Szczegół

Opublikowano Czerwiec 30, 2014 | przez Dżordż

szczegol

Czasem bywa tak, że jeden drobny szczegół zniechęca człowieka do adorowanej kobiety. Nie tak dawno wybrałem się do eleganckiej restauracji na kolację z panienką, która założyła na tę okazję bluzę z napisem „Siema”. Jak się ma trochę oleju w głowie, to nie robi się takich rzeczy. Trzeba wiedzieć co i gdzie wypada przyodziać.

Skoro już mowa o ubiorze: kiedyś spotykałem się z dziewczyną, która najpewniej była szaloną fanką reprezentacji Holandii. A precyzując – widzieliśmy się trzykrotnie.

Na każdą schadzkę panna przychodziła ubrana od stóp do głów na pomarańczowo. O ile za pierwszym razem uznałem to za sympatyczne dziwactwo, a za drugim byłem już mocno zaniepokojony, o tyle za ostatnim stwierdziłem, że w grę może wchodzić choroba psychiczna.

Co ciekawe, tłumaczenie dzierlatki było dużo mniej oryginalne niż wygląd.

– Dlaczego ciągle nosisz ciuchy w tym kolorze?
– Bo lubię pomarańczowy. Po prostu.

Ja uwielbiam niebieski, nie znaczy to jednak, że celem mojego życia jest, by codziennie przypominać Smerfa.

***

Była jedną z tych dziewczyn, po których seksie cały pion w bloku pali ze stresu papierosa.

Napisać, że krzyczała to jakby stwierdzić, iż Marcin Gortat nie jest najniższy. Ona po prostu WYŁA. Przy odgłosach jakie z siebie wydawała, trąby jerychońskie mają moc alarmu, który cichutko popiskuje jakieś 200 m od mieszkania.

Nie ma studia nagrań ani radiowego pomieszczenia przez które ta kobieta by się nie przebiła. Po kilku stosunkach z nią człowiek stawał przed dylematem: albo rychło ogłuchnąć, albo zainwestować w stopery do uszu. Tyle że chyba jeszcze nie stworzono takich, które choć trochę stłumiły by te odgłosy chuci.

Dlatego wybrałem opcję numer trzy: rejteradę. Niewykluczone, że to samo zrobili sąsiedzi i laska mieszka teraz sama w całym bloku.

***

Całowałem popielniczkę. A przynajmniej takie miałem wrażenie.

Kiedy się poznaliśmy, teoretycznie była uczciwa. Powiedziała: „czasem palę”. A może tylko tak usłyszałem? Może to było „czasem nie palę”? Druga wersja zdecydowanie bardziej odpowiadałaby prawdzie.

Paliła nie tylko po seksie, ale i w trakcie. Paliła do śniadania, obiadu i kolacji. W wannie. Jeżdżąc na rowerze. Nie wiem tego na pewno, ale gotów jestem zaryzykować tezę, że podjęła próbę jarania w kinie oraz pod prysznicem. Tego znieść się nie dało, więc w końcu dałem dyla.

Szczęśliwym trafem jeszcze nie uległa samozapłonowi – ciągle widuję ją na Facebooku. A właściwie to regularnie patrzę na jej profilowe foto.

Z fajkiem w ustach.

Komentarze


Tagi: , , , , , , ,



Back to Top ↑