Sylwester z Marylą. Żeby tradycji stało się zadość

Opublikowano Grudzień 1, 2013 | przez MB

maryla4

„Kevin sam w domu” w Boże Narodzenie, „Potop” i „Pan Wołodyjowski” na Wielkanoc, „Familiada” przed „Złotopolskimi” – to jedne z najważniejszych tradycji w polskiej telewizji, których przestrzega każdy widz płacący abonament. Od najbliższego Sylwestra śmiało będzie można mówić o kolejnej. Sylwester z Marylą.

To, że będziemy się bawić z Dwójką bądź z Polsatem, to sprawa oczywista i też pewna forma  medialnego zwyczaju. Ale czy przypominacie sobie rok, w którym na koncertach sylwestrowych zabrakłoby Maryli Rodowicz? Ja też nie. Będzie i w tym. By powitać radosny 2014. Nie w Warszawie, ale w Gdyni, bo imprezę przeniesiono z Placu Konstytucji na Skwer Kościuszki. Ponoć ze względu na tak duże zainteresowanie występem polskiej mega-gwiazdy.

Trudno się dziwić, w 2012 Maryla zaprezentowała skoczność górskiej kozicy serwując tysiącom wrocławian pod sceną i milionom Polaków przed telewizorami zajebisty krok w stylu „Gangnam Style” śpiewając „To był maj!”. Od Czarnej Mamby i Zbyszka Wodeckiego otrzymała najwyższe noty, Wrocław… nadal ma mdłości. A Rodowicz około 50 tysięcy w kieszeni. Choć od tego czasu pewnie trochę już wydała, m.in. na nieudane retusze, desperackie liftingi i wyszukane kreacje.

Przykładowo, w 2011 r. evergreen „Małgośka” zaśpiewała z bujnym pióropuszem na głowie. W 2010 r. wyszła na scenę w stroju brazylijskiej tancerki (jak szaleć, to szaleć). Ten Sylwester był zresztą szczególnie pamiętny, ponieważ zaowocował wspólnym występem trzech dam polskiej piosenki, które zsumowanymi operacjami plastycznymi mogłyby dorównać Cher: Beaty Kozidrak, Edyty Górniak i Marylki. Co zaśpiewały? „Proud Mary”, o zgrozo. Rok wcześniej nasza bohaterka pojawiła się z kolei w elektryzującym duecie z Dodą. Medley „Polskiej Madonny”, „We Will Rock You” i „Dżagi” wstrząsnął opinią publiczną. Mieszkańcy Łodzi nigdy wcześniej nie mieli tak poważnych objawów choroby morskiej.

W o wiele gorszym położeniu znajdują się gdynianie ze względu na bezpośredni dostęp do morza.

Najwyraźniej nic nie ustrzeże Polski przed Sylwestrem z Marylą. Nawet zimne jak skurwysyn polskie morze na przełomie grudnia i stycznia. Ale nie winię stacji telewizyjnych, których celem jest przede wszystkim zarobić. Walić misję. Nawet telewizja publiczna rokrocznie wynajmuje Rodowicz, by pląsała w swych cekinach. I będzie to robiła, póki Marylce starszy sił, czyli do końca świata i jeden dzień dłużej. No bo kiedy się nachapać jak nie w Sylwestra właśnie? A polska Tina Turner nadal ma się dobrze, z werwą hasa i koncertuje, wydaje płyty i, co najważniejsze, sprzedaje się jak nowa kolekcja H&M’u. Choć tego ani ja, ani redakcja Wyszło, ani chyba nikt inny nie jest w stanie racjonalnie wytłumaczyć.

Wiadomo za to, że graficy komputerowi starannie dbają o młodość piosenkarki, dlatego Maryla Rodowicz, idąc w ślad za karaluchami, z pewnością przeżyje rasę ludzką (oczywiście do pary z Krzysztofem Ibiszem). Artystka ma klepnięty kontrakt i zagra na oficjalnym Zakończeniu Świata. Wierząc w przepowiednie, ma to nastąpić w któregoś Sylwestra. Dla Gdyni może on nastąpić już niedługo.

maryl3

 

maryla

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , , ,



Back to Top ↑