątpienia tak. W tym wieku Rylik była już utytułowaną kick-bokserką, a Iwona Guzowska szykowała się do zawodowego debiutu. Ale przykład Bryanta Jenningsa, który zaczynał, kiedy miał 24 lata, a siedem lat później walczył o pas mistrza świata, pokazuje, że wszystko jest możliwe. Tym bardziej, że u kobiet – nie da się ukryć – jest dużo mniejsza konkurencja niż u mężczyzn. Wszystko przed Piątkowską, która – dodajmy – na zawodowym ringu zadebiutowała dopiero w 2013 roku.

4. Trenowała też rugby.

Po rozbracie z boksem amatorskim, który z różnych przyczyn nie przypadł jej do gustu, zdecydowała się na uprawianie innego mało kobiecego sportu. Przez trzy lata grała w rugby, czyli wybrała kolejną bardzo kontaktową dyscyplinę. Potem powróciła jednak do pięściarstwa.

5. Jest Tygrysicą.

Ta historia bezpośrednio wiąże się z przygodą Piątkowskiej z rugby. „Tygrysica” to jej pseudonim. Dlaczego? Odpowiedź jest banalnie prosta i wcale nie chodzi o usposobienie pięściarki. Otóż Piątkowska występowała w drużynie Tygrysice Sochaczew. Kiedy na jej pierwszą zawodową walkę przyjechały koleżanki z zespołu, pomyślała, że fajnie by było, gdyby została przedstawiona jako jedna z nich. I tak już zostało.

6. Była przyjaciółką Brodnickiej. Teraz się nienawidzą.

Obie Ewy – Piątkowska i Brodnicka (ostatnio też sięgnęła po pas ME, wagi lekkiej) – były kiedyś najlepszymi przyjaciółkami. Wiecie, zdradzały sobie wszystkie sekrety, mówiły o swoich uczuciach, plotkowały na temat innych. Jak to przyjaciółki. Ale w pewnym momencie wszystko się spieprzyło. Gdybyście przewertowali kilka wywiadów z udziałem obu pań, na pewno doszlibyście do wniosku, że łączy je wzajemna niechęć albo wręcz nienawiść. Podobno poróżniły je sprawy prywatne. Gdyby chodziło o zwykłe dziewczyny, pomyślelibyśmy, że powodem były kwestie miłosne. Ale to przecież pięściarki. Dziewczyny, które trenują boks, nie mogą być do końca normalne.

7. To polska Halle Berry.

Ewa nazywana jest polską Halle Berry. Mówi się, że obie panie są do siebie uderzająco podobne. A czy faktycznie tak jest? Oceńcie sami.

Komentarze


Tagi: , , , ,



Back to Top ↑