Trybunał, trybunał, trybunał. Jeśli chcecie odpocząć – zapraszamy

Opublikowano Grudzień 9, 2015 | przez Gofrey

Od kilku tygodni tematem numer jeden w naszym państwie jest Trybunał Konstytucyjny. Jedni mają go w dupie, drudzy mają pretensje, że ci pierwsi mają go w dupie, ogółem jednak efekt jest taki, że jakaś przepychanka polityczna zepchnęła w cień wszystkie ważne wydarzenia ostatnich dni – nastolatki chwalące się, że uprawiały seks z jakimiś niszowymi raperami, ewentualny transfer Lewandowskiego do Realu i przede wszystkim – nadchodzącą premierę „Gwiezdnych Wojen”. Uznaliśmy więc, że dobrze będzie odczarować dla was pojęcie „trybunału”, które aktualnie kojarzy się już jedynie z politycznym krzykiem i wiecznym trajkotaniem reporterów telewizji informacyjnych.

A przecież trybunał nie zawsze kojarzył się tak negatywnie! Wręcz przeciwnie. Na przykład:

1) PIOTRKÓW TRYBUNALSKI

Sympatyczna miejscowość w województwie łódzkim zdecydowanie zasługuje na uwagę mocniej, niż jakiś tam Trybunał. Na południe od Łodzi, z dala od szumu tamtejszych fabryk i fabryk przerobionych na galerie handlowe, znajduje się bardzo przyjemne i spokojne miasteczko z uroczymi zakątkami, które warto zwiedzić. Klimatyczne Stare Miasto z Rynkiem Trybunalskim, położony nieopodal Zamek Królewski, synagogi, kościoły i klasztory. Mnóstwo miejsc, które mogą przenieść nas do średniowiecza, mnóstwo miejsc, przy których można zachwycić oko, a przy okazji dowiedzieć się czegoś ciekawego o historii nie tylko Piotrkowa, ale i całego regionu. To w Piotrkowie odbył się również pierwszy sejm walny… Wróć! Nic o polityce. Po prostu: zapraszamy do Piotrkowa.

2) PIWO „TRYBUNAŁ”

Coś na skołatane bezustanną kłótnią nerwy. Nie chcemy tutaj robić jakiejś większej kryptoreklamy, tym bardziej, że „Trybunału” („Trybunała”?) jeszcze nie mieliśmy okazji skosztować. Warzony w browarze Sulimar lager ujął nas jednak – poza nazwą – także sposobem promocji w materiałach reklamowych. Dowiadujemy się z nich m.in., że na etykiecie widnieje piotrkowski ratusz, a obok znajduje się łacińska sentencja: „ubi concordia ibi victoria”, czyli „gdzie zgoda, tam zwycięstwo”. No nie urocze w obecnej sytuacji?

3) MORROWIND: TRIBUNAL

Ha, klasyka gier komputerowych. Morrowind to dla wielu gra życia, podobnie zresztą jak inne pozycje z serii The Elder Scrolls. Bodaj pierwszy tak otwarty, kompletnie bezgraniczny świat w grze cRPG wzniósł gatunek na inny poziom. Choć od premiery minęło trzynaście lat, ciężko powiedzieć, by gra się zestarzała. Nadal bajkowe realia są w stanie oczarować graczy, nadal potężny kontynent zamieszkany przez Dunmerów, Bosmerów i innych orków gwarantuje dziesiątki, jeśli nie setki godzin zabawy. Mnóstwo frakcji, mnóstwo gildii, wielka i mała polityka… Okej, przyhamujmy. Po prostu, to naprawdę wspaniała, wciągająca gra. Dodatek Tribunal zaś dodaje do niej potężne podziemia i jedno bardzo fajne miasto: Twierdzę Smutku. Bez skojarzeń.

Aha, w grze bardzo mocno zarysowany jest konflikt lokalnych patriotów, ciemiężonych ekonomicznie i nie tylko przez potężne Cesarstwo. Ci pierwsi to honorowi i przywiązujący dużą wagę do tradycji, ale jednak rasiści. Ci drudzy to nastawieni na robienie interesów kosmopolityczni i bezideowi, ale jednak – ludzie zwalczający między innymi niewolnictwo czy wspomniany rasizm. Jednym z ciekawych wątków gry jest choćby połączenie obu frakcji w obliczu walki ze wspólnym wrogiem.

4) CAFFE TRYBUNALSKA

Nigdy nie byliśmy, ale brzmi zachęcająco. Lublin, rynek, kolorowe światełka, klimatyczne, przypominające nieco lofty wnętrze. Na zdjęciach wygląda więcej niż zachęcająco, tyczy się to także serwowanych dań, deserów i piw. Jeśli akurat macie na trasie Lublin, a zmęczenie Trybunałem Konstytucyjnym doskwiera wam równie mocno jak nam – polecamy.

5) TRYBUNALSKIE MIODOWE

Żeby nie było, że tekst jest reklamą jakiegoś browaru z Piotrkowa, dla równowagi dajemy też piwo warzone przez Browary Lubelskie, znane przede wszystkim z różnych rodzajów „Pereł”. Trybunalskie Miodowe, może nawet będzie dostępne w Caffe Trybunalska, w końcu to samo miasto, z pewnością pozwoli na moment zapomnieć o negatywnych skojarzeniach związanych z tym hasłem.

6) TRYBUNY

Piłkarskie, siatkarskie, koszykarskie… Bez różnicy. Czy to warszawska „Żyleta”, czy na przykład miejsca na meczu Skry Bełchatów – gdy świat wokół wariuje i wiruje o wiele szybciej, niż byśmy chcieli, dobrze schronić się w miejscu, gdzie bez żenady możecie krzyczeć, skakać i ogółem zachowywać się wyjątkowo beztrosko. Jasne, nie wszystkie trybuny są wolne od polityki, ale jedno czy dwa hasła na mecz nie zakłócą wam przyjemności z kompletnego odcięcia się na kilka godzin od ekranów telewizorów, okładek czasopism i czołówek witryn internetowych krzyczących o trybunale.

7) CEZARY TRYBAŃSKI

A jeśli jako trybunę wybierzecie sektor kibiców sekcji koszykarskiej warszawskiej Legii, dodatkowo odetchniecie od wiadomego trybunału delektując się grą C-Tryba, pierwszego Polaka w NBA, który obecnie gra dla stołecznego klubu.

I ani słowa więcej o trybunałach. Dzięki.

Komentarze


Tagi: , , , ,



Back to Top ↑