Stare wygi z pierwszej ligi: Pizza Syndicate

Opublikowano Listopad 10, 2014 | przez Gofrey

Gry pizza2

Opublikowano Listopad 10, 2014 | przez Gofrey

0

Ile to już lat? Okrągłych lat piętnaście. Tak rapuje w jednym ze swoich utworów Peja, tak i my możemy określić naszą relację z grą stworzoną przez studio Software 2000 (co za nazwa!). Tak, tak, „Pizza Syndicate”, pierwszy w historii symulator właściciela pizzerii będącego jednocześnie szefem mafii (sic!) ma już piętnaście lat. Naturalnie nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie sprawdzili, czy – i jeśli tak, to w jaki sposób – zestarzała się jedna z przyjemniejszych gier naszego dzieciństwa.

Krótko rzecz ujmując: jest dobrze.

Jak zapamiętaliśmy kultową grę pozwalającą na stworzenie pizzy, w której wreszcie znajdują się wszystkie nasze ulubione składniki w ilościach przekraczających skalę? Generalnie jako diabelnie trudną, ale i niesamowicie wciągającą zabawę w przedsiębiorcę. Przedsiębiorcę w stylu „Genco Pura Olive Oil Company”, znanej z „Ojca Chrzestnego”. Już na wstępie jesteś bowiem zmuszony do wybrania banku, w którym ulokujesz swoje pieniądze, agencji marketingowej, która zajmie się twoimi reklamami, ale i… syndykatu, w ramach którego będziesz gnębił konkurencję i zarabiał brudne pieniądze.

Brzmi absurdalnie? Nie do końca. Gra to bowiem jeden wielki pastisz i dowcip, w dodatku doskonale przetłumaczony, co sprawia, że nawet bankrutujesz z szerokim uśmiechem. Zachowajmy jednak pozory porządku i omówmy najpierw samą mechanikę gry, która akurat w żaden sposób się nie zestarzała. Recepta na sukces jest bowiem prosta – budujesz/wynajmujesz budynek. Potem kupujesz sprzęt, zatrudniasz personel, wszystko naturalnie z balansowaniem między tanim, a dobrym. Układasz menu – oczywiście w każdym mieście i dla każdej grupy społecznej atrakcyjne będą inne przepisy. Masz lokal przy uniwersytecie? Celuj w gusta studentów. Elementarz. Tym wszystkim zajmujesz się za dnia, nocą zaś…

Podgryzasz konkurencję i dorabiasz w niekoniecznie uczciwy sposób. Od misji kurierskich, przez napady i włamy, aż po uwalnianie więźniów. Sam lub z ekipą. Z gołymi rękoma, lub karabinami maszynowymi. Całą działalnością gangsterską zbierasz brudne pieniądze, które albo pierzesz, albo wydajesz na prezenty dla konkurentów. Wśród nich szczury, zepsute jedzenie, karaluchy i sporo innych niespodzianek, które uatrakcyjnią zabawę konkurencyjnym lokalom.

Rozgrywkę uatrakcyjniają cele – czasami po prostu musisz wykosić całą konkurencję i zmonopolizować handel w mieście, innym razem zarobić milion dolarów w brudnej gotówce. Skonstruowanie przepisu, który podbije serca emerytów. Zbudowanie pizzerii, której wystrój zbierze znakomite recenzje od studentów. Scenariuszy jest naprawdę sporo, kolejne czekają na nas w ramach kampanii. Jest co robić, tym bardziej, że co i rusz spadają na nas choroby pracowników, kontrole Urzędu Pracy i sanepidu, albo konkursy gotowania. Do tego cały czas musisz dbać o kreowanie wizerunku, o kreatywne reklamy, o to, by twój gang czuł satysfakcję z otrzymywanych łupów, jak i aktywności…

Pod tym względem Pizza Syndicate 1999 smakuje identycznie jak Pizza Syndicate 2014. Reszta? Cóż, grafika też nieszczególnie się zestarzała – od początku miała być raczej komiksową zabawą, niż hiperrealistycznym symulatorem. Co ciekawe, każdy mieszkaniec miał własne unikalne imię i nazwisko oraz prywatne sympatie i antypatie.

Muzyka? Dostosowana pod miasto, więc w Londynie posłuchamy sobie klasyki, a w Rzymie włoskiego brzdąkania. W menu zaś bardzo klimatyczne, sycylijskie rytmy łączące pizzę i mafię. Głosy? Cóż, studenci zapytają nas „czy idziemy na imprezę”, dzieciaki zapewnią, że „nie lozmawiają z łobcymi”, a punkowie przypomną: „noł fjuczer”. Sporo w tym całkiem niezłego humoru, zresztą jak w całej grze. Zabawa słowem i konwencją – to wszystko sprawia, że „PS” wciąż wygląda, brzmi i bawi świeżo.

Nasz powrót do świata pizzy, którą po równo skrapia sos pomidorowy, jak i krew gangów rywali był wyjątkowo udany. Was też do takiego zachęcamy. Kto smakował tej pizzy z pieców początku XXI wieku, ten z pewnością się nie zawiedzie. A jeśli nie… Koniecznie czas nadrobić zaległości.

Komentarze


Tagi: , ,



Back to Top ↑