Straceńcy, którzy zabili się goniąc za nieśmiertelnością

Opublikowano Marzec 24, 2015 | przez lucky bastard

Chcecie definicyjnego przykładu ironii losu? Proszę bardzo: umrzeć w pogoni za nieśmiertelnością. Co więcej, to nie jest przykład czysto teoretyczny, wyrwany wyłącznie z kart powieści fantastycznych i filmów science fiction – zdarzały się takie przypadki w historii ludzkości. Poznajcie „wizjonerów”, którzy grali o największą możliwą stawkę i przypłacili to życiem.

 bogdanov gra w szachy z leninem

Na powyższym zdjęciu nasz pierwszy bohater, Aleksander Bogdanow, podczas partyjki szachów z najwyraźniej niezwykle znudzonym Leninem. Takie towarzystwo powinno wam już powiedzieć, że Bogdanow do przeciętnych nie należał: pisarz, lekarz, komuch, poeta, pionier… cybernetyki (nawet jeśli tylko poprzez swoje eseje). Ten człowiek stu talentów położył fundamenty pod transfuzję krwi. Był tą metodą tak zafascynowany, że aż uwierzył, że przedłuża ona życie, a w konsekwencji może to robić w nieskończoność. Robił sobie transfuzję za transfuzją, ale testy krwi już tak dobrze mu nie szły i raz dokonał takiej z chorym na malarię…

diana de poitiers

Ta cizia z góry to Diane de Poitiers, kochanka króla Henryka II. Co ciekawe, facet mógł mieć ich na pęczki, ale mimo to najbardziej gustował w tej o dwadzieścia lat starszej. Babka umiała u siebie zadbać, całe swoje życie podporządkowała temu, by wyglądać jak najlepiej: trenowała, jeździła konno, dokonywała wszelkich znanych wówczas zabiegów upiększających. Niestety, w to wliczając również eliksir młodości, opchnięty jej pewnie przez jakąś ówczesną znachorkę, a który zawierał chlorek złota, który – nie od razu, ale jednak – ją zabił.

charles

Poznajcie Charlesa-Édouarda Browna-Séquarda. Wygląda całkiem mądrze, nie? Ta broda. To nazwisko. Nie pasuje do niego żadna głupia śmierć, tak na pierwszy i drugi rzut oka. Charles faktycznie, był przeinteligentny. Doskonały lekarz i neurolog. Niestety, na starość zaczął wstrzykiwać sobie eliksir na bazie między innymi ekstraktu… z psich jaj, czym nieco popsuł sobie naukową reputację, a jego powoli zabijał.

 Qin-Shi-Huangdi-7

Ten sympatyczny jegomość to Qin Shi Huang, pierwszy cesarz Chin dynastii – cóż za zaskoczenie – Qin. Doszły do niego wieści, jakoby rtęć miała uczynić go nieśmiertelnym. Zawierzył przekonującym alchemikom-akwizytorom i dzięki ich pigułkom nieśmiertelności na bazie rtęci skutecznie się zabił. Nie wiadomo, czy na upamiętnienie tego faktu, czy na życzenie cesarza, ale nawet jego grobowiec ma być otoczony ogromnymi pokładami rtęci.

kapłani

Najlepsze zostawiliśmy na koniec. W pewnym odłamie buddyzmu wierzono, że automumifikacja (tak, istnieje takie słowo, choć właściwa nazwa to „sokushinbutsu”) może być jedyną drogą do wiecznego życia duszy. A że wymagał ascezy, która zmieniała człowieka w chodzącą mumię? Specyficznej diety, eliminującej w jak największym stopniu tłuszcz i wodę z ciała, a do tego stopnia restrykcyjnych, że w żołądkach odkopanych ciał kapłanów odnaleziono między innymi kamienie? No cóż, to nie jedyna religia, która sprawia, że ludzie robią głupie rzeczy.

Komentarze


Tagi: , , , , ,



Back to Top ↑