Szok, że w XXI wieku dochodzi do takich sytuacji…

Opublikowano Marzec 11, 2013 | przez Dżordż

albinosi

Wielu chętnie poucinałoby im ręce i nogi. Językiem i oczami też nie pogardzą. W końcu business is business, a akurat ich narządy są na rynku naprawdę w cenie. I w modzie…

Tanzania to nie jest jakieś tam małe państewko na samym końcu świata. To spory kraj, liczący 43 mln 600 tysięcy ludzi, o ponad pięć milionów więcej niż Polska. Słynie z dwóch rzeczy: Zanzibaru, autonomicznej części, która przyciąga turystów z każdego zakątka ziemi. I z dużej liczby albinosów.

Globalnie bielactwo dotyka średnio jedną osobę na 20 tysięcy. W Tanzanii ludzi pozbawionych pigmentu w skórze jest dużo więcej: rodzą się raz na trzy tysiące niemowląt. I od samego początku życia większość z nich ma kompletnie przegwizdane…

Statystyka jest masakryczna: od 2000 roku zabito w Tanzanii 72 (!!!) albinosów. Inni ludzie – choć to akurat złe słowo, dla mnie to jakieś poparane monstra – mordują lub poważnie okaleczają ich, ponieważ mogą zarobić na poszczegolnych częściach ciała. W tym afrykańskim kraju wierzy się bowiem w to, że mają one magiczną moc.

W związku z tym często dochodzi do sytuacji, szczególnie w mniejszych miejscowościach, w których albinosi muszą się permanentnie ukrywać, by przetrwać. Żyją jak bezdomne zwierzęta: w ciągłym strachu o swój los.

Z kolei niektóre dzieci z bielactwem są chronione w specjalnym centrum w mieście Kabanga. Tam teoretycznie mogą liczyć na to, że nikt ich nie zaatakuje. Choć diabli wiedzą, czy bezczelni łowcy narządów nie wpadną kiedyś do tego miejsca, ubzrojeni po zęby i gotowi na wszystko dla potencjalnego zysku…

Żyjemy w świecie, w którym niektórzy latają w kosmos, inni prowadzą rozmowy ze znajomymi będącymi na drugim końcu kuli ziemskiej, a jeszcze inni polują na ludzi, tylko dlatego, że mają „oryginalny” kolor skóry. To jest niepojęte. I niedopuszczalne.

Smutne jest też to, że świat oraz sami tanzańczycy jakoś szczególnie mocno nie zmieniają tej tragicznej rzeczywistości. ONZ raz na jakiś czas potępi oficjalnie ataki na albinosów, tyle że gorzkie słowa tej organizacji nie mają mocy, by powstrzymać złoczyńców. Wydaje się, że mogą ich co najwyżej rozbawić.

Rząd Tanzanii tymczasem niby to kilka lat temu pogroził palcem znachorom i pozostałym cwaniakom, którzy zarabiają na krzywdzie innych, niby to sporządził listę albinosów w celu ich ochrony, ale te działania są wysoce niewystarczające. Dowód? Tylko w tym roku zaatakowano i poważnie raniono cztery osoby dotknięte bielactwem…

 

Komentarze


Tagi: , ,



Back to Top ↑