Tłusty kowboj, który pije wodę z piachem i zabija na zlecenie

Opublikowano Marzec 17, 2013 | przez ZP

bracia

Paweł Zarzeczny powiedział mi kiedyś, że tekst może być średni o ile ma chociaż jedno zdanie, które rozbawi czytelnika. – Wtedy odbiorca zapamięta tylko je i będzie dobrze – argumentował. Zgadzam się z tą teorią.

I wiem, że 90 % artykułów i książek bywa przeciętnych. Na szczęście człowiek czasem trafia na coś wybitnego. Napisanego świetnym językiem i jednocześnie dowcipnego. Takim właśnie rarytasem są „Bracia Sisters” autorstwa Patricka DeWitta.

***

Zapytałem jakąś kobietę o godzinę, a ona zmierzyła mnie wzrokiem i odpowiedziała:

– Dla pana nie mam nawet minuty.

***

Piękne, prawda? Takich perełek DeWitt funduje czytelnikom dużo więcej. Człowiek wybucha śmiechem średnio co kilkanaście stron „Braci Sisters”, książki, której akcja toczy się na Dzikim Zachodzie.

Eli i Charlie są braćmi. Dzieli ich wszystko: spojrzenie na świat, charakter, wrażliwość. Łączy jedno: praca. Dosyć specyficzna – mordują ludzi na zlecenie. Eliemu przychodzi to z trudem, często zastanawia się nad swoimi czynami. Charlie zabija ze spokojem z jakim normalni ludzie jedzą śniadanie.

Narratorem książki jest Eli, tłuścioszek z niską samooceną. Opowiada czytelnikowi nie tylko o swoim trudnym fachu, ale i o prozie życia: wzrusza miłością do styranego konia, będącego na granicy życia i śmierci, którego nie zabija, bo nie ma do tego serca.

Bawi kiedy przechodzi na dietę, by zrzucić kilka kilo, a tym samym spodobać się damie o której względy walczy. I gdy zmusza się do wypicia… wody z piachem, którą częstuje go szalony poszukiwacz złota, przekonany, że to kawa.

DeWitt został nominowany za „Braci Sisters” do Nagrody Bookera, literackiego Oscara. I choć jej nie zdobył, to i tak może być usatysfakcjonowany – napisał książkę, która przez lata będzie bawić ludzi na całym świecie. I która powinna zainspirować twórców filmowych do zrobienia znakomitego dzieła. Bez trudu jestem w stanie sobie wyobrazić jak bracia Coen czy Quentin Tarantino tworzą z tej surrealistycznej momentami powieści hit, który kasuje w przedbiegach „Django” czy „Prawdziwe męstwo”.

 

 

 

 

 

 

Komentarze

Kowboje a higiena jamy ustnej
Liczba trupów na m2
Potencjał książki do zekranizowania
Zabawne anegdoty

Podsumowanie: Rzecz dla miłośników westernów i... czarnego humoru rodem z Wysp Brytyjskich.

4.5


Ocena użytkowników: 0 (0 głosów)

Tagi: , ,



Back to Top ↑