Test Wyszło: czy w ogóle warto oglądać telewizje muzyczne?

Opublikowano Październik 14, 2015 | przez lucky bastard

mtv2

O roli MTV w rozwoju światowej muzyki można by pisać prace magisterskie. Zresztą nie tylko muzyki, bo śmiało można zaryzykować stwierdzenie, że wychowanie na „starym, dobrym MTV” daleko wykraczało poza edukację muzyczną, a stawało się poniekąd lekcją stylu życia. Dziś stacja, którą wielu traktowało jako wyrocznię, zmieniła swoje oblicze do tego stopnia, że tylko charakterystyczne logo w rogu ekranu, każe wierzyć, że nie pomyliliśmy kanału. A mielibyśmy do tego prawo, bo kolejne stacje muzyczne mnożą się zadziwiającym tempie.


A ilość nie przekłada się na jakość, oj nie. Przekonaliśmy się o tym dość boleśnie na własnej skórze. W ramach Testu Wyszło osobiście sprawdziliśmy, co proponują widzom dzisiejsze tzw. stacje muzyczne. Do zadania przystępowaliśmy w zasadzie z perspektywy widza biernego, którego kontakt z tego typu tworami ogranicza się do lecącej w tle muzyki w pubach czy u fryzjera. Pierwszy wniosek – bolą uszy, bolą oczy, rozważamy złożenie podania do szefa o dodatek za pracę w ciężkich warunkach.

Zanim jednak zaczniemy, słówko wyjaśnienia w kwestii doboru tematu. Uznaliśmy, że nawet jeśli stacje muzyczne w naszej kategorii wiekowej odgrywają rolę nie większą niż Radio Maryja, to i tak warto wiedzieć, co serwowane jest i będzie dzieciakom, również naszym. Po cichu łudziliśmy się również, że odkryjemy coś, na czym będziemy można dłużej zatrzymać się w trakcie wieczornej podróży po kanałach.

Spędziliśmy trochę czasu przyglądaniu się poniższym kanałom – oto, co zaobserwowaliśmy.

POLO TV

Dostępny w ramach naziemnej telewizji cyfrowej… lider rynku. Wiadomo, jaka muzyka jest tam grana, wiadomo też, jaki stosunek do niej ma tzw. przeciętny Polak. Chcemy czy nie, disco-polo przeżywa renesans, a popularność Polo TV jest tego kolejnym dowodem.

Trzeba przyznać, że twórcy kanału naprawdę szanują fanów tego rodzaju muzyki. Ramówka wypełniona jest różnorakimi propozycjami – od kontynuacji hitów lat 90.: „Disco Polo Live” i „Disco Relax”, przez ploteczki z życia gwiazd i wywiady z nimi, po programy kulinarne i motoryzacyjne. Full opcja, wszystko podane w przystępnie, ale też z pomysłem.

ZC2057312oU9q

Co do teledysków… Stacja promuje nowe talenty, nieznane zespoły i to widać. Niektóre klipy wyglądają jakby kręcone były zza krzaka, telefonem, w czasie długiej przerwy w szkole. Motywem przewodnim są oczywiście laski – tańczące i nietańczące – nierzadko średniej urody. Jednak nie podejmujemy się oceny zawartości merytorycznej, nie do nas adresowane są te przeboje.

Jeśli ktoś lubi tę muzykę, chyba możemy polecić.

Disco Polo Music

Co tu dużo mówić – gorsza wersja POLO TV, dla niezaangażowanego odbiorcy zdecydowanie bardziej irytująca. Zaryzykujemy stwierdzenie, że to najprzaśniejsze miejsce w polskiej telewizji. Jeśli oglądacie serial Ranczo, to pewnie znana wam jest postać Pietrka, budowlańca, który wraz z dziewczyną założył zespół, przefarbował włosy na zielono i został lokalną gwiazdą. To bujna wyobraźnia twórców serialu, ale na DPM znajdziecie wielu takich prawdziwych Pietrków. Z naszej pobieżnej obserwacji wynika, że ta stacja – w przeciwieństwie do POLO TV – promuje tylko jakichś dziadów.

To nasze odkrycie, jesteśmy w szoku – kanały grające muzykę disco-polo też można podzielić na bardziej i mniej ambitne. Disco Polo Music należy do drugiej grupy.

I jeszcze te głupawe rankingi, w których sadza się na krzesłach gwiazdy, by te obrabiały dupy i innym gwiazdom…

Omijajcie szerokim łukiem.

ESKA TV

Popularna z tego samego powodu co POLO TV – dostępna jest na multipleksie. Widzimy to mniej więcej tak – gimnazjum, ewentualnie pierwsze klasy liceum, impreza, na którą udało się przemycić trochę procentów, więc popijawa. Ktoś zalał laptopa nie ma dostępu do YouTube’a. Ale jest TV, można odpalić Eskę, która idealnie wpasowuje się w te gusta.

Albo tak: czternastolatek lubi popatrzeć na zdrowe dziewczyny w teledyskach, więc zgrywa przed rodzicami melomana, a ci machają ręką na jego upodobania z nadzieją, że z tego wyrośnie. Gdy starych nie ma, a młodsza siostra, która daje się naciągnąć na SMS-y w zabawie „Poznaj imię swojego chłopaka”, idzie spać, odpala sobie program „Klipy bez majtek”. Erotyczne eldorado trwa w najlepsze.

Poza tym ploteczki, programy poradnikowe, wygłupy, wszystko to mocno interaktywne, sprężone z social mediami. Od czasu do czasu można natrafić na starsze nuty, ale generalnie ocena funkcji edukacyjnej jest jedna: na Esce wychowuje się mocno bananowa młodzież. Wszytko jest kolorowe do tego stopnia, że można dostać oczopląsu, wszyscy są pozytywni, nawet podstarzali prezenterzy, będący na bakier z językiem polskim. Świat jest piękny – cytując młodzieżówkę PO – jedyne kolejki, w których musimy stać, to kolejki po nowego iPhone’a.

maxresdefault

Nie, po prostu nie.

4FUN.TV

Dokładnie ta sama para różowych kaloszy co ESKA. Muzyczny dyskont, w którym znajdziemy tylko podstawowe i popularne produkty. Można zamówić piosenkę dla dziewczyny, w której się potajemnie kochamy, można pozdrowić kogoś na antenie. Chcąc nie chcąc, dowiesz się również co Honorata Skarbek zjadła na śniadanie i jaki jest rozmiar buta Maćka Musiała.

Wśród prezenterów m.in. Ola Ciupa, którą kojarzymy ze skoków do wody i karzeł Dandris. Wszystko to jest tak fajne, że aż zbiera na wymioty.

Gdyby ktoś postawił nas przed wyborem: ESKA czy 4FUN, odpowiedzielibyśmy: wszystko jedno.

VIVA Polska

Dobrze zapowiadająca się stacja z długą tradycją, ale obecnie w sporym kryzysie. Początki były całkiem niezłe. Muzyka mocno zróżnicowana, oczywiście królował pop, ale można było znaleźć tam również zarówno mocniejsze brzmienia, jak klipy z mocno rozwijającej się sceny hip-hopowej. Gdy wjechały autorskie też programy też nie było najgorzej. Były pokręcone tłumaczenia angielskich tekstów, były wywiady, albo np. recenzje kinowe.

Z czasem jednak nastąpiła wyraźna zmiana, nie na lepsze. W szczytowym jej punkcie VIVA była jedynie platformą, na której można było zobaczyć głupawe programy amerykańskiej produkcji i polskie adaptacje. Supersłodkie urodziny, Piękna i Kujon oraz inne bzdety, wiecie o co chodzi. Prócz tego, celebryci na każdym kroku – od jakiegoś rapera Mieszka, przez Natalię Siwiec, po Bilguuna Ariunbaatara.

Dziś VIVA znów jest niemal w pełni muzyczna, ale kojarzy się z wystawą sklepową. Praktycznie nie ma tam artystów, są jedynie produkty, dla których kanał TV jest dobrym miejscem do ekspozycji.

MTV

Ujmijmy to tak – Warsaw Shore. Dziś ta stacja wygląda dokładnie tak jak jej flagowy program, więc dalszy komentarz wydaje się zbędny.

pawel-i-ewelina_22484419

Podobno od czasu do czasu można jeszcze trafić na koncerty z serii MTV Unplugged, ale to chyba ostatni pomost ze starymi, dobrymi czasami. Osobnym kanałem, raczej niedostępnym w podstawowych pakietach, jest MTV Live. Tu bywa całkiem przyjemnie – są nagrania z festiwali, są twórcy bardzo popularni w innych krajach, którzy jednak u nas nie sprzedają się tak dobrze.

VH 1

Ten seans zmęczył nas mniej. Prócz muzyki współczesnej, sporo lat 80. i 90. Wszystko mocno spersonalizowane (jest nawet pasmo hitów dla najmłodszych) i czytelnie posegregowane tematycznie (wg. gatunków, muzyków, epok) – tak więc ryzyko, że nieświadomie traficie na coś, czym tak naprawdę gardzicie, jest minimalne.

Fajna podróż w czasie, z domieszką akcentów współczesnych ze średniej lub wysokiej półki. Polskim odpowiednikiem można poniekąd nazwać dostępny tu i ówdzie kanał Kino Polska Muzyka (nie mamy, stąd brak dokładniejszej recenzji). Nie irytuje, można włączyć, zamiast radia.

*

Generalnie nie jest dobrze, stacje muzyczne mocno odzwierciedlają spadający poziom polskiej telewizji. Chyba zostaniemy przy słuchaniu jedynie w pubach.

Komentarze


Tagi: , , , ,



Back to Top ↑