Striptizerka i diler wchodzą w międzynarodowy przemyt, czyli czas na „Millerów”

Opublikowano Sierpień 30, 2013 | przez ZP

mill

Każdy z nas ma jakąś lekko kompromitującą słabość. Jeden lubi muzykę Modern Talking, drugiego kręci literatura Paulo Coelho. Moim minusikiem jest uwielbienie dla mniej lub bardziej głupawych amerykańskich komedii.

Adam Sandler, Zach Galifianakis, czy Ben Stiller to moi bohaterowie. Im debilniejsze rzeczy na ekranie robią, tym bardziej jestem uhahany. Do tego małego grubaska o greckobrzmiącym nazwisku to nie straciłbym sympatii nawet wtedy, gdyby okazało się, że jest zoofilem.

Oczywiście nie jest tak, że gwarancja dobrej zabawy = obecność któregoś z tych trzech oszołomów na ekranie. W pomysłowo zrobionych filmach również bez nich bywa wesoło. Pierwszy przykład z brzegu – „Millerowie”, którzy na naszych ekranach są dostępni od 15 sierpnia.

Zamiast opasłego bełcuna Galifianakisa podziwiamy tam zadziwiająco gładki  jak na 44-latkę brzuszek Jennifer Aniston. Miast dziwacznych min Sandlera czy Stillera, mimikę mniej znanego w Polsce Jasona Sudeikisa, który talentem wcale nie ustępuje mojemu ulubionemu triu dziwaków. Amerykanin w parze z gwiazdą „Przyjaciół”, a także przy akompaniamencie dwójki mało znanych, młodych aktorów (Will Poulter, Emma Roberts), naprawdę dają czadu.

Kilkudziesięcioosobowa widownia z którą oglądałem ten film bezustannie wybuchała śmiechem. „Millerowie” podobali się chyba nie tylko uczestnikom wieczornego seansu w Galerii Mokotów, ale i całej Polsce – patrzę na filmweb.pl i widzę, że mają naprawdę wysoką średnią: 7,9 przy prawie siedmiu tysiącach oddanych głosów. To wynik, który robi wrażenie. Podobnie jak pomysłowość czterech scenarzystów tego obrazu: Steve’a Fabera, Boba Fishera, Seana Andersa i Johna Morrisa. Najwyraźniej panowie naprawdę skupili się na robocie, a nie tylko na piciu browarów czy oglądaniu pornoli, co niektórym autorom filmowych tekstów zdarza się dosyć często, no ale to materiał na inny artykuł.

Efekt ich pracy jest taki: zwykły diler trawki daje się okraść bandzie gówniarzy, wyglądających jak ostre emo. W efekcie zostaje bez towaru i bez kasy. Żeby nie przypłacić tej niefrasobliwości odcięciem wszystkiego co ma odstające, musi przewieźć swojemu szefowi kupę trawki z Meksyku do USA. Koleś nie jest głupi, więc wie, że lepiej przekraczać granicę ze szczęśliwą rodzinką niż samemu, wtedy człowiek wydaje się celnikom mniej podejrzany.

Pomny tego faktu David tworzy prawdziwą „Drużynę Pierścienia” w skład której wchodzą: striptizerka, prawiczek i bezdomna, wyszczekana laska. Co dalej nie zdradzę, napiszę tylko, że naszą wesołą gromadkę pod wezwaniem gandzi spotyka milion naprawdę dziwacznych przygód.

Jest piątek, tygodnia koniec i początek, jeśli akurat nie jesteście w nastroju do imprezowania, jeżeli macie ochotę spędzić ten wieczór spokojnie, bez %, z czystym sumieniem możecie uderzać na „Millerów”.

Komentarze

Striptiz Aniston
Camperowa zajebistość
Lizanko syna z matką i siostrą
Trawka na m2

Podsumowanie: Jedna z lepszych głupawych komedii 2013 roku.

4.8


Ocena użytkowników: 4.3 (9 głosów)

Tagi: , , , , ,



Back to Top ↑