TLC nie nadąża. W dobie Tindera szykuje program o… serwisach randkowych

Opublikowano Lipiec 2, 2014 | przez MB

tlc

Dacie wiarę, że randkowanie w Internecie jest nadal na czasie? Kanał TLC szykuje program „Miłość od pierwszego kliknięcia”.

Szczerze mówiąc wydawało nam się, że moda na portale randkowe umarła wraz z ostatnim Jagiellonem. Jeśli ktoś w dzisiejszych czasach korzysta z Sympatii.pl, to prawdopodobnie jest bardzo brzydki albo zdesperowany. Być może do takich ludzi swoją nowość w jesiennej ramówce kieruje TLC.

Na pewno poszukuje tych, którzy swoją przygodę życia z podrywem w necie dopiero zaczynają. Bądź tych, którzy dotychczas na tym polu ponosili wyłącznie klęski. Widzowie będą podglądać jak banda pechowców próbuje znaleźć miłość w sieci.

Cholera, tego jeszcze nie było!

Tak jak ludzi zamkniętych w jednym domu z kamerami, ludzi śpiewających przed jury, odnajdujących się po latach miłości, doprowadzania do stanu używalności prowincjonalnych restauracji, rozwiązywania zagadek kryminalnych przez podstawionych detektywów, telewizyjnego konkursu kucharzy, symulacji baru, przemiany brzydkiego kaczątka w pięknego łabędzia przy pomocy operacji plastycznych, picowania samochodów biedakom i pojedynku projektantów.

TLC może być dumne, bo „Miłość od pierwszego kliknięcia” to autorski format stacji. Do tej pory znakomita większość szmiry typu reality show emitowanej w Polsce została wyprodukowana na bazie zagranicznych programów. Oceniamy, że geniusz tego pomysłu w granicach kraju utrzyma się maksymalnie dwa sezony. Potem jak z procy wystrzeli do Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych.

MTV będzie zachwycona. Słyszeliśmy, że po zakończeniu produkcji nowych odcinków „Date my mom”, kanał poszukuje równie przestarzałego formatu.

Polska telewizjo, obudź się! Teraz ludzie podrywają się przez Facebooka, Tindera, Elimi, lajkują posty na Twitterze, wysyłają nagie foty przez WhatsAppa, ostatecznie Skype’ują. Ewentualnie, jak bohater filmu „Ona”, zakochują w telefonie, który mówi głosem Scarlett Johannson. Nie korzystają za to z Naszej Klasy, Gadu-Gadu, Tlenu ani Nokii 3310. Serwisy randkowe to smutna ostateczność.

dating

W programie oprócz przybitych uczestników pojawią się eksperci, za których na bank będą robić znani celebryci na czele z Edytą Herbuś i Aleksandrą Kwaśniewską. Pewnie się okaże, że córka byłego prezydenta RP spiknęła się z Badachem przez czat, a Cezary Pazura ze swoją młodą lubą klikali przez lata na Gadu.

Fachowcy wspomogą w stworzeniu idealnego profilu w serwisie randkowym, doradzą jak zaprezentować się od najlepszej strony oraz jakich błędów unikać. Brzmi wspaniale, ale jednak zbyt ogólnie i zbyt fachowo. Według nas to problemy z dupy. Statystycznego użytkownika serwisu randkowego frapują ściśle określone kwestie:

– Czy zamiast swojej pryszczatej facjaty wrzucić zdjęcie młodego George’a Clooneya?

– Czy pisać o swoim uzależnieniu od narkotyków?

– Czy od razu zagaić dziewczynę o ruchanie?

– Czy chwalić się zdjęciem, na którym rzucam kamieniem podczas Marszu Równości?

– Jak w Photoshopie zatuszować brak górnej jedynki?

– Czy bycie na bezrobociu można podciągnąć pod zainteresowania?

Na to producenci programu na pewno nie są gotowi. Podobnie jak na XXI wiek.

pies

Komentarze


Tagi: , , , , , , , , , , , ,



Back to Top ↑