Typy studentów podczas sesji, pobieżny przegląd

Opublikowano Styczeń 21, 2014 | przez Gofrey

????????????????????????????

Jak wiadomo na uniwersytetach, politechnikach i akademiach w całym kraju rozpoczął się niezwykle gorący okres zimowej sesji egzaminacyjnej. Czas na podsumowanie ostatniego półrocza, na zebranie owoców systematycznej nauki, radosne żniwa w postaci rzetelnej oceny własnej wiedzy, własnych możliwości i umiejętności.

Niestety, w niezbadany sposób studenci od lat lekceważą ogrom dobrodziejstwa władz uczelnianych, które umożliwiają im bezpłatną i kompleksową diagnozę ich aktualnych kompetencji, żaląc się na okres wyjątkowo katorżniczej pracy jedynie o kawie i energetykach.

Postanowiliśmy przyjrzeć się, jak reagują studenci na sesję i podjęliśmy próbę pobieżnej klasyfikacji rozleniwionych półroczną imprezą żaków. Niektóre typy widać już na pierwszy rzut oka (na wallu na Facebooku), do innych można dotrzeć wyłącznie długą rozmową i wielogodzinną obserwacją. Kto więc podjeżdża do sesji?

1. Pół człowiek, pół konto na Youtube

Zaczyna niewinnie, od zapuszczenia jakiegoś filmiku, może dwóch, najczęściej żartobliwych, częstokroć w tematyce okołostudenckiej. Potem jednak dostrzega, że im więcej czasu na Youtube, tym mniej nosa w książkach, im więcej linków na Facebooku, tym więcej atencji, tym więcej komentarzy od rozchichotanych gąsek i tym więcej linkowanych przez kumpli kolejnych klipów. Rozpowszechnia więc spam, filmiki wjeżdżają jeden po drugim, każdy opatrzony jest komentarzem na temat tego, że, hihi, powinienem się uczyć.

Podklasa: obserwator

Nie dzieli się linkami, ale ogląda wszystko, jak leci.

Pod-podklasa: PRAWDZIWY obserwator

Poza przeglądaniem wszystkiego z Facebooka, Twittera i Instagrama, dokłada jeszcze godzinne sesje z żubrami (http://www.lasy.gov.pl/zubr), pandami (http://zoo.sandiegozoo.org/cams/panda-cam) i innymi zwierzątkami z internetowych kamerek na całym świecie. Momentami się tym chwali, częściej wstydliwie przełącza na pornosy, gdy do pokoju wchodzi mama.

2. Panikarz

Napierdala już w końcówce grudnia: „hehe, bawcie się dobrze na sylwestrze, ledwo wyleczycie kaca, a tu już sesja, hehe”. I chuj, że sesja od 20 stycznia, on już sieje defetyzm. Potem jest tylko gorzej, w okolicach dziesiątego pyta kiedy wyniki pierwszego egzaminu, a od pierwszej minuty po oddaniu pracy, aż do końca sesji dramatyzuje – zginiemy, nie zdamy, warunki, powtarzania roku! Notatki zaczyna zbierać przed świętami i choć ma komplet w pierwszym tygodniu stycznia, dołącza się do każdej prośby o pomoce naukowe, jaka tylko zostaje wypowiedziana wśród studentów.

W końcu nadchodzi dzień egzaminu. Panikarz już od rana wie czym to uczcić. Zapuszcza marsz imperialny na Facebooku, potem anielski orszak na telefonie i zmierza na salę. Przychodzi jako pierwszy, już wie, że babka „da inne pytania”, a przy tym „ni chuja, nie da się ściągnąć”. Po wyjściu z sali dopytuje o zestaw poprawnych odpowiedzi, masakruje USOS-a klawiszem F5. Dostaje 4,5 i wreszcie zamyka jadaczkę.

3. Wyluzowany luzak

Nie ma spiny, są drugie terminy! To jego motto, idea, którą realizuje na studiach. Na zerówki chodzi „na turystę”, czyli ogląda i opuszcza salę. Na pierwszy termin – podobnie. Ściągi? Nie używa. Notatki? Nie potrzebuje. Całe jego przygotowanie do egzaminu sprawia wrażenie radosnej improwizacji, choć – wiedzą o tym tylko studenci z dłuższym stażem – nie ma w tym ani krzty przypadku. Tydzień z egzaminami w środę i piątek oznacza bowiem konieczność:

– opisu na FB we wtorek, zaczynamy od pytania kiedy kolejne egzaminy (niby nie wiem, hehe) – zaraz po tym – „wtorek, czyli wczesny piątunio” – środa rano: „kac męczy, ale jazda!” – czwartek – „prawie piątunio (chuj z egzaminem)” – piątek – wszystko w plecy, ale wreszcie weekend (piątunio!)

Spis gotowych odzywek najlepiej mieć przygotowany w notatniku, zresztą pod ręką warto mieć też kilka linków do Youtube’a. Zalecany zestaw: „Jedzie pociąg z daleka”; „Because I got high” oraz „Sesja na Zaporożu”. Ważna adnotacja: nie jesteś wyluzowany jeśli inni nie widzą, że jesteś wyluzowany. Dlatego profilaktycznie drinknij do lustra przed samym egzaminem, niech wiedzą, że jesteś beztroski.

4. Nieogar

Zazwyczaj pyta o notatki już po egzaminie. Jeśli jego wypowiedzi zamknąć tagami, używa głównie #Dyżur #DoKiedyNajpóźniej #TylkoZwolnieniaLekarskie. W połowie marca pyta do kiedy sesja. W połowie lipca dopytuje gdzie odebrać indeksy/karty obiegowe. Nie narzeka na pracę dziekanatu – zazwyczaj odwiedza go w porze, gdy inni studenci zapominają o jego istnieniu. Próbuje wziąć trzeci urlop dziekański na trzyletnich studiach i przejść na kolejny rok z trzema warunkami. Często przychodzi na egzamin w przekonaniu, że to kolejny wykład. Zdarza mu się nosić ze sobą ściągi, najczęściej z innego przedmiotu na innym kierunku. Nie odzywa się zbyt często, wychodząc z założenia, że lepiej nie rzucać się w oczy.

5. Dyspozytornia

Człowiek-instytucja. Wie wszystko, o wszystkim, zawsze. Posiada wszystkie możliwe notatki, skrypty, terminy, karty obiegowe, przepowiednie tarota, horoskopy z dwóch różnych czasopism lifestyle’owych i adresy mailowe wykładowców. Jest pomostem między bracią studencką, a ludźmi posiadającymi tytuły, poza przekazywaniem informacji trudni się również rozdawaniem ściąg, dozbrajaniem kolegów w długopisy, czyste kartki oraz inne niezbędne do zaliczenia przedmioty. Zbiera podpisy od wykładowców, negocjuje z nimi warunki, prawdopodobnie zdarza się mu/jej posprzątać sale wykładowe.

Według wielu doniesień od woźnych – śpi na uczelni, by z samego rana zbierać wszystkie nowości, od ogłoszeń, przez nowopowstałe notatki, po dyspozycje profesorów. Jest online przez 23 godziny dziennie, odpowiada na wszystkie, nawet najdziwiniejsze pytania, a ostatnią godzinę każdego dnia pozostawia na obdzwonienie nieogarów z przypomnieniem im kim są, jak się nazywają i co w życiu chcą robić.

Po śmierci zostaje świętym.

6. Sprzątaczka

Pełne sześć miesięcy czeka na to, by móc napisać na Facebooku, że „jeszcze tylko posprząta kredens oraz zamiecie piasek na Saharze i zaczyna się uczyć”. Bez kitu, sześć miesięcy myślenia nad dowcipem, który następnie powtarza przez całą sesję i zazwyczaj serwuje największy banał. Ewentualnie wrzuca koty, naturalnie zaznaczając, że sesja może poczekać.

Dziwnym trafem kończy z pewnym 4,0, a w porywach nawet 4,5. Najwidoczniej sprzątanie nie jest na tyle absorbujące.

7. Wojownik

Każdą sesję traktuje jak kolejną wojnę. Zbiera informacje o wrogu, dowiaduje się jak wyglądały poprzednie egzaminy, wypytuje o zadania od starszych roczników i sonduje możliwość ściągania. Następnie z zegarmistrzowską precyzją i finezją godną ułanów konstruuje najzmyślniejsze miniaturowe ściągi, w które uzbrojony jedzie na egzamin. Poza ekwipunkiem i wyszkoleniem teoretycznym, stawia również na strategię. Dobiera strój pod rodzaj ściągi, kamuflaż pod rodzaj auli, w której prowadzony jest egzamin. Na sam koniec selekcjonuje towarzystwo siadając w miejscu, gdzie da się ściągać, a jednocześnie rozmawiać z najlepiej obkutymi koleżankami.

Podklasa: McGyver

Posiada zestaw ściąg rozpisanych na papirusie rozpuszczającym się pod wpływem śliny, drugi na wszelki wypadek tatuuje na puszce Coli. Kolejną ściągę umieszcza w długopisie, ale wszystkie te rzeczy to tylko zabezpieczenia. Główną bronią na egzaminie pozostaje bowiem technologia. Ściągi w pdfie, wykłady w docx, słuchawka w uchu, bezprzewodowe połączenie z Internetem. Ściąga z telefonu teksty wykładów, na drugim smartfonie wertuje google, a przez słuchawkę odpowiedzi dyktuje kumpel ze starszego rocznika.

Najczęściej dostaje 2, ale obkuwa się na poprawkę.

8. Pisarz

Pisze książkę. W tym celu przeprowadza gruntowny „research”. „Czy będą punkty ujemne?”; „Test czy pytania otwarte?”; „Ile procent zalicza?”; „Kiedy poprawka?”; „Wpisujemy też numer grupy?”; „A grupę krwi?”; „Kiedy dyżur?” i tysiąc innych. Momentami przydatny, niezmiennie irytujący.

9. Menda

Ma notatki. Ma wiedzę. Czasami ma nawet ściągi. Chodził na wykłady, zna reguły zaliczenia, wie wszystko o wykładowcy i egzaminie. Pozostaje jednak w cieniu. Milczy. Nie zabiera głosu nawet, gdy jest bezpośrednio wywoływany do tablicy. Zmienia numery telefonu, nie odpisuje na maile, maskuje się na Facebooku, w krańcowych wypadkach pisze wprost – „trzeba było chodzić na wykłady”. Gorący orędownik idei „wykształcenie nie piwo, nie musi być pełne”. Siada w pierwszej ławce, pisze egzamin w kilka minut, resztę czasu poświęca na pilnowanie sali, czy ktoś czasem nie ściąga.

Szybko traci dostęp do wszystkich grupowych maili, grup na Facebooku, nie wspominając o rzeczywistych miejscach w których toczy się studenckie życie.

Znacie jeszcze innych typków spod ciemnej gwiazdy? Podzielcie się.

Komentarze


Tagi: , , , ,



Back to Top ↑