Test Wyszło: sprawdzamy jak podróżuje się po dużych polskich miastach

Opublikowano Wrzesień 26, 2015 | przez Gofrey

Tramwaj_805Na_Lodz

Znacie je doskonale. Spędzacie w nich kilka ładnych godzin każdego tygodnia, jeśli nie dojeżdżając nimi do pracy czy na siłownię, to wracając późną nocą z imprez. Zawsze się spóźniają, chyba że akurat wy jesteście spóźnieni – wtedy przyjeżdżają za wcześnie. Latem jest w nich zbyt gorąco, zimą za zimno, są drogie, niekomfortowe i często w nich śmierdzi. Ale niestety, innych nie mamy. Pojazdy Miejskich Przedsiębiorstw Komunikacji lub Zakładów Transportu Miejskiego. Błogosławieństwo i przekleństwo wielkich miast. Mokry sen ekoszajbusów, smutna przepocona rzeczywistość zwykłych zjadaczy chleba pędzących w sobie tylko znanym kierunku.

Skoro o autobusach i tramwajach powstały setki utworów, a na własne MPK/ZTM narzeka się od Gdańska po Kraków i od Poznania po Warszawę – postanowiliśmy wykonać krótki, pobieżny test usług tychże miejskich spółek. Sześć miast. Sześć różnych pomysłów. Gdańsk. Poznań. Wrocław. Kraków. Łódź. Warszawa. Różne środki lokomocji, różne ceny, różne realia. Łączy je jedno – wożą nasze tyłki. Lepiej lub gorzej, szybciej lub wolniej, ale wożą. Gdzie najwygodniej? Sprawdźmy.

ZTM WARSZAWA

Wiadomo, stolica. A jeśli stolica to i szereg przywilejów, wynikających z tego, że jej tramwajami i autobusami wożą się nie tylko Kowalscy i Nowakowie, ale też całe stado „ważniaków”. To znaczy… Zapewne najważniejsi z ważnych preferują taksówki i Bentleye, ale jednak, puścić Ikarusa obok Sejmu zwyczajnie nie wypada. No i oczywiście metro. Jedyne w Polsce, choć rozbudowane mniej więcej jak fabuła filmu pornograficznego, bardzo pomocne podczas podróży po stolicy.

Ogółem Warszawa dysponuje:

– autobusami
– tramwajami
– dwiema liniami metra
– Szybką Koleją Miejską, która zapewnia kontakt z centrum miasta wszystkim podwarszawskim sypialniom
– rowerami Veturilo

Za każdą gałąź odpowiada inna spółka, wszystkie zaś łączy wysoka dbałość o jakość. W Warszawie już dawno minęła epoka Ikarusów, co zresztą nie wszystkim się spodobało:

Wszystkie pojazdy są niskopodłogowe, a ponad 70% ma również klimatyzację (która nie zawsze działa). Flota to przede wszystkim Solarisy i Solubsy, które – trzeba uczciwie przyznać – są całkiem wygodne i ładne. Może przydałoby się w nich więcej przestrzeni, ale w sumie jej brak łączy autobusy w całej Polsce. Metro? Ha, tu znów będziemy się posiłkować rapem:

Generalnie to chyba największy atut warszawskiej komunikacji miejskiej. Szybkie, jeździ często, ludzi się pakuje do tego mnóstwo, no i ma pewien unikalny klimat. Tramwaje? Średnia krajowa, komfort gorszy niż w autobusie, ale sprawniej wymijają korki. Świetnym rozwiązaniem jest również miejski rower, choć w sumie – naszym zdaniem – zdecydowanie lepiej sprawdzałby się w mniejszych miastach.

Do tego wspomniane SKM, ale jako że to już nie do końca miasto – nie będziemy się nad nią pochylać.

Na koniec ceny: 3,40 za najtańszy, 20-minutowy bilet i 4,40 za drugi w kolejności to ceny… stołeczne. Pod tym względem – zdecydowanie minus.

ZTM GDAŃSK

Tramwaj wodny! Tak jak Warszawa ma metro, tak Gdańsk wyróżnia się bardzo atrakcyjnym dla turystów tramwajem wodnym oraz naturalnie wszystkimi dobrodziejstwami tworzenia wspólnej aglomeracji z Sopotem i Gdynią. W teorii można by rozpatrywać osobno komunikację każdego z tych miast, ale w praktyce dla osób, które są w Trójmieście jedynie przejazdem, zmiana szyldów nie ma żadnego znaczenia. Jakość? W teorii spora flota Mercedesów, obok standardowych Solarisów, powinna działać na plus, w praktyce jednak mamy wrażenie, że największym atutem gdańskich autobusów jest brak wielkoformatowych reklam. Na co narzeka się w Gdańsku? Przede wszystkim na dość niepraktyczne stawianie nowoczesności ponad zwykłą logikę. Przykładem jest skrócenie linii autobusowej poprzez dorobienie pętli tramwajowej na Morenie, co mieszkańcy skwitowali protestem – zamiast ułatwienia, dostali konieczność przesiadki i kupna droższych biletów.

W Gdańsku – jak twierdzą jego mieszkańcy – wciąż ma się wrażenie eksperymentowania na żywej tkance, poprawek, które czasami osiągają efekt odwrotny do zamierzonego. Niestety, wciąż jest również sporo antyków – choćby we flocie tramwajowej, w której nadal sporo pojazdów bez obniżanej podłogi. Także i tu wszystko idzie jednak powoli do przodu – w ostatnich pięciu latach dwukrotnie dokupowano choćby bydgoskie tramwaje z firmy PESA. Trzeba tu zresztą zaznaczyć, że spore zmiany spowodowały mistrzostwa Europy w 2012 roku, do których Gdańsk przygotowywał się wyjątkowo starannie. No i na plus trzeba zaliczyć obecność gdyńskich trolejbusów, które nawet jeśli nie są niczym nadzwyczajnym – dla przybyszów z całej Polski stanowią interesującą ciekawostkę.

Wreszcie wisienka na torcie – Pomorska Kolej Metropolitalna. Odpowiednik warszawskich SKM-ek ruszył kilka tygodni temu i ma stanowić odciążenie dla pozostałych środków transportu. Aha, warto dodać – jak wszędzie, tak i w Gdańsku autobusy mają problem z korkami. Opóźnienia momentami przekraczają pół godziny.

Ceny? 3 złote najtańszy, na jeden przejazd, 3,60 godzinny. Nawet rozsądnie.

MPK ŁÓDŹ

Temat-rzeka. Przede wszystkim Łódź to najbardziej zakorkowane miasto w historii ludzkości, a w związku z tym w wielokilometrowych kolejkach aut ustawiają się także autobusy i tramwaje. Druga sprawa – Łódź przetrwała wojnę bez większych strat w infrastrukturze, co zaowocowało tym, że ogromne fragmenty miasta to ciaśniutkie uliczki i tramwaje zahaczające pantografem o kamienice z obu stron jezdni. Wystarczy jeden nierozsądny kierowca, który stanie na krawędzi jezdni, a tramwaj potrafi stanąć na dobrych kilkanaście minut.

Są jednak i plusy. Łódzkich pojazdów przede wszystkim jest dużo. Nawet jeśli większość nadal jest dość archaiczna, liczba linii i częstotliwość, z jaką jeżdżą pojazdy trochę rekompensuje dyskomfort wynikający z braku klimatyzacji czy niskich podłóg. Bardzo dużo dzieje się tam również pod względem infrastruktury – powstają między innymi nowe centrum przesiadkowe, planowane jest też „quasi-metro”, czyli pociąg jeżdżący tunelem średnicowym. Po latach zaniedbań, obecnie miasto przypomina jeden wielki plac budowy, na którym panuje prawo dżungli, ale i które daje spore nadzieje na przyszłość. Na plus również reagowanie na kryzysy – MPK Łódź zarządziło, że bilety 20-minutowe w okresie intensywnych remontów obowiązują przez… 40 minut. Podobnie wydłużono również inne wejściówki na pokład autobusowe i tramwajowe.

Ceny? 2,60 za ten 20-(ale tak naprawdę 40-)minutowy i 3,40 za 40-(ale tak naprawdę 60-)minutowy. Plus też za to, że praktycznie we wszystkich tramwajach i wielu autobusach znajdują się automaty biletowe, w których bez problemu da się kupić bilet czy to za monety, czy też za pomocą karty zbliżeniowej.

MPK KRAKÓW

46% tramwajów niskopodłogowych, mniej niż co czwarty posiada klimatyzację. Autobusy wyglądają trochę lepiej, bo wszystkie są niskopodłogowe, ale znowu – mniej niż połowa posiada klimę. W dodatku po Krakowie wciąż grasują Scanie i Jelcze jeszcze z połowy lat dziewięćdziesiątych. Do tego jeszcze opóźnienia, w lokalnej „Wyborczej” czytaliśmy nawet o 80-minutowych. Ale oczywiście nie mamy zamiaru wyłącznie narzekać – jest czysto, a główne trasy są obsługiwane przez naprawdę luksusowe pojazdy. Zaletą jest również doskonałe „okablowanie” tramwajami i autobusami centrum miasta, momentami poczytywane także jako… wada. Suburbia są bowiem skazane na nieliczne zatłoczone autobusy. – Niewiele się tutaj zmienia, nie widać, by MPK brało pod uwagę wewnętrzną migrację ludzi – słyszymy od znajomych spod Wawelu.

Do zalet dołączamy jeszcze krakowski szybki tramwaj, również „tunelowy”, co w pewien sposób ułatwia wędrówkę po mieście. Uwaga – dużo kanarów. Ale – i to nas szczerze rozbawiło – można u nich płacić kartą. Choć nie wiemy, czy akurat w tym miejscu krakowski znajomy nas nie wkręcał.

Cena – 3,80 za przejazd. No ale w końcu to miasto turystów.

MPK WROCŁAW

69 nowych autobusów, do tego ponad pięćdziesiąt nowoczesnych pojazdów szynowych. Nie ma metra, nie ma tramwajów wodnych, jest za to spora skala inwestycji w tabor oraz nakręcanie ludzi na jeżdżenie MPK, bo to „ekologiczne”. Co prawda na dość sprawnie zarządzanym facebookowym fanpage’u dominują opinie ludzi sfrustrowanych opóźnieniami – ciężko jednak krytykować Wrocław za coś, co zdarza się w całej Polsce. Tym bardziej, że to co nieco wyróżnia ich z tła, to właśnie aktywność w sferze marketingowej. Na przykład organizacja festynu, na którym w praktyce zademonstrowano ile miejsca na jezdni zajmuje dana liczba ludzi stłoczona w autobusie/samochodach/na rowerach. Takie obrazki potrafią przemówić nawet do największych antyfanów komunikacji miejskiej.

Cena – trzy złote. Średniawka, jak cała reszta.

MPK POZNAŃ

To, co utkwiło nam w pamięci po przygodach z poznańskim MPK – ciężko kupić bilet. Spośród naszych współpasażerów, większość dysponowała magicznym cykaczem, który według nich jest… największą zaletą MPK. – Karta PEKA, a dokładnie system portmonetki jest znakomity. Ładujesz hajs i albo kupujesz miesięczny, albo jedziesz na zwykłych biletach – dodatkowo możesz też kasować przy wejściu i wyjściu, płacąc tylko za przejechane przystanki. A za każdy kolejny przystanek płacisz coraz mniej, dodatkowo przesiadając się, system zauważa, że to wciąż jedna podróż – tłumaczą nam poznaniacy. Do tego autobusy i tramwaje faktycznie jeżdżą często, szczególnie w obleganych miejscach miasta.

Wady? Te same co wszędzie. Spóźnienia, ale i zmiany przystanków, często bez odpowiedniej informacji. Do tego remonty i rozkopane ulice, które powodują wydłużenie i „zapętlenie” wędrówki. – Ja miałem tak, że zaraz obok bloku miałem dwa przystanki naprzeciwko siebie. Na Lecha zawsze jechałem z jednego, tego, wydawałoby się, w stronę Lecha, aż tu nagle okazuje się, ze autobusy jadące na Bułgarską zatrzymują się naprzeciwko, okrążają rondo i machają mi, gdy czekam na dotychczas właściwym przystanku – opowiada nam znajomy mieszkaniec Poznania. Do minusów dołączamy jeszcze – jak wszędzie – brak metra, ale jest za to super-szybki tramwaj pospieszny.

Cena to 3,00 za 10 minut, 4,60 za 40 minut. Drogawo…

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , , ,



Back to Top ↑