Test Wyszło: grillowy niezbędnik, czyli kiełba z musztardą

Opublikowano Maj 7, 2015 | przez Gofrey

Sezon grillowy rozpoczęty w majówkę potrwa jeszcze ładnych kilka, może nawet kilkanaście tygodni. Cóż więc innego mogliśmy wytypować do kolejnego Testu Wyszło, jeśli nie poczciwą giętą z musztardą? Kiełbasa z grilla, słoneczko, musztardka, zimne piwo i długi, długi wieczór. To brzmi tak znakomicie, że najchętniej z góry przyznalibyśmy wszystkim zakupionym przez nas kiełbom tytuł „best of”. Niestety, najlepsza (podobnie jak musztarda) może być tylko jedna.

Metodologia była dość prosta. Stwierdziliśmy, że kupujemy w jednym sklepie, dwie paczkowane i cztery zwykłe kiełbasy. Porównamy m.in. czy te z paczki są dużo gorsze od „świeżych”. Do tego wszystkie musztardy są jednej marki, przemilczymy jej nazwę. Stwierdziliśmy, że „Sarepska Kamisa” i „Sarepska Roleskiego” to w sumie jeden czort, dlatego postawiliśmy na zróżnicowanie w obrębie tej samej marki. Mamy więc „Staropolską”, „Rosyjską”, „Kozaka”, „Dijon”, „Miodową” oraz „Sarepską”.

Bez przedłużania, jazda.

Kiełbasa wyborcza 19,90 za kg

Nasz duży zawód. Obiecywaliśmy sobie wiele – cena, która pozwala na przeniesienie środków w stronę trunków towarzyszących biesiadzie, atrakcyjny jasny kolor, łatwość w krojeniu, skład bez większych zarzutów (94% mięsa), w dodatku nie jest suszona, co przy grillu może stanowić dla niektórych zaletę. Smak tymczasem… miałki. Zero charakteru, jakiejkolwiek pikanterii, całość dość „rozmemłana” oraz niestety dość tłusta. W teorii wszystkie wady mogłaby zrównoważyć cena, ale szanujmy się, różnica nie jest tak ogromna, by przywiązywać do tego jakąkolwiek wagę.

Kiełbasa węgierska 26,90 za kg

Rany, co to miała być za kiełbasa. Wędzona, suszona, paprykowa, pieprzna, ciemniutka, nawet zwijana niecodziennie, bo w krążki. Zresztą, cena też była odpowiednio wyższa, prawdopodobnie właśnie przez obecność w składzie papryki czerwonej i szeregu innych przypraw. Na etykietce znajdziemy jeszcze info, że na 100 gram kiełby przypada 121 gram mięsa wieprzowego. Kroi się łatwo, pachnie obłędnie, ale… na tym kończą się fajerwerki. Owszem, jest smaczna, czuć też obecność papryki, całość jest zdecydowanie ostrzejsza niż konkurenci, ale wciąż nie jest to ten smak, którego poszukiwaliśmy. Swoją drogą – do kanapek jak znalazł, szczególnie w towarzystwie jakichś fajnych sosów. Na grilla jednak wolelibyśmy coś bardziej klasycznego.

Kiełbasa śląska 18,10 za kg

Pierwszy atut – jest w paczce. Drugi – jest tania. Trzeci – wygląda i kroi się naprawdę przyzwoicie. Potem zaczynają się delikatne problemy – o ile smak jest przyzwoity, to „konsystencja” już niekoniecznie. Całość dość ciężko się gryzie, skóra jest dość twarda, a mięso i tłuszcz momentami przypominają masło. Generalnie przy opcji oszczędnej warto rozważyć, tym bardziej, że lekkie wytopienie tłuszczu na grillu powinno pomóc, ale nie czujemy się powaleni na kolana. Aha, zdecydowany lider pod względem „posmaku”. Po posiłku czuć fajną paprykową ostrość.

Kiełbasa myśliwska 27,90 za kg

Klasyka wciąż trzyma się mocno. 156 gram mięsa wykorzystane do przygotowania 100 gram produktu mówi samo za siebie – mamy do czynienia z wyższą półką. Twarda, zbita, bez żadnych niespodzianek w postaci „maślanych” części w środku. Nie tak pikantna jak węgierska, ale i nie „neutralna” jak choćby śląska czy wyborcza. Pozostaje pytanie, czy taka nadaje się na grilla, gdzie w sumie zazwyczaj stawiamy na jaśniejsze kiełby, ale naszym zdaniem od tego lato trwa kwartał, żeby zdążyć spróbować wszystkiego.

Kiełbasa spod strychu 22,90 za kg

Skusiła nas nazwa. Obok kiełbasy z szynki Cioci Heleny (niestety, dzisiaj nie mogliśmy jej znaleźć) nasz faworyt pod tym względem. Cenowo średnia półka, przejdźmy więc do walorów smakowych. To pierwsza z kiełbas, która ma domieszkę mięsa wołowego i… to chyba nie jest zaleta. Wprawdzie nieco goryczkowy posmak i sporo pieprzu nadają kiełbie „charakter”, jednakże podobnie jak śląska – trochę się „maśli”. Strasznie nie lubimy tego w kiełbasach, więc na wstępie dostała od nas minusowe punkty. Inna sprawa, że posmak bardzo sympatyczny – chyba tylko węgierska miała lepszy.

Kiełbasa wiejska 23,70 za kg

Kolejna z kiełbas paczkowanych i… spore zaskoczenie. Delikatny (ale nie nijaki!) smak, który gwarantuje domieszka z mięs indyka i kurczaka. Ładny kolor, niezła cena, przyzwoity posmak oraz „gęstość”, która sprawia, że nie czujemy się jak bezzębny 80-latek przy kleiku. Duże zaskoczenie, bo spodziewaliśmy się paczkowanej bryndzy nadającej się jedynie do wrzucenia w ogień. Tymczasem – bardzo sympatycznie. Całokształt wypada niemal najlepiej.

Kiełbasa z szynki Cioci Heleny około 28,00 za kg

Niestety, nie mamy fotki. Nie mogliśmy jej dzisiaj dostać, ale uznaliśmy już po teście, że nie wypada jej nie ująć w rankingu. Ciocia Helena i jej kiełbasa z domieszką mięs z kurczaka i indyka rozpieprza bowiem cały ranking i system. Jest pyszna. Na ciepło, na zimno, z grilla, bez różnicy, masakruje konkurencję nie tylko nazwą, ale i smakiem oraz – skoro już przyjęliśmy ten termin – gęstością. Jedyny problem – nie mamy pojęcia, gdzie można ją kupić poza naszym osiedlowym sklepem. Stawiamy jednak, że droższe kiełby z kurczakiem będą smakować podobnie. Jedyny minus – zero posmaku, który gwarantuje choćby węgierska. Poza tym jednak – fenomenalna.

Musztardy

Skoro kiełbasa, musi być też musztarda. Jak już wspomnieliśmy – bierzemy jedną markę i sześć rodzajów tego majowo-czerwcowego sosu bogów.

Staropolska
Nówka. Nie widzieliśmy jej wcześniej w sklepach i szkoda. To bardzo rozsądny łącznik między dziką ostrością rosyjskiej, kozackiej i chrzanowej, a nieco zbyt delikatnymi sarepską czy stołową. No a poza tym… Staropolska. Na angielskiej etykiecie: „Old Polish Style”. Przecież to brzmi tak wybornie, że trudno się oprzeć.

Dijon
Ponoć to jeden z kluczowych składników sosu musztardowego w sieci McDonalds. Naszym zdaniem jednak odstaje dość mocno od jakości tamtego dodatku do kurczaka. Nie jest zbyt ostra, raczej kwaśnawa, ale wiemy, że dużo osób ją ceni. Z drugiej strony jednak – z takich udziwnień wolelibyśmy francuską. Wygląda efektowniej i ma w składzie białe wino.

Kozaka

Petarda! Dla miłośników ostrego smaku i przeczyszczania zatok jedzeniem. Zdecydowanie ostrzejsza od piekielnej rosyjskiej, i mówimy to jako ludzie uzależnieni od tabasco. To bodajże ekstrakt z kurkumy nadaje jej taki charakterystyczny smak. Tak czy owak – dla ludzi pieprzniętych na punkcie mocnych wrażeń, zdecydowanie najlepszy wybór.

Rosyjska

„Kozak light”. Rosyjska z domieszką czarnej gorczycy nadal kasuje pod względem ostrości całą konkurencję, ale ma nad sobą wypalającego gardło kozaka. Znów – polecamy ludziom o wyrobionych kubkach smakowych przyzwyczajonych do płomieni. Wiemy, że jest takich dużo, choćby u nas w redakcji.

Miodowa

Drugi biegun. To najbardziej delikatna z testowanych przez nas musztard, co zawdzięcza oczywiście dodatkowi naturalnego miodu. Nie oszukujmy się, raczej nie pasuje do kiełbasy z grilla, ale już do sałatek czy kanapek – jak najbardziej. Aha, ostrzeżenie – jest wręcz słodkawa, także nie mieszajcie jej czasem z ketchupem, albo jakimiś ogórkami kiszonymi.

Sarepska

Klasyka i jednocześnie ucieleśnienie hasła: ciszej jedziesz, dalej zajedziesz. Bez fajerwerków, bez ostrości, bez dodatków kurkumy, srumy i chrzanu. Czysta stara szkoła, niczym stołowa. Co prawda nie nadaje się na zjazd miłośników katowania mordy ogniem (jak już wspominaliśmy, na takie okazje kozaka i rosyjska), ale ma potężną zaletę – uniwersalność. Dzięki niej umiarkowanie zadowoleni będą i miłośnicy ostrych, i ci bardziej łagodni biesiadnicy. Minus? Umiarkowanie zadowoleni. Jeśli znacie gusta gości – dobierzcie musztardę pod nich, albo weźcie dwa rodzaje. Jeśli nie – sarepska będzie w porządku.

PODSUMOWANIE:

Na początku chcieliśmy pobawić się w tradycyjne miejsca 1-6, bla, bla, określenie gdzie najlepszy współczynnik cena/jakość i tak dalej. Prawda jest jednak boleśnie prosta – przy grillu najważniejsze jest towarzystwo. Musztardy i kiełby opisaliśmy wam powyżej, każdy znajdzie coś dla siebie, ale pamiętajcie – grunt, to spędzić miło czas z bliskimi, rodziną, przyjaciółmi, bez różnicy. Zresztą, ile było „grillów” bez kiełbasy i bez grilla, nie jesteśmy w stanie policzyć.

Podsumowanie może być więc jedno – odliczajcie godziny do weekendu, bierzcie znajomych, rodzinę i przyjaciół pod pachę, no i oczywiście: smacznego.

Komentarze


Tagi: , , ,



Back to Top ↑