Sport: speedrower, czyli żużel na szutrze

Opublikowano Październik 19, 2015 | przez MB

speedrower

Są na świecie sporty, których racjonalny umysł nie jest w stanie w pełni ogarnąć. Jedną z nich jest speedrower.

Pierwszy człon nazwy, czyli „speed”, został zainspirowany nie tyle angielskim słowem oznaczającym prędkość, co słowem „speedway”, anglojęzycznym określeniem dyscypliny w Polsce potocznie zwanej żużlem. Drugi człon to „rower”, czyli… po prostu rower. W efekcie świat otrzymał sport, który, najprościej mówiąc, jest połączeniem kolarstwa i speedwaya. I jest on traktowany bardzo na serio.

W Polsce zawody speedrowerowe rozgrywane są na poziomie Extraligi oraz I Ligi, nad którymi pieczę sprawuje Polska Federacja Klubów Speedrowerowych (wcześniej Polskie Towarzystwo Speedrowerowe). Ta niecodzienna zajawka kojarzona jest u nas już od końca lat osiemdziesiątych dwudziestego wieku, kiedy pierwszy raz tej porywającej zbitki słownej użył prezes (no bo kto inny?) amatorskiego klubu Cobra Leszno, niejaki M. Błażejewski. Oprócz Leszna za główny ośrodek rozwoju tej dyscypliny uważany jest Rawicz, co, poza słynnym zakładem karnym, prawdopodobnie jest drugim powodem do dumy dla tego miasta.

Aby uprawiać speedrower, trzeba pojąć kilka podstawowych zasad przechwyconych bezpośrednio od żużlu.

Wyścigi rozgrywane są w składzie czteroosobowym. Zgodnie z punktacją międzynarodową za zajęcie pierwszego miejsca otrzymuje się cztery punkty, za zajęcie drugiego – trzy, za trzecie – dwa, za czwarte – jeden punkt. Start podzielony jest oczywiście na okrążenia. W przypadku speedroweru odpowiednio cztery krótsze. Tory, po których jeżdżą zawodnicy, mogą mieć różną długość, najczęściej w przedziale od pięćdziesięciu do osiemdziesięciu metrów. W zależności od tego dystans, jaki mają do pokonania jeźdźcy, to około dwieście lub czterysta metrów. Nawierzchnia, na której rozgrywane są zawody, to naturalnie nie żużel, a szuter wykonany z kruszywa.

Sam start zawodników nie jest symbolizowany przez machnięcie flagami, a przez proste komendy wydawane przez sędziego, które prawdopodobnie niejednokrotnie słyszeliście na lekcjach wychowania fizycznego: do startu, gotów, start.

Znając zasady speedroweru i mając w świadomości, że na świecie czynnie uprawiane są takie dyscypliny jak kolarstwo grawitacyjne, kolarstwo torowe, kolarstwo górskie, a nawet kolarstwo podwodne, emocje w tym sporcie wydają się być jak na grzybach. Kilku gości z Leszna na małej przestrzeni jeździ w kółko na rowerach i przepycha się między sobą.

Punkt widzenia zmienia się diametralnie, gdy okazuje się, że te rowery, podobnie jak żużlowe motocykle, nie posiadają hamulców, ani przerzutek. Nie mają też żadnych wystających części, tak jak przed laty legendarne Wigry, na których rozgrywano pierwsze wyścigi. Dla zwiększenia wrażeń ogrodzenia dzielące tor od trybun są jedynie prowizoryczne, przygotowywane ze zwykłej foliowej taśmy, w najlepszym wypadku z siatki o wysokości półtorej metra. Konstrukcje stawiane są najczęściej zaledwie kilkanaście centymetrów od krawężnika. Zaraz za nimi siedzi publiczność.

Trzeba przyznać, że speedrower to dziwny sport. Wymyślony trochę na siłę i z niewielkim polotem. Za to jesteśmy sobie w stanie wyobrazić, że w takim Lesznie lub Rawiczu, może robić prawdziwą furorę.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , , , , ,



Back to Top ↑