Test Wyszło: Szykuje się długi, miodowy weekend

Opublikowano Czerwiec 4, 2015 | przez lucky bastard

główne

W ostatnim czasie testowaliśmy na Wyszło wiele produktów – od chipsów paprykowych, przez napoje izotoniczne, po gumy, na razie tylko balonowe. Nie będziemy jednak ukrywać, że prawdziwymi ekspertami zaczynamy czuć się dopiero wtedy, gdy na stół wjeżdżają procenty. Najlepiej odpowiednio schłodzone, przynoszące odrobinę ulgi w upalne dni. A skoro właśnie trwa długi weekend i pogoda nas rozpieszcza, wybór produktu do testów był jasny jak czupryna Marilyn Monroe w czasach świetności.

Pijemy.

A dokładniej piwkujemy. Jako że przemysł piwny przeżywa ostatnio renesans, półki sklepowe wręcz uginają się pod ciężarem butelek, potrzebny był nam motyw przewodni. Postawiliśmy na miód i wyboru nie żałujemy. W dalszym ciągu mówimy o piwach z różnych bajek (a w zasadzie beczek), ale pszczeli produkt pojawia się zawsze. Nie czarujmy się, nie są to piwa dla wszystkich. Zapewne część wytrawnych piwoszy krzywi się na samą myśl spożywania słodkawej cieczy, szanujemy to, ale sami nie zaliczamy się do grona „chmielowych radykałów”. Wręcz przeciwnie, bardzo cenimy różnorodność.

Marki, które wybraliśmy, bez większych problemów znajdziecie w większości sklepów z alkoholami, nie trzeba na nie specjalnie polować. Zaczynamy.

FORTUNA. Cena: 4,70. Moc: 5,6%. Zawartość miodu: 4%.

Piwo nagradzane na festiwalach, czym chwalą się na etykiecie producenci. Szczerze mówiąc, jurorzy musieli być chyba na niezłej bani – co akurat nie dziwi – przyznając Fortunie tytuł najlepszego piwa miodowego. Inaczej tego wytłumaczyć nie potrafimy. Wszystko w tym piwie ma być niby wysublimowane, leczy my czujemy zbyt ostre miodowe pierdolnięcie, po czym następuje kolejne – tym razem palonych słodów. Zapach też nie zachęca. Pudło.

RACIBORSKIE. Cena: 4,50. Moc: 4,8%. Zawartość miodu: 2,5%.

Powiemy tak – niezłe, ale dupy nie urywa. Choć producenci reklamują się jako artyści wśród browarników („My piwo tworzymy, inni je produkują”), to taki solidny przeciętniak wśród miodowych piw. Jakby Raciborskie było gimnazjalistą, to siedziałoby gdzieś w środkowych ławkach – ciche, nudne, zajęte bazgraniem w zeszycie. Sam zapach dużo nam nie mówi – miodowa nuta nie wychodzi przed szereg. Przelane do kufla wygląda jak normalne, jasne piwo. Czyli całkiem ładnie. Bardzo leciutkie piwo. Pijąc na pewno nie nacieszycie się miodowym aromatem, bo ten znika szybko niczym forsa podczas wypadu na zakupy z dziewczyną.

MIODNE. Cena: 5,10. Moc.: 5,7%. Zawartość miodu: 2,6%.

Na wstępie należy zaznaczyć, że producenci chełpią się tym, że Miodne ma sporo grono wielbicielek. Taka deklaracja pozwala wrzucić je do odpowiedniej szuflady i uniknąć ewentualnych rozczarowań. My się jednak nie rozczarowaliśmy. Miodne to strzał w środek tarczy. Już sam zapach do wspomnienia z dzieciństwa, wizyta w pasiece. Ciemne jak… (treść usunięta z powodów obaw o rasistowskie zarzuty). A dalej: kawa, czekolada, miód. Niekoniecznie w tej kolejności. Teoretycznie takie combo mogłoby zemdlić, ale browarnicy wykazali się niebywałym wręcz wyczuciem. Aż chce się krzyknąć „hip hip hurra” na ich część. W większych dawkach piwo to zapewne stałoby się ciężkostrawne, ale jeśli nie planujecie większej popijawy, to jest idealne.

CIECHAN. Cena: 5,00. Moc: 5,7%. Zawartość miodu: brak danych.

Generalnie w dupie mamy poglądy właściciela browaru, więc wszelkie bojkoty tej marki nas nie dotyczą. Ciechan jest miodowym protoplastą, a długa tradycja zobowiązuje. Nie będziecie rozczarowani, pije się to. Dobrze pachnie, dobrze wygląda po przelaniu do szklanki, smak miodu jest intensywny. Być może dla kogoś to minus, ale o to przecież w całej zabawie z piwami miodowym chodzi. Nie ma się nad czym rozwodzić. Klasa.

KSIĄŻĘCE CHLEBOWO-MIODOWE. Cena: 3,50. Moc: 5,5%. Zawartość miodu: brak danych.

Ciężki kaliber. Raczej na długie jesienne wieczory niż słoneczne popołudnia na wodą. Pachnie słabo. O ile miód jest jeszcze wyczuwalny, to woń świeżo wypieczonego chleba, którą awizują na etykiecie producenci – niestety nie. Wygląda ciekawie. Kobiety zapewne bez pudła nazywałyby jego kolor, my możemy tylko zgadywać. Miedziane? Ciemnobursztynowe? Mniejsza z tym. Niestety, walorami smakowymi Książęce raczej nie podbije rynku. Piwo bardzo wodniste, posmak metaliczny zostaje w ustach, wyrazista goryczka. Dużo tych minusów. Trochę ratuje je bardzo ładna butelka, ale domyślamy się, że nikt z was nie kupuje piwa z jej powodu.

ŁOMŻA. Cena: 4,20. Moc: 5,7%. Zawartość miodu: 2%.

W Łomży cenimy przede wszystkim prostotę i niebanalny marketing. Na butelce nie znajdziecie zbyt wiele zbędnej paplaniny o tradycjach, wyjątkowości itd., a z drugiej strony hasło: „łomżing” zna każdy z nas. Jednak przy całej sympatii do marki – miodowa odmiana tego piwa nie jest szczególnie udana. Pachnie w miarę intensywnie, wygląda sympatycznie, ale w smaku jest po prostu prymitywne. Podejrzewamy, że podobny efekt można uzyskać dodając dwie łyżeczki miodu do zwykłego piwa. A przecież nie o to w tej zabawie chodzi.

*

Pora na werdykt. Wybaczcie, ale nie będziemy tworzyć klasyfikacji, lepszy wydaje się prosty podział na dwie grupy. Polecamy/nie polecamy. Do pierwszej zaliczymy: Ciechana, Miodne. Do drugiej całą resztę.

Komentarze


Tagi: , , ,



Back to Top ↑