Test Wyszło: bierzemy pod lupę choinki

Opublikowano Grudzień 23, 2015 | przez lucky bastard

U jednych ubierana rano w wigilię, jako element stałej celebry, koniecznie kolektywnie przez całą rodzinę. U innych – zupełnie beznamiętnie, przy okazji, w ramach obowiązku jak wysprzątanie auta czy wyprasowanie koszuli. Dla jednych stały element świąt postawiony w centralnym punkcie salonu i zarazem miejsce o najwyższym stężeniu skarpetek na metr kwadratowy, przeznaczone na masę prezentów, dla innych – gdzieś w tle, nie rzucająca się w oczy, a prezenty równie dobrze wyciągnąć z szafki, bez zbędnego zamieszania. Tak czy inaczej: element niezbędny w każdym  domu podczas świąt. Choinka. Sprawdzamy, którą najlepiej wybrać.

SZTUCZNA

sztuczna1

Odwieczny wybór – żywa czy sztuczna? Niepowtarzalny klimat i wszechobecny zapach robiący atmosferę kontra wygoda, pragmatyzm i szeroko pojęta oszczędność czasu i pieniędzy. W przypadku sztucznej – to ty rządzisz. Po prostu wyjmujesz ją z szafy, lekko przecierasz kurze i ustawiasz – kiedy tylko masz na to ochotę. Nie spędzasz na tym całego dnia, nie musisz jej taszczyć przez pół miasta, tak samo jak nie musisz męczyć się z wyrzuceniem uschniętego drzewka. Nie gubi igieł, więc po miesiącu nie wygląda jak badyl. Jeśli tylko masz taki kaprys, możesz ją trzymać do maja. Albo w ogóle jej nie składać.

Kolor: tu masz pełną dowolność. Jaki sobie wybierzesz, taki masz. Co jasne – zaletą sztucznych choinek jest to, że producenci wybierają dość intensywne barwy, na które chce się patrzeć.

Zapach: niestety, ale jesteś skazany na woń barszczu i smażonego karpia. Możesz ratować się odświeżaczem powietrza o zapachu leśnym, ale to dość kuriozalny pomysł.

Wytrzymałość: nawet i dziesięć lat.

Zalety: kupujesz raz i masz problem z głowy na dekadę. Praktyczna, bo nie trzeba jej pielęgnować w żaden sposób. Zajadasz karpia i niczym się nie przejmujesz.

Wady: to półśrodek, pójście na skróty. Osoba ceniąca klimat świąt nigdy sobie na nią nie pozwoli, bo to zupełnie nie ten rozmiar kapelusza. Wyrób choinkopodobny.

ŚWIERK POSPOLITY

4

Żywa choinka to z kolei idealny wybór dla wszystkich, którzy kochają świąteczne rytuały. Tu czynników wpływających na podjęcie decyzji jest cała masa. Pachnąca czy może taka, przez którą nie trzeba będzie non stop wietrzyć mieszkania? Bardziej wytrzymała, ale brzydsza, czy coś z tych, po których nie trzeba sprzątać dwa razy dziennie? Cięta, którą wyrzucimy od razu na śmietnik czy może doniczkowa, którą spróbujemy odratować na następny rok? Sami widzicie – to nie taka łatwa sprawa.

Aha, jeszcze jedno w związku z żywymi drzewkami. Jeśli jedziesz do pierwszego lepszego lasu i ot tak wycinasz sobie pierwszą z brzegu choinkę, jesteś zwykłym frajerem i burakiem. Ktoś musiał kupić ziemię, spędzić masę godzin, żeby je zasadzić, pielęgnować, odczekać kilka ładnych lat,żeby mieć z tego jakiś grosz. Zero szacunku dla cichych złodziei – bo sprawa jest praktycznie nie do wykrycia. Przecież nikt nie montuje w lasach kamer, nie zatrudnia w nich ochroniarzy.

Kolor: dość intensywny, ale szału nie ma. Czwórka z minimalnym minusikiem.

Zapach: bardzo intensywny, żywy. Prawdziwa gratka dla wszystkich, którzy podczas oglądania „Kevina” chcą poczuć się jak w leśniczówce.

Wytrzymałość: dość szybko gubi igły, więc przyszykuj się na regularne kontakty z odkurzaczem.

Zalety: cena. Nie dość, że dostajesz całkiem niezłe drzewko, to starczy ci jeszcze kasy, żeby móc coś pod nie położyć. Idealny wybór dla tych, którzy chcą mieć żywą choinkę, ale nie zamierzają za nią przepłacać.

Wady: wytrzymałość. Opcja na krótką metę. Chwilę postoi i musisz lecieć z nią do śmietnika, chyba że jesteś fanem trzymania w domu straszydeł. Wtedy nie musisz.

ŚWIERK KŁUJĄCY

klujacy

Kolor: strasznie smutny, wyblakły. W nasze gusta kompletnie nie trafia. Idealny do mieszkania w stylu PRL.

Zapach: pachnie mniej intensywnie niż świerk pospolity. Generalnie – po jakimś czasie prawie nie wyczuwasz, że cokolwiek stoi w pokoju.

Wytrzymałość: igły są znacznie grubsze niż te świerka pospolitego, więc na lajcie wytrzymają przez cały miesiąc, może nawet dłużej. Masz pewność, że nie stanie się bohaterem koszmarów twojego dziecka.

Zalety: niestandardowy kolor, co dla jednych może być zaletą, dla innych – sporym mankamentem. Poza tym nie masz ryzyka, że kupując ją nagle zrobisz z dywanu ściółkę leśną.

Wady: ostre igły. Można się nadziać podczas wieszania bombek czy oplatania łańcuchem, co może stanowić większy problem nie tyle dla ciebie, co dla małych dzieci, które zaprosisz na święta. Ziazia, płacz, plastry i paluchy w zimnej wodzie – na co to komu?

JODŁA

jodla

Kolor: bardzo mocny, intensywny. Pod względem barwy – to nasz faworyt. Pasuje do każdego mieszkania.

Zapach: brak. W ogóle nie pachnie, co jednych rajcuje, dla innych przesądza sprawę, że nawet nie ma sensu brać jej pod uwagę. Bezwonność sprawia, że jest najbliżej jej do sztucznej choinki.

Wytrzymałość: najbardziej wytrzymała (nawet do sześciu tygodni). Igły co prawda po jakimś czasie nie są już tak zielone, nieco szarzeją, no ale… są, co w przypadku innych nie jest takie oczywiste.

Zalety: mercedes wśród choinek. Przekonuje nas zarówno samym wyglądem, jak i praktycznością. Stawiasz drzewko na środku pokoju i masz pewność, że nagle za dwa tygodnie nie stanie się badylem, na który nie będziesz mógł patrzeć.

Wady: cena. Spośród wszystkich żywych drzewek – najdroższa. Waha się w przedziale 80 – 150 złotych. Kolejnym mankamentem jest to, że są małe szanse na to, że po zasadzeniu w ogrodzie się przyjmie.

SOSNA

Sosna limba

Kolor: spokojna, nieco stonowana zieleń.

Zapach: piękny, to największa zaleta tej choinki. Wchodząc do pokoju czujesz się jak na grzybobraniu.

Wytrzymałość: skała. Igły praktycznie nie odpadają, co wynika z ich specyficznego kształtu. Są bardzo długie, kompletnie inne niż pozostałych choinek.

Zalety: dość grube, mocne gałęzie. Nie ma opcji żeby się załamały pod ciężarem różnych najdziwniejszych ozdób. Możesz zawiesić na niej praktycznie wszystko – włącznie z wykręconymi ozdobami z masy solnej, które nie ważą tyle co piórko.

Wady: naszym zdaniem wygląda fatalnie. Nieco obawiamy się o ludzi, którzy decydują się na trzymanie takiego dziwoląga pod własnym dachem. Są tacy, serio. Uspokaja nas fakt, że ta choinka nie bije rekordów sprzedaży.

Komentarze


Tagi: , , , , , ,



Back to Top ↑