To nie jest wykwintne danie. To konkurs wpieprzania hot-dogów na czas

Opublikowano Maj 17, 2013 | przez ZP

nocmuzeow

 

Już za chwilę, dosłownie za kilka godzin rozpocznie się ten dziki pęd. Noc Muzeów. Jak dla mnie jedna z najgorszych kulturalnych inicjatyw, jakie wymyślono w tym kraju w ostatnich latach.

Muzea w całej Polsce szykują się do inwazji. Z tym że, niestety, nie nowych dzieł sztuki, ale jej amatorów. Przeważnie młodych, pretensjonalnych, uzurpujących sobie prawo do bycia bohemą dzieciaków, które pojawią się w miejscu X w celu tak zwanego kontestowania, uprawianego regularnie…RAZ do roku.

Będą robić mądre miny, drapiąc się przy tym po brodzie i kiwając głową w stylu Krystyny Jandy, kiedy znajomy, oczywiście również zamyślony na całego, spyta:

– Widzisz w tym obrazie głębię? Dostrzegasz jego sedno?

– Tak, tak! – odkrzykną z przesadnym entuzjazmem, uzasadnionym u człowieka tylko wtedy, gdy laska pokroju Penelope Cruz spyta, czy chciałbyś loda.

Kpię, ponieważ nie lubię takich spędów. Uważam, że człowiek albo interesuje się szeroko pojętą sztuką i kocha np. kino, teatr i obrazy, albo nie. Noc Muzeów niczego tu nie zmieni. Albo i nie: może coś zmienić, na gorsze.

Jeśli młody, wrażliwy osobnik pójdzie do muzeum po raz pierwszy w życiu akurat TEJ nocy, nieprędko da się przekonać, by kiedykolwiek wrócić w to miejsce. Upiorne kolejki, podchmielona dzieciarnia rzucająca dowcipy na poziomie wczesnego Karola Strasburgera, sprinterskie gonienie z jednego miejsca na drugie byle tylko zobaczyć jak najwięcej, nasycić się tymi wszystkimi dziełami.

Raz jedyny uczestniczyłem w Nocy Muzeów i tak to właśnie wyglądało.

Kiepsko na maksa.

Coś czuję, że niejeden amator sztuki złapał po takim kulturalnym miszmaszu zadyszkę i uznał, że dziękuje bardzo, postoi i do muzeum już nigdy nie wpadnie.

Jeśli chcesz naprawdę delektować się obrazami, rzeźbami, szkicami etc., powinieneś to robić w spokoju. Niespiesznie. Wziąć przyjaciółkę we wtorkowe popołudnie, wstąpić z nią do muzeum, obejrzeć daną wystawę bez świadomości, że za twoimi plecami czeka banda wkurwionych miłośników kultury, poirytowanych faktem, że stoisz przed tym obrazem już CAŁE pięć minut. Bo przecież ich zdaniem powinieneś „ogarnąć go” szybciej. A najlepiej to przelecieć całe muzeum w tempie, w jakim mistrzowie szybkiego czytania wertują książki.

Tylko że tak się nie da.

To nie fast food, a wykwintne danie. Żeby w pełni poczuć jego smak, należy delikatnie przeżuwać. Kęs po kęsie. Nie jesteśmy, do chuja pana, na konkursie wpieprzania hot dogów na czas. A właśnie z takowym, zamiast z czymkolwiek wzniosłym, kojarzy mi się Noc Muzeów…

Komentarze


Tagi: , ,



Back to Top ↑