Ice cross downhill – ekstremalne wyścigi na łyżwach

Opublikowano Grudzień 6, 2015 | przez MB

ice cross 2

Sezon na jazdę na łyżwach śmiało można uznać za rozpoczęty. W związku z tym przedstawiamy wam ice cross downhill, czyli najbardziej ekstremalną odmianę tego sportu.

Różnica poziomów między startem, a metą to często aż siedemdziesiąt metrów. Prędkość z jaką pędzą zawodnicy to też siedemdziesiąt, ale kilometrów na godzinę. Jeden wyścig trwa przeciętnie zaledwie dwadzieścia pięć sekund. Na ciężkiej, wymagającej i nieprzewidywalne trasie herosi łyżew pokonują progi, zakręty, zawijasy, skocznie, uskoki i niebezpieczne wzniesienia. Skoki przy takiej szybkości, jaką wykręcają najwięksi mistrzowie, mogą wydawać się często samobójcze i karkołomne, bo kto normalny robi takie rzeczy, i to w dodatku na łyżwach? Żeby uprawiać ice cross downhill trzeba mieć trochę nie po kolei w głowie, być niezłym świrem i wyżej niż własny komfort cenić poczucie adrenaliny.

Adrenalina – to słowo w kontekście opisywanej przez nas dyscypliny pasuje jak ulał. Zobaczcie zresztą sami:

Taka jazda nie obędzie się bez właściwych zabezpieczeń. Szaleni sportowcy biorący udział w wyścigach tego typu muszą być okuci w kaski z kratami zabezpieczającymi i w typowe dla hokeistów ochraniacze. Prawdopodobnie chronią też uzębienie oraz najczulsze punkty na ciele. Najgorsze co może się przecież stać, to oczywiście upadek. Jeden niewłaściwy ruch i ręka, noga, mózg na ścianie. Stłuczenia, zwichnięcia, skręcenia i złamania to chleb powszedni dla ludzi uprawiających „ice cross”.

Oczywiście najbardziej niebezpiecznie jest na samym starcie i w trakcie wyprzedzania, wtedy rywalizacja jest najbardziej zaciekła a emocje sięgają zenitu. Mimo że w wyścigu nie bierze udział wielu zawodników, to wąskie tory skutecznie utrudniają swobodną jazdę. Ale o to właśnie w tym wszystkim chodzi. Gdyby było łatwo i przyjemnie, nikt na takie zawody by się nie pisał.

ice cross

I nikt by ich nie chciał oglądać. A widownia na imprezach „icecrossowych” najczęściej dopisuje. Największy event odbywa się w Holandii pod patronatem Red Bulla, to Red Bull Crashed Ice w mieście Landgraff. Drugi pod względem prestiżu organizowany jest w Kanadzie, gdzie na zawody potrafi przyjść ponad sto tysięcy kibiców. Słabo? Żeby przyciągnąć jak największą publikę, organizatorzy często decydują się tor postawić w samym środku dużego miasta. Wtedy robi się coś na kształt Sylwestra z Polsatem, ale o dużo większym stężeniu emocji.

Obecnie ice cross downhill mocno idzie do przodu i istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że już wkrótce popisy najlepszych łyżwiarzy będzie można podziwiać na igrzyskach olimpijskich. To by była naprawdę duża sprawa dla świata sportu. Absolutnie popieramy tę kandydaturę.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , , , , ,



Back to Top ↑