Test Wyszło: telegazety. Jak trzymają się po tylu latach?

Opublikowano Czerwiec 26, 2015 | przez lucky bastard

Można się dzisiaj śmiać z telegazety, wyzłośliwiać na jej temat, to łatwe. Czy jest archaiczna? Owszem, jak cholera, przy coraz większej powszechności smartfonów to tylko dobitniejsze. Należy do innej epoki, a wszystko, co oferuje, da się znaleźć w wygodniejszy i pełniejszy sposób gdzie indziej. To są niepodważalne fakty.

Ale faktem jest też, że telegazeta trwa. Mamy 2015 rok, a nie umarła, wciąż jest aktualizowana z regularnością i szybkością, jakiej nie powstydziłyby się dobre portale internetowe, wciąż całe redakcje ludzi pracują nad tym, by na telegazecie pojawiały się świeże treści. Postanowiliśmy odpalić to – z ręką na sercu – nie włączane od lat cudo minionej epoki i przyjrzeć się mu bliżej. Czy była to wycieczka jak z muzeum, jak z galerii osobliwości, a może telegazeta przekonała nas, że jako medium ma swoje miejsce? Przekonajcie się sami, zapraszamy na test telegazety jako takiej, jak i zarazem test konkurencyjnych telegazet. Zapinamy pasy i startujemy.

 TVP 1

Screen Shot 06-25-15 at 06.56 PM

Nie oszukujmy się: wszyscy ci, którzy interesowali się piłką, w swoim czasie notorycznie czytali telegazetę. To było cenne źródło informacji. 201, czyli aktualności, podawało newsy błyskawicznie, duża rzecz wówczas. Do tego rozbudowane i zadbane raporty ligowe – terminarze, gole, klasyfikacje, wszystko. Składy z meczów Ekstraklasy? Na miejscu. Magiczną wówczas była też strona z wynikami LIVE – dziś wydaje się wam taka oczywistością, ale w czasach przed powszechnością internetu niejeden fan futbolu całe mecze tak oglądał. Sport na telegazecie jedynki był niedoścignionym ideałem wśród telegazet.

Sprawdzamy, przyglądamy się: wszystko jest jak dawniej. Newsy na miejscu, żadnych przestarzałych – Chile w półfinale, Brosz w Koronie, raporty z Baku. Tak samo jest wszędzie indziej, telegazeta jedynki hula aż miło; pogoda, wiadomości z różnych dziedzin, coś przydatnego gdyby net wam padł na amen dałoby się tutaj z pewnością przeczytać. W razie potrzeby nawet podyskutować, bo jest i forum dyskusyjne – tak jest, możesz zobaczyć swoje słowa w telegazecie, marzenie stanie się rzeczywistością!

Oczywiście nie zmienia to faktu, że najbardziej wyeksponowane są reklamy przeróżnych chwilówek, kredytów, do tego w modzie cygańskie wróżby i mrowie anonsów towarzyskich. Wybaczcie, może ktoś ma bardzo dobre doświadczenia, ale szukanie laski na telegazecie brzmi dla nas jak prosto z puenty taniego dowcipu. Niemniej jednak reklamy są, jest ich sporo – widać ktoś klika i wysyła. Tak samo jak ogłoszeń, z wiarygodnych źródeł słyszeliśmy, że choćby telegazeta motoryzacyjna żyje i ma się dobrze – nie tak dobrze rzecz jasna jak x lat temu, ale wciąż interes (interesik?) się kręci.

Wieści, ogłoszenia – to wszystko jednak standard. Szczerze mówiąc byliśmy ciekawi, czy nie znajdziemy czegoś z perspektywy kuriozalnego. Natknęliśmy się na grę w sudoku oraz statki, wszystko smsowo, cholernie drogo, ale i to było. Osobliwością jedynki z pewnością jest – trzymajcie się – kalendarz biodynamiczny. Przeczytaliśmy tu między innymi, że siedemnasty lipca to dobry dzień na zwalczanie chorób i szkodników.

Przyjacielowi możesz nie ufać, rodzinie możesz nie ufać, ale telegazecie nie zaufać? Nie da się. Zapamiętamy więc poradę i wypowiemy siedemnastego szkodnikom prawdziwą wojnę.

TVP 2

Screen Shot 06-25-15 at 06.41 PM

Telegazeta dwójki w założeniu miała być uzupełnieniem jedynki, wspólnie dzięki temu miały dawać najbardziej zróżnicowaną ofertę, najbogatszą. To się sprawdzało. Dwójka, jak zawsze, miała bardziej kulturalny profil, można było poczytać tutaj kinowe recenzje, zapowiedzi teatralne, generalnie przegląd wszelakich wydarzeń kulturalnych. Całkiem niezłe rzeczy. To wszystko nie przetrwało do dzisiejszych czasów. Zajawiany na stronie głównej „świat filmu” nie istnieje. Nie otwiera się i koniec, podobnie z kącikiem melomana.

Żyje natomiast wciąż pełną piersią dział książkowy, i to jak żyje! Niezwykłość biorąc pod uwagę, że telegazeta zawsze dość powierzchownie traktowała różne tematy (choćby ze względu na ograniczenia objętościowe), a jak o czymś informowała, to o kwestiach najważniejszych. Wchodzimy natomiast w książki, a tu dziesiątki podstron. Przeczytasz sobie recenzję książki Moniki Słowik „Atlas: Doppelganger”, czyli umówmy się, pozycję dla prawdziwych książkofilów. Widać, że redaguje ten dział jedna osoba, prawdziwie zapalona, jedna z ostatnich szczerze oddanych bojowniczek ku chwale telegazety.

ksiazki

Tak czy inaczej dwójka jest rozczarowaniem, bo pustka w dziale, który ma być jednym z flagowych – duży minus. Nie ratuje sytuacji dział rozmaitości, choć istotnie, zapada w pamięć. Ranking śmiercionośnych stworzeń (liderem komary) czy też wieści o muzeum toalet w New Delhi to nie jest tradycyjny telegazetowy newsik.

Słowo tu też przy okazji o TVP Kultura, bo z nadziejami otworzyliśmy ich stronę główną, ale potem okazało się, że to popłuczyny po dwójce. Z tymi samymi materiałami, jak i również z tymi samymi dziurami kinowymi czy muzycznymi. Wydmuszka.

Screen Shot 06-25-15 at 06.42 PM

TVP Regionalna

Telegazeta regionalna jest dość przerażającym miejscem. Najżywiej aktualizowaną stroną jest serwis komendy policji, gdzie przeczytamy na przykład o postępowaniu w sprawie zastrzelonego psa. Regionalna (my akurat korzystamy z łódzkiej) była naprawdę funkcjonalna dawniej, bo posiadała często rozpiskę komunikacji miejskich, repertuar kin, generalnie kalendarium wydarzeń. Tego już nie ma. Są trzy wiadomości na krzyż o Łodzi w aktualnościach, poza tym puchy (o programie telewizyjnym nie wspominamy ani tu, ani przy okazji żadnej innej, to jest oczywistość, tak samo jak wyniki Lotto).

POLSAT

Screen Shot 06-25-15 at 06.44 PM

Nie chcemy robić z siebie wielkich telegazetowych znawców, ale choć ceniliśmy polsatowską propozycję, tak publicznej wypadała w naszych oczach lepiej. Może to przez sport, który choć na Polsacie był potraktowany rzetelnie (było choćby więcej informacji w aktualnościach), tak nie dorównywał temu na jedynce. Polsat oczywiście choruje na wszystkie choroby telegazetowe, czyli najwięcej jest anonsów, zaproszeń do zmysłowych randek i flirtów, do tego wróżki i horoskopy jako danie główne. Ale jak wychylisz się poza główny nurt, poza rzetelnie prowadzone wszystkie działy podstawowe (czego się spodziewaliśmy), z najprzeróżniejszymi informacjami oraz ogłoszeniami włącznie, to znajdziesz najbogatszą ofertę lektur niestandardowych.

Kino? Proszę bardzo. Nie są to recenzje, ale zajawki na dwa akapity też mogą dać pogląd, czy chciałbyś się wybrać na dany film czy nie. Kultura? Zaproszenia do teatru, wernisaże nie wernisaże, słowem – to, czego dziś poza polsatowską telegazetą nie ma już w tej wątlejącej branży nikt. Osobliwości, nad którymi pochyliliśmy się przy okazji recenzowania dwójki? Są. Robot jako członek rodziny i lody o smaku szynki – nie dziękujcie, że zmieniliśmy wasze życie. Jest kartka z kalendarza, w której imieniny, wspomnienie wydarzeń, a także nawet – awangarda! – przysłowie na dziś. Śmichy chichy, ale są tu też próby rzeczowych, ambitnych tekstów, na przykład: jak muzyka wpływa na mózg, jak sypiali nasi przodkowie czy też próba oprowadzenia po Dubrowniku… Robi wrażenie. W tym ograniczonym, archaicznym świecie wręcz budzi respekt, że takie prace się tu ukazują.

Nie dziwi też, że to właśnie Polsat ma bodaj najosobliwsze strony ze wszystkich w polskich telegazetach. Otóż jest to dość wnikliwie poprowadzony serwis „Język jak ogród”, którego w pierwszej chwili nie mogliśmy rozgryźć, a potem okazało się, że to strony poświęcone poprawnej polszczyźnie. Niezły kosmos, prawda? Nie sądziliśmy, że poczytamy w TG o poprawnym wykorzystaniu zaimków osobowych.

TVN

panienka

Mamy taką dość specyficzną uwagę na sam początek. Otóż panienki w telegazecie to jest rzecz w najlepszym wypadku komiczna, te wszystkie próby zbudowania erotycznego wizerunku przy tak przecież topornych możliwościach graficznych. Nigdzie nie będą wyglądać one inaczej, niż komediowo, ale TVN to już w tym klimacie poszedł po bandzie. Jest to, naturalnie, szczegół, ale ze szczegółu czasem da się wyjść do ogółu i to jest takim przypadkiem.

TVN, kolokwialnie mówiąc, położył na telegazetę laskę, w przeciwieństwie do Polsatu i publicznej. To znaczy wszystko jest wciąż ogarniane, ale jest to tak przebiedna oferta, że zaczynamy tęsknić za wiadomościami o muzeum toalet. Reklamowany dział „Rozrywka” nie istnieje. Poza jazdą obowiązkową niewyszukane kalendarium, trochę sportu (ale to w gruncie rzeczy też standard) i strony poświęcone autorskim serialom. Czyli, tak naprawdę, nie ma nic.

Z rozpędu dwa słowa o TVN7, bo jedyne co go wyróżnia, to że faktycznie jeszcze telegazeta tutaj jest, włącza się. Łącznie ma jednak bodaj raptem pięć stron.

TV4

Co nas najbardziej poruszyło na telegazecie TV4, to fakt, że wciąż odbywają się tutaj… piłkarskie eliminacje do MŚ 2006. Gramy w nich z Niemcami, Szkocją, Gruzją i Irlandią, a terminarze są bieżące, ale jednak MŚ 2006 jak byk. Alternatywna rzeczywistość.

Gazeta czwórki jest archaiczna także technicznie: chodzi tragicznie wolno, przedpotopowo, podczas gdy inne przeszły już jakiś wyraźny lifting w tym temacie. Wszędzie bardzo ubogo, pod każdym względem. Nie ma na czym oka zawiesić, bo od razu widać, że jest to agonia. Z ciekawości sprawdziliśmy, ile kosztują ogłoszenia na czwórce: 80 złotych na siedem dni w dziale nieruchomości (cała strona), sześć linijek, czyli ogłoszenie małe, 16zł. W dziale „dam pracę” to już 200 złotych za całą poświęconą waszej ofercie stronie i tygodniowej ekspozycji.

Telewizja Trwam

Zdziwieni? Przejrzeliśmy wszystkie nowe stacje z najbardziej standardowego zestawu kanałów, tego dostępnego wszędzie, i żaden z nich nie ma telegazety. Puls, TTV, Eska – dali sobie spokój. Telewizja Trwam jednak trwa, ale klimacik ma mocno sekciarski. Jest dużo o fundacjach, na które można wpłacać pieniądze, dużo o „Naszym Dzienniku”, którego prenumeratę można zamówić, a także o szkole w Toruniu, na którą można łożyć etc. Może z 10% jest poświęcona zagadnieniom religijnym, co trzeba przyznać – jest unikatem. Są tu materiały poświęcone liturgii, modlitwie, różańcowi. Kto takowych potrzebuje, znajdzie coś wartościowego.

***

I jak się czujecie po tej podróży przez znikający z wolna z powierzchni ziemi świat telegazet? My powiemy tak: wciąż trzyma się ona lepiej, niż na zdrowy rozum powinna. Powiedzieć, że internet wciąga ją nosem, to nic nie powiedzieć, byle telefon dzisiaj jest w stanie dać milion razy więcej informacji, być milion razy bardziej praktyczniejszym. Ale telegazety jedynki i Polsatu trzymają się mocno, są bastionami, które najwyraźniej wciąż mają dostatecznie dużo wejść, by warto było w nie inwestować. Dość silna pozycja Trwam może tu wskazywać wniosek, które właściwie i tak nasuwa się sam – telegazeta dla wielu starszych osób jest środkiem dostatecznym i wygodnym, nie czują one potrzeby przesiadania się na skomplikowany w ich mniemaniu internet, bo to co mają, jest w pełni wystarczające. Można i tak, choć my zajrzymy następny raz za dziesięć lat z tego samego powodu, co dziś.

Komentarze


Tagi: , , , , , , , ,



Back to Top ↑