Trwa sezon na dwa kółka. Jaki rower wybrać?

Opublikowano Sierpień 8, 2015 | przez lucky bastard

Czasy, kiedy każdy dzieciak dostawał górala na komunię i cała różnica polegała na tym, że albo „damkę”, albo wersję z poziomo ułożoną ramą dla chłopaka, przeminęły. A przynajmniej większość z was dawno z tego już wyrosła. Wybór na rynku jest ogromny, a to powoduje dylematy. Zwłaszcza teraz, w porze letniej, kiedy przyjemniej pośmigać, niż gotować się w metrze. Jaki model wybrać? Na co się zdecydować? Najłatwiej odpowiedzieć: wybrać zgodnie z przeznaczeniem.

Zbyt banalnie? Za bardzo ogólnikowo? Oczywiście, jednak ustalenie tej jednej, podstawowej sprawy pozwoli wam na wyraźne zawężenie kręgu poszukiwań. Pozostanie kwestia ceny – ile chcecie lub możecie wydać, no i jaki w zamian dostaniecie osprzęt. Tym ostatnim nie będziemy się zajmować – zdaje się, że żadna z firm nam za to jeszcze nie płaciła. Spróbujemy rozwiązać podstawowe dylematy.

Aby było bardziej obrazowo, wyobraźmy sobie, że jest sobie statystyczny Andrzej, lat 30, mieszkaniec Warszawy, a jego znaki zapytania brzmią następująco:

Czego oczekuje od roweru? Dokąd chciałby nim jeździć? Czy tylko do pracy, na sobotnią przejażdżkę z narzeczoną? A może wolałby popedałować (bez skojarzeń) bardziej wyczynowo? W jakim terenie zamierza to robić i po jakim podłożu się poruszać? Woli bardziej na sportowo czy rekreacyjnie, w stylu miejskim?

Opcja pierwsza: rower szosowy

AfVJOes

Rower szosowy wydaje się najmniej uniwersalny i jest w tym ziarno prawdy… Ale tylko ziarno, bo niejeden śmigał takim już do pracy w centrum miasta. Generalnie jednak powinni o nim myśleć głównie ci, którzy chcą „kolekcjonować” przejechane kilometry, najlepiej w dużej liczbie. Ci, którzy oczami wyobraźni bardziej widzą się w Tinkoff Saxo, niż na sobotniej przejażdżce na warzywny jarmark. Krótko mówiąc: szosówka będzie opcją dla was, jeśli myślicie o rowerze jak o sporcie, o kolarstwie, a nie tylko o czymś, co pozwoli wam się przemieścić z miejsca w miejsce nieco szybciej niż piechotą. A do tego, jeśli zamierzacie jeździć przede wszystkim po asfalcie. Wszelkie szutry, góry, duże nierówności – odpadają.

Opcja druga: rower trekkingowy

RHIaBA3

Uniwersalność to jego drugie imię. Chcesz pojechać na zakupy – jedziesz. Do pracy – nie ma sprawy. Na długą wyprawę po Azji Wschodniej – też da radę. Można przewiesić sakwę bagażową, napakować kilogramów, bowiem rowery trekkingowe to zgodnie z definicją maszyny do uprawiania turystyki, również tej zaawansowanej. Ich mocną stroną jest fakt, że rzadko kupujemy „łyse”. Zwykle już wyposażone w światła, błotniki czy bagażnik. Z drugiej strony, jeśli chcecie zamienić się w demona prędkości lub Rafała Majkę, na nich będzie trudniej, wolniej, ciężej. Nie to, co na szosówce.

Opcja trzecia: rower górski

kmKvTW4

Wkraczamy w klimaty bardziej hardcorowe. MTB, te sprawy. W porównaniu z szosówkami i rowerami trekkingowymi, taki będzie cięższy i bardziej wytrzymały. Będzie miał szersze koła, niewykluczone, że znacznie odporniejszą ramę, zabierze was w trudniej dostępne miejsca, wjedzie w kilka dołów i da radę. Tylko znów pojawia się pytanie: czy właśnie tego wam potrzeba? Jeśli zamierzacie jeździć po ulicach miasta lub do pracy, po co dźwigać jego ciężar i zmagać się z oporem, jaki dadzą tak solidne koła? Zwłaszcza jeśli będą mieć tzw. głęboki bieżnik.

Opcja czwarta: rower crossowy

zTP59gJ

Kolejna maszyna zaliczana do kategorii turystycznych, ale dla laika to coś pomiędzy „góralem” a rowerem trekkingowym. W ostatnich latach popularność crossów zdecydowanie rośnie, właśnie z tego względu, że są dość wypośrodkowane. Kupując taki model, nie targasz za sobą często niepotrzebnego bagażnika, srebrne błotniki nie szpecą ci roweru. Możesz wjechać nim i na lekką polną drogę, i rekreacyjnie poruszać się po mieście, i przyspieszyć na szosie – dzięki zgrabnym, cieńszym oponom i dobremu przełożeniu. Wydaje się, że to idealna opcja dla typowych amatorów, którzy nie potrzebują ani ogromnej prędkości, ani wytrzymałości na wertepach. Chcą tylko solidny, niezły rower do wszystkiego, a do tego wygląd odgrywa u nich rolę. Nie chcą pozować na tatusiów.

Opcja piąta: rower miejski

FtV0U55

Bardzo pojemna kategoria. Tu też rodzajów jest bez liku – ale wystarczy spojrzeć na dowolny model, żeby wiedzieć o co chodzi. Większość rowerów miejskich cechuje inne położenie siodełka względem kierownicy, czyli bardziej wyprostowana sylwetka, często również wyprofilowana rama, wygodniejsza zwłaszcza dla płci pięknej. Duże koła, koszyk przy kierownicy. Coś dla żon, matek i kochanek.

Ewentualnie dla hipsterów.

Komentarze


Tagi: , , , , , ,



Back to Top ↑