Sztuczne usta nie mają się co równać ze sztucznymi piersiami, taka prawda

Opublikowano Wrzesień 4, 2013 | przez ZP

 usta

Od kilku minut obserwujesz jak stoi przy klubowym barze. Nie widzisz twarzy, ale w niczym ci to nie przeszkadza, bo jej sylwetka jest naprawdę zniewalająca. Dłuuugie, szczupłe nogi. Smukłe plecy, łabędzia szyja. Tak, ta dziewczyna zachwyca. Do momentu, w którym odwraca się do ciebie buzią…

Patrzysz i nie wierzysz. W pierwszej chwili myślisz, że ktoś ci dosypał czegoś do drinka, stąd te omamy. Ale nie, cały czas trzymałeś swój napój w ręce, więc to się musi dziać naprawdę – laska wygląda jakby wsadziła ryj do ula. Nie na minutę czy dwie, ale przynajmniej na akademicki kwadrans. Albo jakby gach-prześladowca zapodał bokserskie tarczowanie z jej buzią w roli rywala.

Co dokładnie jest z nią nie tak? Ma mega spuchnięte usta. Są absurdalnie duże, zupełnie nie pasują do nosa czy uszu. Są… sztuczne, wybotoskowane.

Ja rozumiem ideę implantów w cyckach. Spotykałem się kiedyś z ładną, szczupłą kobietą, która nie została obdarzona przez Najwyższego dużym biustem, dlatego skorygowała tę pomyłkę niebios za pomocą operacji plastycznej. Wyszło fajnie, choć wiadomo, że silikonowe zderzaki w dotyku nigdy nie będą tak milusie, jak naturalne D. Nic to, i tak jestem za nimi.

Ale nie o tym miał być ten tekst, skupmy się jednak na ustach. A właściwie USTACH, to tak monsturalne coś, że powinno pisać się ów wyraz dużymi literami.

Laski na zachodzie robią je sobie na potęgę, rodzime celebrytki też coraz częściej występują publicznie z tą opuchlizną. Napuszają się przy tym do zdjęć tak bardzo, jakby właśnie dostały nominację do Oscara, a nie poprawiły sobie wygląd. Choć czasownik „poprawić” nie powinien być tutaj zastosowany – 9o% tych dziewcząt po prostu się oszpeca.

Żal mi ich, bo najwyraźniej nie zdają sobie z tego sprawy. I dlatego z dziką rozkoszą raz na jakiś czas wyjmują swoimi długimi paznokietkami z portfela kartę kredytową, a następnie wręczają ją szarlatanowi od zmiany image’u w nadziei, że po takim zabiegu UST wyjdą z gabinetu chociaż o kilka procent ładniejsze. Nic z tego moje drogie. Nie jesteście piękne tylko szpetne. Bardziej niż prawdziwe ślicznotki przypominacie glonojada, zasysającego wargami szybkę w akwarium.

Komentarze


Tagi: , , , ,



Back to Top ↑