Uniwersytet Porno Rocco Siffrediego. Zgadnijcie, jak wygląda zaliczenie…

Opublikowano Październik 10, 2015 | przez lucky bastard

rocco_siffredi

Nie zapominając o ważnej maksymie: „człowiek uczy się przez całe życie”, niezmiernie cieszymy się z faktu, że edukację szkolną i uniwersytecką mamy już za sobą. Doskonale pamiętamy dylematy z nią związane. Czy kierunek studiów, który wybraliśmy jest odpowiedni? Czy nie lepiej było olać łażenie z teczką i już po liceum pracować na swój pierwszy milion? Czy tak jak Adaś Miauczyński zmarnujemy młodość w bibliotekach, łudząc się, że trafiliśmy – kurwa jego mać – do szkoły poetów? Z perspektywy czasu wiele rzeczy zrobilibyśmy inaczej, słowo „uniwersytet” nie kojarzy się nam szczególnie. Kilka fajnych wspomnień, ale konotacja ze stratą czasu też przychodzi do głowy.

Dlatego gdy słyszymy hasło „Uniwersytet Porno”, uśmiechamy się mimowolnie. Uniwersytet Porno. Połączenie dwóch słów z odległych krain. Z jednej strony zimne mury i mir, z drugiej – co my wam będziemy mówić, wiadomo o co chodzi.

Pora wyjaśnić, na czym ta inicjatywa polega. Rocco Siffredi. Oczywiście oglądanie porno to temat tabu, a już znajomość aktorów (nie aktorek) w ogóle może uchodzić za przypał, ale pewnie kojarzycie gościa. Włoska mega gwiazda tej branży, człowiek, której na wymachiwaniu przyrodzeniem zbił fortunę, świetnie się przy tym bawiąc. Około 1500 filmów głównie jako aktor, ale też jako reżyser. Nagrody? Ponad 50. Najlepszy anal, najlepszy oral, najlepsze sceny grupowe – kosił wszystko, jak leci. Gdyby był serialem, byłby „Grą o Tron”.

I ten właśnie Rocco otwiera „Uniwersytet Porno”. Nie jest to oczywiście zwykła inicjatywa pod patronatem ministerstwa nauki i szkolnictwa wyższego. To program telewizyjny. Ma on na cel – nazwijmy to – wzniosły: obalić mity na temat porno, sprawdzić, by wyszedł on ze strefy tabu, oswoić ludzi z normalnym mówieniem o seksie. Jest jednak również cel bardziej prozaiczny – przygotowanie początkujących ludzi, marzących o karierze takiej, którą miał Rocco, do zawodowej kariery.

Castingi wyłoniły 21 uczestników. 14 mężczyzn i 7 kobiet w okresie trwania kursu poznają się naprawdę dogłębnie. Chętnych podobno było więcej niż na castingach do pierwszego „Idola”. Rzecz jasna wszyscy zwracają uwagę na stronę fizyczno-techniczną inicjatywy, ale Rocco najwięcej mówi o aspektach mentalnych, w tym widzi całą tajemnicę sukcesu. Według niego ważniejsze jest to nie to, jakim sprzętem dysponujemy i jak nim operujemy, a to czy jesteśmy w tym autentyczni.

Piękne, wzniosłe, Paulo Coelho branży porno…

A tak serio – zawsze, gdy mówimy o zagranicznym formacie telewizyjnym gdzieś z tyłu głowy jest myśl, że prędzej czy później trafi on i do nas. W przypadku Polski raczej później, ale jednak. No i mamy mocno mieszane odczucia. Chętnych na indeks na pewno nie zabraknie, zawsze znajdą się ludzie chętni, by zrobić z siebie głupka na szklanym ekranie. Być może – paradoksalnie – byłby to nawet program z pewną misją (nie podpuszczamy TVP). Jednak z drugiej strony – na kilometr cuchnie żenadą.

Komentarze


Tagi: , , , , ,



Back to Top ↑