Uff, Wigilia będzie udana – Polsat pokaże Kevina!

Opublikowano Grudzień 19, 2014 | przez ZP

699f55f200150b254d19299a

Już wiem, że to będzie udana Wigilia. Nie zniszczy mi jej ani upierdliwy, wszystkowiedzący wujek, ani ewentualne nietrafione prezenty, ani nawet konieczność spróbowania karpia, za którym nie przepadam. Co by się nie działo – będzie pięknie. A to dlatego, że 24 grudnia punktualnie o 20.05 w Polsacie pojawi się Kevin – ulubiony dzieciak wszystkich rodzin w tym kraju, od Zakopanego do Gdańska, od Białegostoku do Gorzowa Wielkopolskiego.

W Wigilię zeszłego roku w polskich domach panował smutek. Maluchy nie potrafiły cieszyć się nowymi zabawkami. Dorośli – szlachetnymi trunkami. A babcie – nowymi kapciami. Polacy siedzieli przy stolach zmarkotniali, ponieważ nie towarzyszył im przy nich Kevin. Teraz sytuacja, dzięki Bogu, wróci do normy. Rodacy znowu będą mogli emocjonować się starciem sympatycznego dzieciaka z dwoma zwyrodniałymi opryszkami! Nie mam wątpliwości, że – mimo iż znamy jego wynik – niejednego z nas będzie ono kręcić bardziej, niż finał siatkarskich mistrzostw świata z udziałem naszych. Bo Kevin sam w domu to już jest tradycja, a ta, wiadomo, dla Polaka rzecz święta.

Podczas świąt tradycja wymaga jeszcze zrobienia kilku innych ważnych rzeczy, które jednak nie zawsze kojarzą nam się równie dobrze, co rzeczony amerykański małolat. Weźmy takie nucenie kolęd. Choćby cała rodzina składała się z ludzi wybitnie nieutalentowanych muzycznie, choćby na dźwięk ich wokalów pękały szyby w oknach, a koty, miast mówić ludzkim głosem, spieprzały pod łóżko w drugim pokoju, Polak będzie śpiewał, bo tak wypada. Będzie też dzielił się opłatkiem składając gorące życzenia wszystkim członkom rodziny, nawet tym znienawidzonym. Nie ma znaczenia, że przez 364 dni w roku mam ochotę wbić ci nóż w nerkę, dziś jesteśmy braćmi, dziś chce cię przytulić, objąć, a może nawet pocałować.

Chce się też napić (to akurat przyjemniejsze niż Kevin!), w końcu mam wolne, należy mi się. A że będę capił wódą na Pasterce? Eeee tam, przecież po północy w kościele niesie się taki odór alkoholu, że nikt nie tego nie zauważy. To prawdziwy świąteczny cud, iż księża są w stanie odprawić mszę do końca! To niebywałe, że nie padają jak muchy od samego zapachu wydzielanego przez wiernych!

Wesołych świąt.

Komentarze


Tagi: , , ,



Back to Top ↑