Strzeż się! Twój tyłek właśnie przestał być twoim terytorium!

Opublikowano Listopad 10, 2013 | przez Deszczowiec

police-brutality

 

Określenie „policja dobrała mu się do dupy” właśnie przestało być tylko ponurym straszakiem na niegrzecznych chłopców. Nagle okazało się, że ten szczególny fragment ludzkiego ciała także może zostać przetrzepany i to w tzw. „majestacie prawa”. Przekonał się o tym dość boleśnie pewien Amerykanin.

Niejaki David Eckart ze stanu Nowy Meksyk miał wyjątkowego pecha. Kiedy nie zatrzymał się sam na widok znaku STOP, pomogli mu w tym policjanci. Kazali mu wyjść z samochodu i zrewidowali, szukając narkotyków. Nie wiem, co się tam dokładnie wydarzyło, ale mogę sobie wyobrazić, że wyglądało to mniej więcej w taki sposób:

Dawaj prochy, wiemy, że je masz! – mówią gliniarze.

Nic nie mam! – odpowiada zgodnie z prawdą Eckart.

Dobra dobra, za starzy jesteśmy na takie numery!

Ale ja NAPRAWDĘ nic nie mam! Przecież mnie przeszukaliście! – irytował się gość coraz bardziej.

Nie kłam, przed sądem powiemy, że współpracowałeś i dostaniesz mniejszy wyrok – przekonywali z kolei uparci stróże porządku.

Mam was w dupie! – ryknął doprowadzony do ostateczności kierowca.

Zgadłeś – zarechotali zgodnie policjanci ze złośliwym błyskiem w oczach.

I tu zaczyna się prawdziwy ubaw. To znaczy dla tych, którzy o całej sprawie najwyżej przeczytają, bo niefortunnemu kierowcy na pewno nie było do śmiechu. Kiedy gość okazał się z grubsza czysty, panowie policjanci zabrali go do lekarza, któremu kazali sprawdzić, czy delikwent nie chowa czasem prochów… we własnej dupie!

Łapiduch był człowiekiem albo kumatym, albo zwyczajnie zrobiło mu się Eckarta żal, bo odesłał gliniarzy do diabła, mówiąc, że ich postępowanie stoi w sprzeczności z jego etyka zawodową. Panowie pojechali więc dalej i trafili do szpitala. Tam niestety trafili na konowała bez zasad, który nieszczęsnemu Eckartowi zajrzał bez ceregieli w grotę Nestle. Kiedy okazało się, że nic tam nie ma, uparci policjanci kazali… zrobić nieszczęśnikowi lewatywę, później drugą, a jakby tego było mało – jeszcze kolonoskopię. Na sam koniec, upokorzony i odarty z godności Amerykanin dowiedział się, że za wszystkie te zabiegi poszukiwawcze będzie musiał zapłacić sam. Krótki rzut oka na ceny ujawnia bezlitosną prawdę. Gość będzie miał do zapłaty bez mała 5000 $.

Srogo.

Przypomina mi się takie zdanie, które powtarza mój znajomy, były gliniarz, obecnie już emerytowany. „Nie jesteśmy [policjanci] po to, żeby całować was w dupę, tylko żeby tych waszych dup bronić”. W tym przypadku ktoś chyba wziął sobie sprawę za mocno do serca.

Komentarze


Tagi: , , , ,



Back to Top ↑