Szlachta się bawi: Warszawa dostanie kibel za pięć grubych baniek

Opublikowano Listopad 29, 2013 | przez Deszczowiec

 

kibel

Mieszkańcy Warszawy zostaną obdarowani miejskim szaletem przy Stadionie Narodowym. No i co? Gówno nas to obchodzi – powiecie.  A jak dodamy, że koszt powstania tego obiektu to ponad 5 000 000 zł? O, to już inna bajka, prawda?

Nie, tu nie ma dopisanego jednego zera za dużo: pięć milionów peelenów, o czym z wyraźną dumą w głosie mówił jeden z wiceprezydentów miasta stołecznego. Dodawał też, że można byłoby zejść do trzech mln z groszami, ale dla niego byłaby to „prowizorka”.

W nowym miejskim szalecie prowizorki nie ma na pewno. Będzie za to zwodzony mostek (!), syberyjski modrzew (!!) na wykończeniówce i absolutny szczyt: kawiarnia. Czyli po załatwieniu swojej potrzeby mniejszej i/lub większej będzie można kulturalnie napić się wspaniałego double espresso i omówić przy nim nie cierpiące zwłoki sprawy. Albo z sentymentem powspominać swoje wyczyny sprzed kilku chwil.

Przypomina się taki stary dowcip, z czasów Związku Radzieckiego, jak to złapali dziadka, który notorycznie obsikiwał ścianę miejskiego szaletu.

– Dlaczego to robicie?- pyta srogi milicjant.

– Przecież nie będę sikał, gdzie piją i zakąszają – odpowiada z godnością zatrzymany.

No dobra, suchar, ale czy nie prawdziwy?

Co za prestiż! Wyobrażacie sobie, jak podniesie się pozycja Warszawy w rankingu stolic europejskich, kiedy ta perła architektury i racjonalnej polityki miejskiej zacznie być dostępna? Teraz to już cywilizacja, że ho ho! Nie będzie prowizorki, sławojek, toi-toi’ów plastikowych i babć klozetowych. W środku marmury i jedwabna srajtaśma. Nowoczesność pełną gębą. Nikt już z nas nie zadrwi, Amerykanie i inni Niemcy mogą tylko pozazdrościć. Teraz to my możemy się pośmiać z innych. O, na przykład z amsterdamskich dzikusów, którzy sikają prawie na podwórku:

amster

Jak zwierzęta, doprawdy… No to my im teraz pokażemy cywilizację i nowoczesność! Za pięć baniek podatniczej kasy! Ma być na bogatości i z rozmachem, to będzie. Bo trzeba powiedzieć, że Narodowy to jedno z naszych okien na świat, a my przecież lubimy się pokazać.

Szkoda tylko, że znając życie drogocenny syberyjski modrzew zostanie niebawem pomazany, podobnie jak i ściany tego przybytku. Zakładam też, że prędzej czy później jakiś troglodyta rozwali kopniakiem zlew, kibel, drzwi albo urwie suszarkę do rąk. Pocieszające, iż nawet jeśli tak się stanie, to wszystko naprawimy. Stać nas na to, a co! Ewentualnie, by uniknąć tego typu problemów, można na straży luksusowego szaletu postawić ze dwóch gliniarzy. O, albo wynająć agencję ochroniarską, po taniości, za kilka stówek dziennie. Co to jest dla tak zamożnego miasta?

Komentarze


Tagi: , , ,



Back to Top ↑