Śmieszka, biurwa, chłopczyca i harpia, czyli opisujemy laski z korporacji

Opublikowano Czerwiec 24, 2013 | przez ZP

 women2-430jc070711

Już od pierwszej sekundy pobytu w pracy słychać ją na całym piętrze. Chichocze, drze mordę, próbuje zarazić wszystkich swoim szalonym entuzjazmem. Korporacyjna śmieszka. Typ kobiety, który od zawsze doprowadzał mnie do szału.

Jest i miła, i usłużna, i optymistycznie nastawiona do każdego. Człowiek-słońce. Wydaje się, że nawet kopertę ze zwolnieniem przyjęłaby z wielkim entuzjazmem:

– Patrzcie kochani, ale numer, wyjebali mnie z roboty, hohoho, ale fajurnie!

Zawsze zastanawiałem się, o co chodzi z tymi babkami. Czy są po prostu pojebane, czy też np. ich postawa w firmie to odwrotność zachowania w domu? Może na chacie mąż napierdala je po głowie pilotem, może ciągle siedzą w kącie w obawie przed kolejnym ciosem i dlatego w robocie stwarzają sobie ułudę szczęścia?

Nie wiem, ale za to jestem pewien, że jak jeszcze kiedyś tego typu kobitka podejdzie do mnie i konfidencjonalnym szeptem spyta: „hej staruśki, co słychać w domeczku?” to mogę nie wytrzymać i np. rozjebie jej na głowie filiżankę.

W korporacji jest też inny typ kobiet, tak zwane biurwy. Laski wparowują do roboty o 6 rano odjebane tak, jakby wybierały się właśnie na doroczny bal arystokracji w Wiedniu. Człowiek patrzy na nie i myśli: o której kurwa to coś musiało wstać, żeby się tak wypindrzyć?

Oczywiście zachowanie tych pań jest adekwatne do wyglądu. Ą ę w gadce, najbardziej szalonym uśmiechem, na jaki się zdobywają, jest millerowy półksiężyc, ale generalnie to mało mówią, a głowy mają z metr wyżej od innych. Jeśli już wydobywają z siebie jakiś dźwięk to jest to raczej prychnięcie, będące swego rodzaju niedowierzaniem, że jak to możliwe iż ja, było nie było gwiazda, zarabiam marną trójkę na rękę. Niebywałe.

Szokujące w firmach są też tzw. chłopczyce. Te z kolei przeginają w drugą stronę: ostatni raz makijaż na ryjcu miały na studniówce, wtedy też założyły na siebie szpilki, na których zresztą gibały się jak Wujek Samo Zło w swoich teledyskach.

No więc te indywidua od chłopaków z działu IT odróżniają tylko cycki. Gdyby nie piersi, byłbym pewien, że to informatycy, ponieważ noszą takie same jeansy, identyczne sandały i koszulki wyszarpane z gardeł hostess na różnych promocjach, piwa Żywiec na przykład. Gdyby od seksu z taką dupą zależało czy przetrwa nasz gatunek, pozwoliłbym ludzkości wyginąć.

Już chętniej zerżnąłbym korporacyjną harpię. Czyli cwaną, przebiegłą, złośliwą laskę, która dla kariery jest gotowa zrobić absolutnie wszystko, włącznie z wylizaniem stóp obślizgłego szefa z trzydziestokilogramową nadwagą. Typ ów jest trochę podobny do biurw, a jednak inny, nie aż tak wulgarny w lansowaniu się, a jednocześnie nieco bystrzejszy, z lepiej rozwiniętym zmysłem obserwacji.

Harpia rozpoczyna z reguły swoją przygodę z firmą od najprostszej posady, by po niecałych dwóch latach awansować na zastępcę kierownika działu. Z czasem wbije swojemu przełożonemu nóż w plecy, a potem będzie rozkoszować się zdobytą władzą. I wykorzystywać ją bez żadnych oporów, choćby poprzez dymanie słodkich stażystów. Tym samym los zwróci jej to, co zabrał kiedyś, gdy musiała dawać brzydkiemu przełożonemu.

Żeby nie było, że tylko się czepiam – w korpo wpada się też na normalne dziewczyny. Ja lubię typ pani domu: statecznej trzydziestki, która kiedy trzeba to pożartuje, a gdy sytuacja tego wymaga – zapierdala. Babka ma wraz z mężem na utrzymaniu dwoje dzieci i kredyt do spłacenia, dlatego stara się jak może, ale też nie jest wariatką, więc nie okazuje nadmiernego entuzjazmu. Idealnie wyważone proporcje, szacun.

Respekt żywię też do tzw. szarych myszek. Dziewczyny z twarzy podobne do nikogo, ciche, pracowite, takie trochę o mentalności szwaczek z Tajwanu. Wchodzą, robią swoje i wychodzą. Problem w tym, że te ich niewyróżnianie się z tłumu zabija jakąkolwiek możliwość awansu, choćby o jeden szczebel. Typ Jadzi nie rzuca się w oczy do tego stopnia, że jak w październiku rozjedzie ją autobus, to współpracownicy zauważą, że nie ma jej w robocie dopiero koło lipca…

Komentarze


Tagi: , , , , ,



Back to Top ↑