Ukraina – to właśnie miłość

Opublikowano Luty 20, 2014 | przez Dżordż

socziukr

Wiem już jak długa jest droga z raju do piekła. 690 km. Całkiem niewiele, prawda?

Mam na imię Kamil, jestem 30-letnim Polakiem. Życie płynie mi w przyjemny sposób. Mam prace, które lubie i pasje, które regularnie rozwijam. Stać mnie na kolację w dobrej restauracji, fajne wakacje i kupno ciuchów w galerii handlowej. Choć żyję obecnie bez partnerki, jestem szczęśliwy.

Mieszkam w Warszawie.

Mam na imię Oleg, jestem 30-letnim Ukraińcem. Życie daje mi w kość odkąd pamiętam. Jestem kilka lat po studiach, a ciągle nie mogę znaleźć roboty. W domu brakuje pieniędzy na podstawowe produkty, często chodzę głodny. Już dawno nie byłem w żadnej dyskotece. Nie stać mnie na wizytę w niej, poza tym nawet gdybym skombinował kasę na wejście, nie miałbym w co się ubrać. Zresztą o czym ja w ogóle wam piszę? Kogo obchodzą kluby i zabawa, kiedy świat dookoła się wali? Zbrodniarz morduje niewinnych ludzi, którzy nie oczekują od polityków niczego wielkiego. Chcą po prostu być wolni i żyć godnie.

Mieszkam w Kijowie.

Żeby było jasne – Oleg to postać fikcyjna, wymyślona na potrzeby tego tekstu. Wiem jednak, że niejeden kijowianin pasuje do tego opisu, dlatego też go stworzyłem.

Miałem to szczęście w życiu, że poznałem w Warszawie kilka Ukrainek. Młode, ładne i wykształcone dziewczyny, które – chociaż mieszkają w naszej stolicy – nie zapominają o swoim kraju. Lubią o nim opowiadać, a kiedy to robią w powietrzu unosi się miłość. I właśnie ta miłość… dominuje teraz w Kijowie, jestem o tym przekonany.

Miłość do wolności

Choć wszędzie świszczą kule, wielu ludzi nie ucieka przed nimi i walczy, ponieważ demokrację ceni wyżej od własnego życia.

Miłość do obcych ludzi

Nie znają tych, którzy idą obok, ale to nieważne. W tej chwili są im braćmi, ponieważ też chcą obalić tyrana. Będą się wspierać dopóki starczy im sił.

690 km. Tyle w linii prostej dzieli Warszawę od Kijowa. Takie nic, a jednak jaka olbrzymia różnica. Ja egzystuję dziś w raju, oni w piekle. Moim największym problemem jest to, żeby kupić nowe buty do biegania albo znaleźć jakieś fajne miejsce na sobotni, wieczorny wypad. Ich – jak obalić Janukowycza nie narażając przy tym setek lub tysięcy kolejnych ludzi na śmierć. Ja tweetuje dziś o tym, że nie podoba mi się wywiad Rafała Patyry z TVP z Kamilem Stochem. Ołesia Żukowska pisze na TT „umieram” po tym jak została postrzelona w szyję. Czytam to, patrzę na jej zdjęcie i – choć chciałbym się opanować – nie potrafię i płaczę. Dziewczyna ma (miała? kiedy to piszę, nie jest jasne, czy żyje, czy nie) 21 lat, minionej nocy w klubie w stolicy widziałem jej rówieśniczki, uśmiechnięte, odpicowane, podchmielone, cieszące się życiem.

690 km, dwa różne światy…

Nie chcę, żeby ten tekst wzbudził w was poczucie winy. Nie uważam, że powinniście przestać żyć swoim rytmem z powodu tego co się dzieje w Kijowie. Ale proszę o jedno – pamiętajcie o NICH. Wspierajcie jak tylko możecie. Postami na FB i TT, modlitwą, ciepłą myślą. Niech słowo Ukraina wywołuje w Polakach jak najwięcej miłości. I niech, do jasnej cholery, ta miłość zamieni jak najszybciej piekło w raj.

Komentarze


Tagi: , , , , , , ,



Back to Top ↑