Sport: buzkaszi – tradycyjna afgańska dyscyplina z prowincji

Opublikowano Październik 4, 2015 | przez MB

buzkaszi 2

Zgodnie z polskim tłumaczeniem buzkaszi oznacza „wydzieranie sobie kozy”. Czy w związku z tym w nazwie popularnej w Afganistanie dyscypliny sportu należy doszukiwać się jakiejś metafory? Absolutnie nie. Wydzieranie kozy to wydzieranie kozy.

Turkmeni, Uzbecy i Tadżycy grają w buzkaszi z wielkim zapałem. Wiedząc, co kryje się pod tym egzotycznym słowem, trudno jest to sobie wyobrazić, ale tak właśnie jest. Mogliby w to grać w nieskończoność. Choć na pierwszy rzut oka ich tradycyjne zawody kojarzą się z kłótnią targowych, wiejskich przekup, w istocie są bardzo wymagające, wręcz brutalne, niektórym mogą wydawać się efektowne, innym zaś niehumanitarne. Bez dwóch zdań są zakorzenione głęboko w najstarszych zwyczajach mieszkańców afgańskiej prowincji.

Naprzeciwko siebie stają dwie drużyny jeźdźców dosiadających specjalnie szkolone konie (najlepiej wytrenowane często chronią swojego jeźdźca własnym ciałem). Liczba zawodników jest właściwie dowolna. Prawdopodobnie im więcej, tym lepiej, ponieważ kolejni gracze mogą przyłączać się nawet po rozpoczęciu rozgrywki. Zadaniem całej gromady jest podniesienie w trakcie jazdy z wyznaczonego na środku boiska punktu… ciała martwego kozła bez głowy. Naturalnie, kto pierwszy ten lepszy. Brzmi hardcore’owo? W pierwotnej wersji gry w wyznaczonym punkcie zamiast zwłok kozy umieszczano zwłoki niewolnika. W najbardziej lajtowej używany jest za to wypchany worek z jagnięcej lub cielęcej skóry (wtedy, żeby nie było takiego hop, siup, namaczany jest w lodowatej wodzie, wtedy staje się cięższy i mniej poręczny).

Na poderwaniu z ziemi zabitego kozła „zabawa” się nie kończy. Zawodnik, który wygrał wyścig do zwierzęcia, musi objechać z nim całe bojo i zrzucić do drugiego oznaczonego na ziemi miejsca, które symbolizuje bramkę przeciwnika. Przeciwnik z kolei musi walczyć o odebranie kozy i zdobycie punktu w analogiczny sposób.

Czy w tej grze obowiązują jeszcze jakieś zasady? Właściwie to nie. Można się bić, potrącać, przepychać, zrzucać z konia, można bić i potrącać konia, można nawet używać biczy, za takie zachowania zawodnicy nie otrzymują żadnych kar i zawieszeń. W buzkaszi jak w dżungli, wygrywa najsilniejszy – zarówno człowiek, jak i zwierz. Trzeba być świetnie przygotowanym pod względem siłowym, umieć walczyć o swoje, umieć przechytrzyć przeciwnika, a przede wszystkim jeździć na koniu jak Zorro.

W historii kraju tylko raz jedyny buzkaszi było zakazane, w latach 1996 – 2002, kiedy państwem rządzili talibowie. W cywilizowanym świecie, ze względu na brutalność i niehumanitarne traktowanie zwierząt, taki rodzaj rozrywki oczywiście wzbudziłby wiele kontrowersji. W najbiedniejszych regionach Afganistanu jest na porządku dziennym.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , , , , , , ,



Back to Top ↑