Szaleństwo – zastraszeni świadkowie przepraszają sprawców

Opublikowano Sierpień 15, 2015 | przez lucky bastard

ns_zapalniczka_ogien_640

Czasami znajdujemy w sieci takie historie, że aż się ciśnie na usta – co się, do cholery, w tym kraju dzieje? Jak to możliwe, że dochodzi do takich sytuacji? Tak jest i tym razem, bo bandyci do tego stopnia zastraszyli świadków w sprawie sądowej, że ci oficjalnie, za pośrednictwem mediów, bandytów… przepraszają i obiecują, że już słowa złego na nich nie powiedzą. Niepojęte.

Rzecz miała miejsc w gminie Wołczyn w województwie opolskim, gdzie doszło do masowej, nielegalnej wycinki drzew. Mieszkańcy, którzy zaczęli wypytywać, protestować, byli terroryzowani. Jednemu, który śmiał dopytywać dlaczego nikogo w sprawie nie ukarano, spalono dom, grożono śmiercią. Firma Promeks, której prezesi mieli zeznawać w sądzie, doznała licznych strat – podpalono im kombajn, siewnik zbożowy, oborę, magazyn nawozów, siedzibę główną; tylko sam kombajn i siewnik to koszty wynoszące pół miliona.

Bandyci doszli do wniosku, że ludzie przestaną się wychylać, gdy zagrożone będzie życie świadków – znany schemat. Odnieśli sukces, bo prezes Promeksu oświadczył na łamach Nowej Trybuny Opolskiej:

– Apeluję do tego pana, który zlecał wycinki drzew, a teraz zleca podpalenia, żeby dał nam święty spokój. My go serdecznie przepraszamy za nasze zachowanie, że zeznawaliśmy jako świadkowie. Już się to więcej nie powtórzy. Ten pan udowodnił, że jest wielkim mocarzem w tym państwie, a my jesteśmy tacy malutcy. Nas podpalają, policja przyjeżdża, pisze protokoły, tworzą tylko tony makulatury.

Niesamowite jak łatwo to wszystko uszło winowajcom na sucho. Jak uczciwi ludzie, który chcieli wesprzeć władze, stanąć w obronie prawa, zostali w banalny sposób zgnojeni, a zatriumfowali źli.

– Nie wiem, czy spółka podniesie się po tych podpaleniach i wywołanych nimi stratach – mówi prezes Walczak i zobaczcie jak został pokarany za próbę pomocy, za próbę bycia uczciwym. Zrujnowano mu biznes, pewnie ileś osób straci pracę.

Gdzie są urzędnicy? Gdy w terenie chcieli udokumentować problem, mało ich nie przejechano. Gdzie policja, odpowiednie służby? Proceder trwa już od ponad roku, wszelkie śledztwa były umarzane.

Pełna samowolka. Państwo w państwie gdzieś w opolskim istnieje pod nie wiadomo czyimi rządami…

Komentarze


Tagi: , , , ,



Back to Top ↑