Skrytykujesz monarchę? Trafiasz na 30 lat do więzienia. Takie rzeczy tylko w Tajlandii

Opublikowano Sierpień 9, 2015 | przez lucky bastard

Clipboard01

Narzekacie na to, że Polska to państwo policyjne? Że nie można legalnie napić się browarka na ławce w parku? Po przeczytaniu tego tekstu staniecie się szczęśliwszymi ludźmi. Ile w internecie wylano pomyj na naszą władzę? Ile obelg poleciało w stronę Tuska, Kaczyńskiego czy innego Dudy? Żeby trafić za to do więzienia, trzeba by chyba codziennie grozić śmiercią. W Tajlandii wystarczyło kilka negatywnych wpisów na portalu społecznościowym i facet posiedzi… trzydzieści lat. Został skazany na sześćdziesiąt, ale wyrok skrócono, bo przyznał się do winy. A to nie koniec tajskich absurdów.

Zacznijmy od teorii. Tamtejsze prawo mówi, że każdy, kto znieważy rodzinę królewską, albo jej przodków, może liczyć się z karą 15 lat pozbawienia wolności. To zapis, który w kodeksie widnieje od momentu jego powstania, czyli już ponad sto lat. Do dziś brakuje jednak konkretnej definicji, dlatego każdy, dosłownie każdy sygnał jest badany przez policję. Nie trzeba dodawać, że stopień interpretacji jest absurdalny. Tak samo jak wymierzane kary. W Tajlandii monarcha i jego rodzina traktowani są niemal jak bogowie. Jego Królewska Mość jest ponad wszystkim. Wystarczy jeden błąd, a pół życia możesz spędzić w więzieniu. Najbardziej absurdalne przykłady? Proszę bardzo.

Clipboard01

W 2007 roku mieszkający w Tajlandii Szwajcar został skazany na 10 lat więzienia za drukowanie plakatów z wizerunkiem króla, będąc pod wpływem alkoholu. On miał szczęście, bo po długiej batalii został uniewinniony. W 2011 roku 60-letni dziadek został skazany na 20 lat więzienia za wysyłanie obrażających monarchę SMS-ów. Jesteś dziennikarzem? Nikogo to nie obchodzi. Redaktor za negatywne artykuły również dostał dziesięć lat na przemyślenie swojego karygodnego postępowania. Tak samo, jak wybitny wykładowca akademicki, który śmiał skrytykować, czyli obrazić majestat władcy, który… rządził Tajlandią czterysta lat wcześniej.

Clipboard01

Lokalne władze walczą wszystkimi możliwymi sposobami. Kilka lat temu na przykład zablokowali Youtube, w którym aż roiło się od prześmiewczych materiałów. Światowe organizacje biją na alarm, ale tak naprawdę niczego nie mogą zrobić. Nie lubisz swojego sąsiada? Bardzo łatwo możesz wsadzić go do paki. Wystarczy cokolwiek podrzucić, donieść policji, a delikwent zostanie postawiony przed sądem.

Gdyby u nas prawo funkcjonowało podobnie i obraza głowy państwa byłaby karana w ten sposób, więzienia pękałyby w szwach.

Komentarze


Tagi: , , , , ,



Back to Top ↑