Trener aktualnych mistrzów świata popracuje w Polsce

Opublikowano Maj 11, 2013 | przez Dżordż

cadenas2

Piłka nożna, siatkówka, koszykówka i piłka ręczna. To cztery najpopularniejsze sporty zespołowe w naszym kraju. Co je łączy? W żadnej z tych dyscyplin nie było chyba takiej sytuacji, żeby nasz klub ligowy prowadził zagraniczny trener będący jednocześnie szkoleniowcem aktualnych mistrzów świata. Do teraz. Poznajcie Manolo Cadenasa, nowego szkoleniowca szczypiornistów Wisły Płock i reprezentacji Hiszpanii.

Espana ma teraz kapitalne pokolenie szczypiornistów. Może nie grają tak pięknie, jak piłkarze nożni z tego kraju, ale i tak mają szansę, żeby pójść w ślady futbolistów i zdominować swoją dyscyplinę na kilka lat.

Początek nowej ery w piłce ręcznej hiszpańscy zawodnicy rozpoczęli w styczniu. Wygrali wówczas mundial rozgrywany u siebie, a ich trenerem był niejaki Valero Rivera. Ów gość, mający już ponad 60 lat, uznał jednak, że pora zabezpieczyć się na emeryturę i odszedł ze stanowiska, by pracować z reprezentacją Kataru. Szejkowie zaproponowali mu bajeczne jak na handball pieniądze – 800 tys. euro rocznie – więc nie ma się co dziwić, że dziadek się skusił.

Po jego rejteradzie w Hiszpanii rozpętała się narodowa debata na temat tego, kto powinien objąć drużynę. Eksperci chcieli trenera na tyle doświadczonego, żeby nie rozpieprzył świetnie funkcjonującej maszynki, ale jednocześnie na tyle młodego, by nadal miał w sobie wystarczająco dużo chęci, pasji i głodu zwycięstw. Padło właśnie na Cadenasa, który kilka dni przed tym jak powiedział rodzimej federacji „si” podpisał kontrakt z Wisłą Płock. Trzyletni, obowiązujący od 1 lipca.

Tym samym chłop wziął na swoje barki naprawdę sporo: najlepszą drużynę świata, którą musi utrzymać na topie i zespół mający ambicję zdobycia mistrzostwa Polski. Co ciekawe, to drugie zadanie wydaje się o wiele… trudniejsze do wykonania.

Cadenas musi bowiem podjąć rywalizację z Vive Targami Kielce, drużyną, która wydaje się być na tę chwilę poza zasięgiem płocczan. Dlaczego? Ponieważ odwieczni rywale dysponują kilkakrotnie wyższym budżet, wynoszącym około 30 mln złotych. Wisła ma na rok mniej więcej dychę i raczej nie widać wielkich perspektyw, by klub przyciągnął niebawem potężnego sponsora. Tymczasem szef kielczan (którzy właśnie po raz pierwszy w historii awansowali do final four Ligi Mistrzów) Bertus Servaaas zapowiada, że za jakiś czas jego zespół będzie mieć więcej hajsu niż piłkarski Lech Poznań – ponad 45 mln złotych!

Manolo jednak nie zraża się tą dysproporcją i w kuluarowych rozmowach przyznaje, że już w przyszłym sezonie chce pobić Vive. Optymizm Hiszpana może wynikać z tego, że już kiedyś dokonał niemożliwego. W 2001 roku wywalczył w rodzimej Lidze Asobal tytuł z Ademarem Leon, zespołem, który miał wtedy czwarty budżet w kraju. Przed rozgrywkami nikt nie dawał mu nawet szansy na udział w finale, a tymczasem Cadenas tak poukładał klocki, że pozostawił w pokonanym polu najlepszych, włącznie ze słynną Barceloną, w której zresztą potem pracował, w latach 2007-09.

58-letni trener ogólnie całe życie zawodowe spędził w ojczyźnie. Aż dziwne, że nigdy nie upomniał się o niego żaden klub z najlepszej ekstraklasy świata – niemieckiej.

Cadenas zapewnia, że nie boi się poważnych zmian w dojrzałym wieku.

– Cieszy mnie myśl o pracy za granicę – przyznaje.

I dodaje, że wraz z nim do Polski przeprowadzi się małżonka Carmen. W Barcelonie pozostanie za to córka trenera, która studiuje tam dziennikarstwo.

Płock to nie Nowy Jork, więc w ciemno można strzelać, że Hiszpanka nie będzie miała tu zbyt wiele do roboty. Szczególnie, że jej mąż to handballowy świr – każdą wolną chwilę poświęca na oglądanie meczów.

– Poza tym lubię czytać fachowe książki o sporcie, psychologii. Oglądam też filmy na temat przygotowania fizycznego koszykarzy NBA, zawodników futbolu amerykańskiego. Ogólnie kolekcjonuję filmy o tematyce sportowej, zebrałem ich już ponad 90 – mówił niedawno „Przeglądowi Sportowemu” doświadczony trener.

Komentarze


Tagi: , , , ,



Back to Top ↑