Stoisz? To usiądź, bo ta wiadomość odbierze ci dech w piersiach

Opublikowano Styczeń 27, 2014 | przez ZP

bigmac

Na naszych oczach tworzy się właśnie w Warszawie historia. Oto jesteśmy świadkami rewolucji. Zupełnie niezwykłej. To tak, jakby w Suwałkach nagle zaczęło być ciepło. W Kielcach bezwietrznie. A w Radomiu ciekawie.

W stolicy nie wrzało tak mocno odkąd koncert zagrał tu Freddie Mercury.

Chwila, gościu przecież nie występował w Warszawie, zagalopowałem się! Trzeba więc napisać inaczej: w tym mieście NIGDY nie było czegoś tak niesamowitego.

Tym wydarzeniem jarają się wszyscy. Striptizerki, które poza domem spędzają większość czasu. Taksówkarze marznący na postojach. Urzędnicy nudzący się w biurach. Nauczycielki użerające się z uczniami.

Ta wiadomość oznacza koniec diet dla setek grubasów. Koniec wieczornego pichcenia dla wielu kucharzy-amatorów. Koniec z zamawianiem do domu pizzy. Albo KFC. Kto wie, może nawet koniec wielkiego zakładu Krzysztof Stanowski vs Czesław Michniewicz!

Dla wielu to jednak także początek nowego życia. Pełnego sosów. Ciepłych bułek. Pysznego mięcha. I to nie raz na ruski rok, a CODZIENNIE! Czy słońce, czy deszcz. Poranek czy popołudnie. Grypa czy zdrowie, zawsze będzie zabawa. I będzie się działo! A także tyło, niestety. No ale cóż, każdy genialny pomysł ma swój efekt uboczny.

Dobra, jeśli dotrwaliście do tego momentu, jeżeli przeszliście bohatersko najdłuższy wstęp nie tylko w historii Wyszło, ale i prawdopodobnie polskiego internetu, mam dla was nagrodę. Przepyszną, dosłownie.

Oto Mc Donald’s zadecydował, że rozpoczyna projekt zupełnie w Polsce niezwykły. Niespotykany. Oryginalniejszy nawet od tekstu ostatniej piosenki Nataszay Urbańskiej!

Gotowi? No to jedziemy z tym koksem: FIRMA ZDECYDOWAŁA, ŻE BĘDZIE DOWOZIĆ SWOJE SPECJAŁY DO KLIENTA.

Rozumiecie skalę tego wydarzenia? To jakby Hanna Gronkiewicz-Waltz przestała nagle kaleczyć „r” (marzę, żeby usłyszeć jak mówi rabarbar!). Jakby Antoni Macierewicz stanął niespodziewanie przed kamerami TV i powiedział: nie było żadnego zamachu, mam to gdzieś, odchodzę z polityki, będę rezydentem w Acapulco. Jakby ktoś odkrył sekstaśmy z młodą Anetą Kręglicką w roli głównej.

Innymi słowy: to coś, kurwa, nieprawdopodobnie pięknego.

Na razie Big Maki i inne pyszności będą dostępne na telefon tylko w kilku warszawskich restauracjach firmy. To faza próbna. Jeśli znajdzie się odpowiednia liczba konsumentów wysokokalorycznych frykasów, firma rozwinie swoją działalność dostawczą. Oczywiście wszystkie jej knajpy nie mogą dowozić żarcia – zbyt wiele usytuowanych jest przy drogach gdzie w okolicy jest za mało hacjend, żeby je obsługiwać. Ale już miasta mają szansę poczuć się wygrane!

Warszawa. Miasto słynącego z pięknej historii i tego, że mieszkam w nim od kilkunastu lat znów musi przejąć na swoje barki ciężar odpowiedzialności za cały kraj. Drogie grubasy ze stolicy, liczę na was! Mam wielką nadzieję, że zjednoczycie swoje siły i pokażecie jaki macie potencjał. Że w tydzień opierdolicie miesięczne zapasy kanapek restauracji Mc Donald’s z całego województwa, skutkiem czego szefom firmy opadną szczęki. A jak już je pozbierają z podłogi, dumnie się wyprężą i zakrzykną: jedziemy z tym koksem w całym kraju!

Nie jesteśmy narodem, który spotyka za wiele dobrego. Żaden nasz aktor nie podbił Hollywood. Ani jedna piosenkarka nie została ostatnio światową gwiazdą. Nie było polskiego malarza, który wzniósłby się na poziom Leonardo da Vinciego. Tyle razy nam się nie udało, że w końcu musimy odnieść poważny sukces. Musimy zalać kraj hambuksami na telefon.

Tym biednym, przepracowanym ludziom z Rzeszowa, Krakowa i innego Poznania należy się wieczorem chwila radości. Niech będzie nią moment, w którym do drzwi zastuka koleś z tą charakterystyczną, przetłuszczoną torbą wypchaną żarciem tak bardzo, jak głowa Kuby Wojewódzkiego błyskotliwymi ripostami.

Amen.

 

Komentarze


Tagi: , , , ,



Back to Top ↑