Stare wygi z pierwszej ligi. Heroes of Might and Magic 3

Opublikowano Listopad 25, 2014 | przez lucky bastard

image4eri

No więc żadne z nas nie jest graczem, ani ona, ani ja. To znaczy: ona czasem łupnie w jakąś facebookową gierkę, a ja raz na ruski rok zagram z kumplami w ścigankę. Generalnie jednak jeśli chodzi o gry, mówimy o nich w czasie przeszłym.

A raczej tak było do zeszłego czwartku, kiedy zainstalowaliśmy Heroes of Might and Magic 3. Pamiętałem, że kawał tytułu, zarywało się za dzieciaka nockę lub dwie, ale i tak nie byłem przygotowany na takie zderzenie.

Pięć, dziesięć minut i już było jasne: ależ to ciągle jest miodne! Nie zestarzało się ani trochę. Wiele razy zdarzało mi się wracać gier po latach i nudziły mnie szybko, tymczasem tutaj powrót do przeszłości w pełnej skali. Zostałem wessany w świat i w wirtualne knucie bez reszty.

Nie sam, bo „Hirołsi” to chyba jedna z najpopularniejszych strategii wśród kobiet. Serio, panny zwykłe grają w simsy, jakieś farmy, generalnie nic, przy czym chciałbyś posiedzieć. Ale bardzo często też do zestawu ich ulubionych gier należy także HOMM3 i warto to wykorzystać. Na leniwe popołudnie, gdy tak brzydko i zimno na dworze, że nie chce ci się ruszać z domu, fajna odskocznia. Coś innego, a przy takiej grze żartować można co niemiara. Dla ciebie, były bądź aktualny graczu, który posiadasz dziewczynę alergicznię reagującą na wirtualne rozrywki, naprawdę fajna opcja, zapewniam.

Czy tak samo jest z kolejnymi tytułami z serii? Szczerze mówiąc, nie wiem. Ta część była ostatnią, w którą grałem, o innych słyszałem tylko od znajomych. Niektóre ponoć słabe, inne trzymały poziom, ale żadna nie dorównała ideałowi trójki. Dla mnie nawet grafikę ta wersja ma najlepszą: inne są przeładowane, efekciarskie, a tu jest przejrzysto, czytelnie i klimatycznie.

Ciekawe, że to gra, której zasady w lot pojmie laik i szybko będzie z niej czerpał frajdę, ale która stanowi wyzwanie także dla doświadczonych graczy. Jest tu wiele miejsca na niczym nieskrępowaną, leciutką rozrywkę, gdzie bijesz wszystkich jak leci.  Jednocześnie możesz podejść do tej gry inaczej i wyżyć się taktycznie, strategicznie. Naprawdę sporo frajdy daje pójście na przeciwnika beznadziejnym oddziałem, a potem zniszczenie go dzięki perfekcyjnemu ustawieniu, umiejętnemu wykorzystaniu swoich jednostek oraz magii. Pojawia się autentyczna satysfakcja.

Przypuszczam, że gdzieś są serwery, gdzie starzy gracze toczą epickie boje, w których o wyniku decydują najmniejsze detale, pojedyńcze ruchy, a nie liczba jednostek. Sam nigdy tam nie zajrzę, pewnie za tydzień albo dwa nam przejdzie i odłożymy na półkę tego pożeracza czasu. Ale póki co, chwała lochom, chwała łucznikom, czarom grupowym i jednej z najlepszych ścieżek dźwiękowych w historii gier. Fajnie było powrócić i super będzie to zrobić pewnie jeszcze nie raz.

Komentarze


Tagi: , ,



Back to Top ↑