Typy ludzi, którzy wkurwiają nawet na najlepszej imprezie

Opublikowano Styczeń 18, 2014 | przez MB

impra

Gdzie byś nie był i jakbyś dobrze się nie bawił, zawsze znajdzie się przynajmniej jedna osoba, która mniej lub bardziej umyślnie będzie ci utrudniać melanż. Zanim jebniesz w ryj, przeczytaj, wiedz, kogo pozbawiasz górnej jedynki.

 Człowiek skała

To typ, z którym lepiej nie wchodzić w konflikty. Charakteryzuje się monumentalną budową ciała, ciężkimi i opadającymi powiekami oraz przywiązaniem do miejsca, w którym właśnie stoi. Choćby skały srały, nie ruszy się o milimetr. Sam go nie przesuniesz, niby to przypadkowym szturchnięciem, bo jest zbyt wielki i nawet tego nie poczuje. Rozmowy również są skazane na niepowodzenie, ponieważ jest już tak najebany, że jedyne na czym się skupia to utrzymanie równowagi i w miarę rytmiczne ruchy ramion. Przeszkoda nie do przejścia. Lepiej obejść.

 

Korzeniowski

Do kibla, do baru, do starego znajomego, obczaić dupeczki, popatrzeć na plakat, ciągłe łazi. Jak Bilbo Baggins, tam i z powrotem. I zawsze przeciska się akurat obok ciebie wywijającego piruety. Ociera, popycha i zrasza potem. Wbija się w tłum jak szpikulec w lód, mimo to zapierdala jak pojebany. Kilka razy na kawałek i kilkset w ciągu całej imprezy. Najgorsze jest to, że zawsze wraca. Na szczęście, kogoś takiego nie musimy się bać, bo to zazwyczaj jakaś towarzyska przybłęda, lamus, którego zostawili znajomi albo koleś z chorym pęcherzem. Można spokojnie lutnąć.

 

Jesteśmy po kursie tańca

Kojarzycie te sceny z tanecznych filmów, w których para głównych bohaterów tańczy tak świetnie, że nagle zdobywa dla siebie cały parkiet a pozostali imprezowicze patrzą na nich z zachwytem? To marzenie ludzi typu „Jesteśmy po kursie tańca”. Podobnie jak John Travolta i Olivia Newton John, ten typ zawsze występuje w parach. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że potrafi tańczyć. Partner wywija partnerką, partnerka przesmykuje się pod nogami partnera, partnerka wskakuje na plecy partnera, partner efektownie wyrzuca partnerkę w powietrze, po czym łapie. Gdy jednak przyjrzeć się z bliska, okazuje się, że palce są nieobciągnięte, rama trzymana nierówno, a poszczególne figury nie do końca doprowadzone. Żenada. Co gorsza, partner i partnerka najczęściej są w sobie szaleńczo zakochani, więc świata poza sobą nie widzą. Ręka partnerka powędruje na czyjąś twarz, noga partnera nadepnie wątłą stópkę przypadkowej kobiety, spontaniczny wyrzut zakończy się zderzeniem z większą grupą ludzi. Naparzać bez opamiętania.

 

Entuzjasta

Teoretycznie typ zupełnie nieszkodliwy. W praktyce, wrzód na dupie. Radosny, uśmiechnięty, najebany. Z dużą dozą prawdopodobieństwa po zażyciu marihuany bądź innych łakoci. Jarają go wszystkie kawałki. Każda piosenka jest jego ulubioną. Niestety szczęście i koordynacja ruchowa w tym momencie są sobie zupełnie obce. Jedno przeszkadza drugiemu. A Entuzjasta reszcie pijanego społeczeństwa. Tuba musi pójść koniecznie. Ale jedynie ostrzegawcza, niepozorna. Może zakończyć się na tzw. kuksańcu.

 

Stary pijak

…mocno śpi. Choć nie zawsze. Czasem się przebudzi i nakurwia travolty jak się patrzy. Nikt do końca nie wie, jak w ogóle znalazł się w tym klubie i kto go wpuścił, ale jest. Niby można mu odpuścić, niech sobie chłopina tańczy. Tylko gdyby tak jeszcze mocno nie capił i nie startował ze szczerbatą szczeną z tekstem do twojej dziewczyny… Odsunąć na bezpieczną odległość, zawołać ochroniarza i po sprawie.

 

You Can Dance

Tzw. wyższa szkoła jazdy. Taniec: hip hop/breakdance. Styl: czapeczka, daszek do przodu/do tyłu, t-shirt XXL, nowiuśkie sneakersy, nerka zapięta przez klatkę piersiową. Mimo że nie oceniają go Egurolla ani Piróg, nie może tańczyć jak człowiek. Tu kucnie, tam podskoczy, robota zrobi, wyizoluje całe ciało albo tylko pół, po podłodze się poślizga, jakiś szpagacik, klaśnięcie i obrocik. Szpan, lans, swag. Niunie z kolorowymi drinkami w dłoniach piszczą, podbijają, ciągną do kibla, tam też ciągną i są zachwycone. „You Can Dance” naturalnie także. W końcu po coś do tego klubu przyszedł. Zazwyczaj w towarzystwie równie wyluzowanych ziomeczków, z którymi zbija piątki i klepie się po tyłkach. Lewy, prawy, gleba.

 

Przydupas DJ’a

Gość, który przyszedł ogrzać się w blasku cudzej chwały. Kumpelskie uściski, ręka bratersko przełożona przez ramię, samojebki i głośne dośpiewywanie refrenów. Macha rękami, drze japę i wylewa na ludzi browara.  Czasem zdarzy się, że w imieniu zajętego DJ’a zgarnie z parkietu jakiś towar, ale przeważnie wszyscy wiedzą, że to zwykły frajer. Szkoda fatygi.

Komentarze


Tagi: , , , , , ,



Back to Top ↑