Sylwester na chacie zawsze na propsie

Opublikowano Grudzień 31, 2014 | przez MB

sylwester

Bale, catering, orkiestra, trzy stówy w dupę, po co to komu? Nowy Rok najlepiej przywitać na chacie (niekoniecznie swojej).

Przypuszczamy, że skoro czytasz ten tekst, nie trafił ci się wyjazd życia na Kajmany i Sylwestra spędzasz na jakiejś domówce. Być może jesteś rozczarowany, że spośród całej dostępnej oferty imprezowej tobie przypadła kolejna popijawa ze znajomymi. Nie smuć się. Za chwilę przeczytasz, dlaczego Sylwester na chacie to najlepsza z możliwych opcji.

Wyobraź sobie, że zdecydowałeś się na szalonego Sylwestra i planujesz zabalować w wielkim stylu. Wydatki, wydatki i jeszcze raz wydatki. Zapłać za wstęp, zapłać za bilet, za wyszukane żarcie, ekskluzywny alkohol, orkiestrę, nowy frak, nowy sygnet, kup perfumy, zetnij wąsy. Dodatkowo cała masa wnerwiających pierdół z wiązaniem krawata na czele. Problem z Sylwestrami na wypasie jest też taki, że nigdy nie wiesz, na kogo trafisz. Prawdopodobnie jednak na bandę jedzących sobie z dzióbków i klepiących się po tyłkach prezesów oraz dyrektorów. Drugą grupę stanowią najczęściej nieoczytani nowobogaccy, którzy dorobili się na handlu nawozem. Ciężko wyczuć jak zachować się w tak mieszanym towarzystwie. Sączyć dostojnie szampana z kieliszka czy walić z gwinta do upadłego?

Jeśli nadal masz wątpliwości, czy witanie 2015 roku w domu to dobry wybór, przypomnij sobie, kiedy w 2014 piłeś z leja. Na domówce jedynym ograniczeniem są ściany, które jednak w ramach gry integracyjnej można na przykład zburzyć. Te między uczestnikami, którzy się nie znają, runą szybciej, gdy na stół wjadą chipsy, Pepsi i kokaina. Pamiętaj też, że nie istnieje coś takiego jak limit alkoholu. On nigdy się nie skończy. Używaj sobie. Jako że będziesz imprezował wśród swoich i w przyjaznej atmosferze, zawsze znajdzie się ktoś, kto przytrzyma włosy nad kiblem lub podstawi wiadro. Twoje pijackie wędrówki najdalej zakończą się w rynku na pokazie fajerwerków i koncercie Bajmu. Pomyśl, gdzie byś zaszedł, gdybyś chodził na bombie po Kajmanach… Jesz co chcesz, pijesz co chcesz, bariery nie istnieją.

Nie ma też ciśnień. Nie musisz przebywać z ludźmi, z którymi nie chcesz, gadać na tematy, które cię nużą i za wszelką cenę udawać dystyngowanego. Walić to. Sylwester na chacie rządzi się swoimi prawami. I jest też nieporównywalnie tańszy. Chipsy, słone paluszki i precelki śmiało mogą robić za pierwsze i drugie danie. Przy założeniu, że wszyscy się składają, wydasz góra pięćdziesiąt złotych. Chyba, że zapraszasz do siebie, wtedy parę złotych więcej. Ale z doświadczenia wiemy, że lepiej wbić do kogoś. Zawsze istnieje minimalne ryzyko, że uszkodzeniu ulegnie sprzęt domowy oraz inne akcesoria. No, ale kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana.

O północy najlepiej ruski. W trakcie imprezy zimna wódka. Towarzystwo dobre i rozbawione. Sylwester na chacie zawsze na propsie.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , ,



Back to Top ↑