Sytuacje, w których mężczyzna po prostu musi dać drugiemu w mordę

Opublikowano Marzec 13, 2014 | przez MB

morda

Kobiety powiedzą pewnie, że to niecywilizowane i niegodne zachowanie. Że prawdziwy mężczyzna nigdy nie ucieka się do przemocy i zawsze znajduje pokojowe rozwiązanie. Na co dzień trudno się z tym nie zgodzić. Szybka plomba na twarz to ostateczność. Czasem jednak pięść musi pójść w ruch. Decydują o tym duma, honor i zasady. Kobiety tego nie zrozumieją.

Nawet jeśli wiele sytuacji, w których mężczyzna jest zmuszony dać drugiemu w mordę, kręci się wokół nich. Oczywiste jest, że jeżeli partnerka, często koleżanka, a nawet dziewczyna nieznajoma są w tarapatach, czyt.: zaczepiane, nieelegancko traktowane, w najgorszych wypadkach molestowane, to żaden gość z charakterem nie zaproponuje napastnikowi pogawędki przy herbacie, w trakcie której przedstawi mu wszystkie minusy złego traktowania kobiet, tylko od razu lutnie ile sił w łapie.

Tuba w obronie kobiety jest jak najbardziej usprawiedliwiona.

Facet może spać spokojnie również wtedy, gdy bezceremonialnie skarci gościa, który zrobił z niego pośmiewisko w obecności dziewczyny. Oj, ta zniewaga krwi wymaga. Samiec w oczach swojej samicy chce być najlepszy i najsilniejszy, chce być twardym liderem i przewodnikiem stada. Gdy zostanie ośmieszony przez jakiegoś leszcza, koniecznie musi odbudować swój autorytet.

Samodzielne wymierzenie sprawiedliwości absolutnie dopuszczalne jest również wtedy, gdy kumpel z uśmiechem na ustach przyprawi ci rogi. Potem browar, sztama, a dziewczyna zostaje dopisana do listy byłych.

Czyli ogólnie faceci walą w ryj przez baby i to jest ok. Ale nie tylko to. Bardzo ważne jest prawo ulicy (często porównywane z prawem boskim). Wobec wielu zachowań mężczyzna nie może przejść obojętnie.

Jednym z nich jest na przykład intencjonalne potrącenie z bara. Jeżeli przypadkowy zawadiaka myśli, że ten ewidentny błąd ujdzie mu płazem, to się grubo myli. Pochowajcie dzieci, zaryglujcie drzwi, zamknijcie okna. Szykuje się gruba jatka. Po takiej akcji nie trzeba nawet iść do spowiedzi.

Dla wielu w pełni uzasadnionym powodem jest też nieposiadanie przez wybranego na chybił trafił przechodnia papierosa tudzież dwóch złotych. Tą drogą akurat nie idziemy. Bardziej w drugą stronę. Kiedy spostrzeżemy, że prowadzący quiz trzyma w ręku nóż, na palce nałożony ma kastet albo przynajmniej jest w bojowym nastroju, wówczas wyjście z inicjatywą i zasadzenie kolesiowi gonga jest sprytne, rozsądne i zaskakujące. Potem drugi, trzeci i w nogi. Nawet wasze matki by ten czyn pochwaliły i jeszcze dolewki zupy nalały.

Z kolei Św. Franciszek obdarowałby was obrazkiem za stanięcie w obronie słabszych, czy to ludzi, czy to zwierząt. W tym przypadku trzeba jednak uważać i nie porywać się z motyką na Słońce. Wyskoczenie w pojedynkę do jednego bysiora kopiącego zezowatego gimnazjalistę to odwaga, wyskoczenie w pojedynkę do dwunastu bysiorów kopiących zezowatego gimnazjalistę to głupota. Wtedy lepiej żeby nasz wewnętrzny bohater pozostał między jelitem a śledzioną, a do akcji wkroczyły powiadomione przez nas siły mundurowe.

Występuje również szczególna okoliczność łagodząca, dotycząca posiadania Harleya. Bo jak wiadomo każdy facet takiego posiada. Kiedy więc delikwent przewróci twój zaparkowany pod klubem motocykl, ma obowiązek przyznać się do błędu, a następnie dobrowolnie poddać karze. Niezależnie od tego czy zrobił to celowo, czy nie. Potrącenie Harleya jest równoznaczne z nasraniem na wycieraczkę, uderzeniem w szczepionkę i napluciem do pomidorowej.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , ,



Back to Top ↑