Tak bawi się bydło. Nie mamy na myśli krowy…

Opublikowano Maj 19, 2015 | przez lucky bastard

krowa

Na różnych imprezach w życiu byliśmy. Udanych i nieudanych, kameralnych i ogromnych, spokojnych i przypałowych. O wielu miejscach i zdarzeniach najchętniej byśmy zapomnieli, a wszystkim świadkom odcięli języki, by nie rozpowszechniali smutnej prawdy. Jednak nawet pomimo ciężkiego bagażu doświadczeń w temacie balowania i towarzyszących mu kompromitacji, nie potrafimy zrozumieć, o co chodziło właścicielom warszawskiego klubu De Lite, którzy kilka dni temu na urodziny tego przybytku, przyprowadzili… krowę.

Postawili ją koło ścianki, zorganizowali specjalne ogrodzenie, sypnęli siana. Jak wytłumaczyli, wszystko po to, by goście imprezy mogli – uwaga po raz pierwszy! – zrobić sobie z nią selfie, a także – uwaga po raz drugi! – zatańczyć z mućką w rytmie techno.

Zrobić sobie selfie… Zatańczyć w rytmie techno…Z krową…

Kurwa, rozumiecie coś z tego?

Być może świat nam już odjeżdża, być może stajemy się starymi pierdzielami, ale w takim razie wytłumaczcie nam, co fajnego jest w robieniu sobie zdjęcia z jałówką, a tym bardziej w tańczeniu z nią w rytmie techno? Przejrzeliśmy galerię zdjęć z imprezy i o dziwo chętnych nie brakowało. OK, ostatnio obiło nam się o uszy, że znany i lubiany Dan Bilzerian zorganizował balangę, na której – obok głównych „atrakcji” w skąpych strojach bikini – pojawiła się żyrafa. Jednak – nic nie ujmując łaciatej z De Lite – nie da się ukryć, atrakcyjność krowy jest trochę mniejsza niż żyrafy. Szczególnie w Polsce.

Będziemy więc wdzięczni za jakieś sensowne wytłumaczenie.

Zaczęliśmy od naszego zdziwienia, lecz tak naprawdę powinniśmy od czegoś innego, mianowicie – jakim bydlakiem trzeba być, by męczyć tak to biedne zwierzę? Serio, naszym zdaniem podpada to pod znęcanie się. Obrońcy praw zwierząt powinni się tym zainteresować, na pewno są na to odpowiednie paragrafy.

Z reguły staramy się unikać szufladkowania, dzielenia ludzi na „warszawkę”, „słoików” i nie wiadomo kogo jeszcze, ale ciężko uciec od tego w takiej sytuacji. Samozwańcza elita w poszukiwaniu „hajlajfu”, „swagu” i innych tajemniczych dla nas rzeczy, narobiła niezłej wioski. Pozostając w temacie zwierząt hodowlanych – organizatorom akcji proponujemy wziąć długi rozbieg, rozpędzić się i strzelić baranka o ścianę. Najlepiej dwa razy.

Fot. Facebook

Komentarze


Tagi: , , , ,



Back to Top ↑