Spuszczone gacie mam. Nie ma nic gorszego niż jajcarski rock

Opublikowano Listopad 12, 2014 | przez MB

speculum

Mniej więcej od połowy października na rynku muzycznym zaczyna przebijać się zespół Speculum. Jedną z głównych postaci w kapeli jest Brat Figo. O ile jego wygłupy w pastiszowym Figo Fagot są celne i mogą bawić, o tyle działalność Speculum przypomniała nam starą niepisaną prawdę: nie ma nic gorszego niż jajcarski rock.

Tradycja jajcarskiego rocka w Polsce jest długa jak Wisła i niechlubna jak popis Kwaśniewskiego w Charkowie. Właściwie ciężko stwierdzić dlaczego się narodził, łatwiej odpowiedzieć na pytanie „czemu stał się taki popularny?”. Odwołuje się do najmniej wyszukanych gustów odbiorcy i najpodlejszych ludzkich instynktów. W tekstach wywleka takie sprawy, jak poranne walenie stolca, męczenie gruchy, picie tanich winiaczy, łojenie browarów, cycki, dupa, rzygi, kebab. Nie przebiera przy tym w słowach. Jest prostacki, dosadny i bezpośredni. Nic więc dziwnego, że grono panczurów, oi’ów i im podobnych ulubiło sobie skrycie tę odmianę rocka. W końcu w tych lyricsach zawarte jest całe ich życie.

Gdy siedzę sobie w kiblu
Spuszczone gacie mam
Zamykam sobie wtedy oczy
Obmyślam nowy plan
Tysiące mam pomysłów
Gdy siedzę sobie tam
Wybiorę tylko jeden z nich
Najlepszy będzie plan

Kawałek „Kibel” zespołu The Bill to już niemal klasyk, hymn moczymord i obszczymurów. Grupa w swoim repertuarze ma jeszcze więcej tego typu szlagierów: „Kurczak zapłodowy”, „Tylko sex”, „Mam dwie lewe ręce” a nawet „Kibel 2”.

Dzwoni mocz o muszlę, ja se bąka puszczam
Przyjemny zapach i miły dźwięk
Leci strumień leci, złoty aż się świeci
Zwieracze rozwarte, odlewam się

Nic tylko bekać, pierdzieć i zajadać się kozami z nosa. Najlepiej w towarzystwie kolegów-warchlaków, którzy puszczą pierda pachą i wypiją Żubra z petami.

the bill

Podobny poziom reprezentuje choćby Zacier, czyli Zrzeszenie Artystów Cierpiących i Entuzjastycznie Rżnących. „Kebab w cienkim cieście”, „Beton Man”, „Blues menela”, „Mietek chono tutaj”, „Oda do przyrodzenia”. Nawet nie trzeba cytować, by wiedzieć, że to humor bardzo rynsztokowy. Warto za to dodać, że kapelę współtworzy Dr Yry, jeden z głównych winowajców tego, że Speculum nagrało płytę. Ma zresztą za sobą bardzo zabawną przeszłość w tak niesamowicie komicznych muzycznych tworach, jak The Andrzejs, S.P.E.C. czy Większy Obciach. Najbardziej znaną aktywnością Yry’ego jest granie na gitarze w El Doopie – boki zrywać.

Najbardziej stanowczym głosem w sprawie rockowych jaj w tej chwili prawdopodobnie jest zespół Kabanos. W skład grupy wchodzą: Zenon Kupatasa, Mirosław Łopata, Lodzia Pindol, Ildefons Walikogut, Witalis Witasroka (jesteśmy w stanie sobie wyobrazić, a nawet odtworzyć ten niski, doniosły rechot, jaki musieli z siebie wydobywać muzycy podczas wymyślania tych ksywek). Chłopaki stają na straży oblechy, oczyszczających wymiocin i dobra golonki. Ktoś, kto na co dzień słucha Leonarda Cohena podczas słuchania ich kawałków poczuje się zgwałcony. A jeśli mówiąc o masturbacji ktoś często cytuje Woody’ego Allena, swoje poczucie smaku wystawia na ciężką próbę. Kabanos, „Masturbazzione”, przytaczamy w całości:

Wio koniku dalej w siną dal
Dziś bez Jadzi, dziś sam sobie radę dam
Dalej jazda, dalej hejże ha!
Dziś koniku, dzisiaj tylko Ty i ja.

Wio koniku dalej w siną dal
Dziś bez Tadzia, dziś sam sobie radę dam
Dalej jazda, dalej hejże ha!
Dziś koniku, dzisiaj tylko Ty i ja.

Wio koniku dalej w siną dal
Dziś bez kozy, dziś sam sobie radę dam
Dalej jazda, dalej hejże ha!
Dziś koniku, dzisiaj tylko Ty i ja.

Wio koniku dalej w siną dal
Dziś bez Ciebie, dziś sam sobie radę dam
Dalej jazda, dalej hejże ha!
Dziś koniku, dzisiaj tylko Ty i ja.

kab

Jajcarski rock może być też mniej skrajny. Traktować o sprawach tak samo przyziemnych jednocześnie podejmując tematy ważkie. Kilka prób komentowania bieżącej rzeczywistości swego czasu podejmował Big Cyc, ale zrezygnował z tego dość szybko na rzecz przaśnego poczucia humoru i zakładania gumy na instrument. Podobną transformację przeżył zespół Piersi jeszcze z Pawłem Kukizem w składzie. Gdy pojawiły się takie hity jak „Zośka”, „Maryna” czy „Tańczę”, zrobiło się jarmarcznie. Z przymrużeniem oka, ale marnie. Na to, co dzieje się z Piersiami obecnie, najlepiej spuścić zasłonę milczenia.

Naczelnym śmieszkiem polskiego rocka od zawsze był Olaf Deriglasoff. Słuchając Dzieci Kapitana Klossa, Yugotonu czy grupy Deriglassof raczej ciężko spaść z krzesła, ale można odnieść wrażenie, że o coś chodzi. Tak samo jak w kawałkach Piotra Bukartyka. „Małgocha”, „Ballada drobiowa”, „Chłodnia” mają jakąś myśl i spójność. Najbardziej wiarygodny w robieniu sobie jaj oczywiście był Tymon Tymański na płycie „P.O.L.O.V.I.R.U.S.” Kur, ale mimo wszystko dobrze, że nie poszedł dalej tą drogą.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , ,



Back to Top ↑