Sympatyczny gest czy paranoja? Uchodźcy w Rio

Opublikowano Marzec 4, 2016 | przez Gofrey

635926175695113682

Nie ma chyba tematu, który bardziej dzieli społeczeństwa w ostatnich miesiącach. Uchodźcy. Refugees. Szczelność granic strefy Schengen. Gdy to wszystko zmiksujemy, a po chwili wrzucimy w tło sport, mamy gotowy temat do prawdziwej awantury. Która oczywiście – jak zawsze – już przetacza się przez Internet.

Tym razem na warsztacie Igrzyska Olimpijskie w Rio de Janeiro, a konkretnie – nieco kontrowersyjna decyzja MKOL-u o tym, by w nadchodzących zmaganiach sportowych miała prawo wystartować reprezentacja… uchodźców. Pod flagą samego MKOL-u mają przemaszerować w tradycyjnej defiladzie, a następnie powalczyć o medale we wszystkich konkurencjach, w których uzyskają kwalifikację olimpijską.

Pierwsze wrażenie? Rany, temat jest grany tak często, że za moment producenci lodówek będą wklejać zdjęcia z Wyspy Lesbos w swoich produktach. Już wszyscy wiemy, że Europa przechodzi przez kryzys, już wszyscy wiemy, że na granicach strefy Schengen dzieją się dantejskie sceny, a sytuacja w Calais to jakiś absurd. No a potem tradycyjnie, poczytaliśmy komentarze obu stron.

Najpierw musieliśmy odsiać całe szambo o lewackich organizacjach i spiskach masonów, bo cokolwiek mówić o kryzysie uchodźców – jest to temat ważny, niezależnie czy jesteśmy całym sercem za ich przyjmowaniem, czy też trzymamy w rękach transparent „rape-fugees not welcome”. Dlatego fakt, że MKOL się tym zajmuje jest nieco zaskakujący, ale nie jakiś kompletnie oderwany od rzeczywistości. Tym bardziej, że już wcześniej pod flagą międzynarodowej federacji występowali między innymi Jugosłowianie w okresie wojen na Bałkanach czy sportowcy z Timoru Wschodniego. W tym kontekście decyzja MKOL mogłaby zostać uznana za logiczną kontynuację.

Z drugiej strony jednak… Cóż, uchodźcy to nie przybysze z Kosmosu. Jak twierdzą zwolennicy przyjmowania ich w granice Unii Europejskiej – to Syryjczycy dotknięci wojną na ich terenach. A jeśli Syryjczycy – to czemu nie pod flagą Syrii? Okej, są wśród nich również przybysze z sąsiednich państw, a może nawet i Egipcjanie. Ale przecież i oni posiadają narodowość, mają ojczyzny, z którymi się identyfikują, prawdopodobnie wolą przedstawiać się z użyciem flagi swoich krajów, niż międzynarodowego sztandaru uchodźców.

Jeśli mielibyśmy wskazywać ludzi, którzy podobnej pomocy MKOL-u naprawdę mogliby potrzebować… Byliby to raczej Kurdowie, którzy bezustannie, często na dwóch frontach, walczą o przetrwanie swojego narodu i wywalczenie terenu, na którym mogliby zbudować własne państwo. W momencie, gdy Europę zalewa bardzo osobliwy miks Syryjczyków uciekających przed wojną, wojskiem, biedą oraz imigrantów ekonomicznych z połowy Azji i całej Afryki – ciężko traktować ich jako jedną masę.

Apelują wszakże o to obie strony sporu: – Nie ujednolicajmy, że wszyscy uchodźcy to terroryści – krzyczą jedni. – Nie wszyscy imigranci to uchodźcy – odwrzaskują drudzy. Dlaczego więc MKOL chce ich wszystkich wrzucić do jednego worka i dlaczego właściwie w jednej reprezentacji mają grać Irańczycy i Syryjczycy? Rozumiemy, że MKOL pragnął przebić UEFA (piłkarska federacja oddawała jeden euro od biletów sprzedanych w europejskich pucharach na rzecz uchodźców), ale czy to na pewno dobry sposób i słuszna droga?

Ech, mamy wrażenie, że decyzja MKOL przyniesie w całej sprawie więcej złych emocji, niż realnych korzyści, nawet dla sportowców-uchodźców.

Komentarze




Back to Top ↑