Test Wyszło: zabieramy się za portery

Opublikowano Marzec 27, 2015 | przez Jaskier

W zeszłym tygodniu wystartował u nas nowy cykl, w którym testujemy wybrane produkty. Przyznajemy się bez bicia – zabraliśmy się za to od dupy strony. Abstrahując od tego, że czasem właśnie tak lubimy, każdy wie o tym, że podstawą zestawu na sobotnie popołudnie z Premier League jest piwo, a chipsy traktować należy jedynie jako dodatek. Może ich nawet zabraknąć, z kolei dobrze schłodzonego trunku – nie.

Piwo. Nie jesteśmy z tych, którzy noszą koszulki z prześmiesznymi napisami typu „Piwo to moje paliwo” albo „Pij piwo będziesz wielki”, ale lubimy czasami wychylić sobie browarka do obiadu, a potem jeszcze kilka po.

W ostatnich latach przemysł piwny rozrósł się do rozmiarów ciężkich do ogarnięcia. Czasy, w których każda zagraniczna wycieczka kończyła opadem szczęki na wysokość kolan po konsumpcji lokalnych pereł piwowarstwa dawno już minęły. Dziś już nawet każdy podwórkowy sklepik posiada nielichy asortyment, który zmusza do głębszej refleksji przy wyborze.

My zdecydowaliśmy się sprawdzić portery. Być może o tym słyszeliście, być przekonaliście się na własnej skórze, ale przypominamy – to gatunek piwa, z którego nasze browary są znane (i dzięki któremu doceniane) w całej Europie. Naszego bałtyckiego portera nie należy mylić z porterem angielskim, to zupełnie inna para kaloszy. Nie będziemy wchodzić w szczegóły techniczne, bo to nuda. Niemniej przed rozpoczęciem testu, należy wspomnieć, że portery to nie piwa dla wszystkich. Nie brakuje opinii, że to czarne złoto docenić potrafią jedynie prawdziwi smakosze. Kto choć raz go spróbował, raczej ma świadomość, że nie będzie on hitem na domówce. Za porterami nie przepadają też zbytnio kobiety (przynajmniej nasze koleżanki). O ile piwko to wygląda rewelacyjnie i tym ewidentnie u wszystkich plusuje, o tyle „ilość koni mechanicznych” może skutecznie odstraszać.

Do porównania wybraliśmy pięć popularnych marek. Bez trudu powinniście dostać je w większości sklepów z alkoholami.

Żywiec Porter, procenty: 9.5, cena: 4.70.

zxe0Lyk

Trunek został uznanym piwem roku 2012 i trzeba przyznać, że na ten tytuł w pełni zasłużył. Sztos. Być może ktoś z was uzna, że używanie takich stwierdzeń w stosunku do piwa jest nie na miejscu, ale pijąc ma się wrażenie, że poszczególne nuty rywalizują o twoją atencję, każda chce zaznaczyć swoją obecność, każda chce być dominująca. Najskuteczniejsza jest chyba ta kawowa – taki posmak czuć w ustach jeszcze przez kilka chwil po przełknięciu. Piana prima sort. Do tego bardzo fajna butelka. Wady? Chyba nie ma. Jeśli do czegoś można się przyczepić, to chyba tylko do zapachu, ale zapewne większość z was w ogóle nie zwraca na niego uwagi.

Ciechan Porter 22, procenty: 9, cena: 6.50.

HK5NXnO

Producent na etykiecie nieśmiało zachęca cię hasłem: to może być najlepszy porter, jaki piłeś w życiu. Ma rację, że robi to nieśmiało, bo pewność siebie byłaby kompletnie nie na miejscu. Trochę za bardzo czuć kwaśny posmak, przez to cała przyjemność z picia szybko się ulatnia. Pijąc praktycznie w ogóle nie czujesz obcowania z alkoholem – dla jednych to zapewne wada, a dla drugich zaleta. Plus za orzechową nutę, którą da wyczuć chwilę po starcie. Do tego wiadomo: kawa, karmel, palone słody. Zapach zdecydowanie zachęca.

Komes Porter, procenty: 9, cena: 6.50.

aN2UYHa

Piwo docenione na świecie, ale można się spotkać z ocenami, że przereklamowane. No cóż, my właśnie należymy do grupy delikatnie podnoszącej do rękę w geście sprzeciwu. Teoretycznie niczego komesikowi nie brakuje – w smaku jest pełny, na początku dość słodkawy, ale potem następuje goryczkowa kontra. Mocno wyczuwalna czekolada, trochę słabiej kawa. Alkohol? No tak – jedzie nim – niektórzy twierdzą nawet, że to smak spirytu z colą. Generalnie portery najlepiej smakują zimą na rozgrzanie, a w przypadku Komesa – za sprawą alko – jest to szczególnie wyczuwalne. Podsumowując: do wypicia. Zapewne nie wylejecie go do zlewu, ale raczej nie będziecie też lecieć do nocnego po dokładkę.

Okocim Porter Mocno Dojrzałe, procenty: 8.9, cena: 4.70.

E6wxT9E

Absolutnie pierwsze skojarzenie? Trochę od czapy – nie do końca urodziwa kobieta, ale z błyskiem w oku. Taka co niechętnie przedstawiłbyś ją swoim znajomym, co innego przebywanie sam na sam. Słodka rzecz, dość mocno czuć alkohol, generalnie ma się wrażenie, że to uboższa wersja wszystkich piw przedstawionych powyżej. Z czasem jednak atakują cię rodzynki (przynajmniej takie można odnieść wrażenie), a to rzecz, której kompletnie się nie spodziewasz. Fajna beżowa pianka. Barwa i zapach bez zastrzeżeń.

Cornelius Porter Baltic, procenty: 8.1, cena: 5.30.

cuyz5fT

Niczym nie zaskakuje, ale gwarantuje przyjemne kawowo-czekoladowe doznanie. Teoretycznie można by wymagać od niego bogatszego smaku, ze względu niższą niż w innych piwach liczbę procentów (można też trafić na 9 procentowe), ale ciężko jest wyczuć tę różnicę. Dominuje palony słód. Można odnieść wrażenie, że jest za słodki – aż prosi się o to, by zaraz nastąpiła jakaś kontra. Końcówka alkoholowa. Butelka nieszczególnie urodziwa, a po przelaniu piana dość szybko zniknęła. Zapachem nie odstaje od reszty.

***

Problem z testem porterów polega na tym, że w sumie każdy naprawdę trzyma solidny poziom. Obojętnie, która z marek trafi do waszego koszyka – za każdym razem powinniście być zadowoleni. Nasza klasyfikacja końcowa wygląda tak:

1. Żywiec Porter

2. Komes Porter

3. Okocim Porter Mocno Dojrzałe

4. Ciechan Porter

5. Cornelius Porter Balic

PS. Testy były wyczerpujące, nie próbujcie tego w domu. To znaczy – próbujcie, ale dawkujcie doznania.

Komentarze


Tagi: , , , , ,



Back to Top ↑